Reklama

Z konieczno?ci, czy z wyboru? - Zaw?d naci?gacz

04/10/2001 12:37
Czy praca jest nam potrzebna? Wielu powie - oczywi?cie. Podstaw? tego przekonania jest fakt, ?e praca zawodowa daje nam pieni?dze, a te z kolei zapewniaj? wikt i opierunek.Niestety, przysz?o nam ?y? czasach, w kt?rych wielu ludzi nie ma pracy, z tego powodu r?wnie? pieni?dzy, cz?sto tak?e na „chleb nasz powszedni”. Niekt?rzy jednak potrafi? dostosowa? si? do panuj?cych do?? trudnych warunk?w, w ten spos?b, ?e nie pracuj?, ale maj?. Wystarczy si? tylko wewn?trznie prze?ama?, wykorzysta? swoje kalectwo, bied?, wiek i wy?udzi? pieni?dze od naiwnych, dobrodusznych, niekoniecznie zamo?nych ludzi. Sposob?w na to jest wiele. Ulica Tumska - codzienny szlak wielu p?occzan. do pracy, domu, szko?y Nigdy nie pomijaj? go podczas wypraw na zakupy do naszego miasta tak?e i przyjezdni. Babina sta?a tu samiute?ka pod sklepami Centrum. Oparta o drewnian? lask?, w zniszczonym i poplamionym p?aszczu, ca?a dygota?a. -Pani kochana, pani da mi pieni??ka na chlebek - zatrzymywa?a przechodz?cych ludzi. Wielu udawa?o, ?e nie s?yszy. Spojrza?am na ni? - Pani, trzy dni temu wysz?am ze szpitala. Nic w ustach nie mia?am. Nie mam rodziny. Nie mam ?adnych pieni?dzy. Pani da mi tylko na chlebek, prosz? - spod zsuni?tej na oczy chustki pop?yn??y ?zy. Wyci?gn??am drobne z kieszeni i wsun??am w dr??c? d?o? babiny. - B?g zap?a?! - babcia uciek?a do pobliskiej bramy. Za ni? pobieg?o kilku m??czyzn. - I po co dawa?a jej pani pieni?dze. Teraz p?jdzie i wino sobie kupi. To stara pijaczka - zdekonspirowa? j? przypadkowy przechodzie?. Podobnie jak wielu innych, kt?rzy wspieraj? ludzi z ulicy, wola?am wierzy? w to, ?e da?am staruszce na t? kromk? chleba z mas?em, a nie na alkohol. By? mo?e staruszk? wys?ali na ?ebry pij?cy wnukowie. Starszym ludziom z dnia na dzie? ?yje si? dzi? co raz gorzej. Tak?e co raz wi?cej dzieci chodzi g?odnych. By?am ostatnio ?wiadkiem sytuacji, r?wnie? na popularnej ulicy Tumskiej, kiedy to bardzo skromnie ubrany nastolatek, wyrwa? dro?d??wk? przypadkowemu dziecku. Odbieg? kilka krok?w i za rogiem ulicy szybko j? zjad?. - Ile jednak razy, gdy na ulicy kto? mnie prosi o pieni?dze na chleb, a ja chc? mu kupi? jedzenie, ten potrzebuj?cy nadal ??da pieni?dzy - twierdzi 43-letnia Anna K., ksi?gowa z P?ocka. Jak wida?, nie wszyscy darczy?cy s? naiwni. Klan biednej babci z Tumskiej Tego samego dnia znalaz?am si? na rogu ulicy Ko?ciuszki i Tumskiej. Spotka?am tam kolejn? babci?. - Pani, wysz?am w?a?nie ze szpitala - wystarczy?o, ?e spojrza?am na ni?, by zacz??a znan? mi ju? przemow?. - Jestem samotna i biedna... Da?, czy nie da?? - oto jest pytanie. Wygl?da?a jednak tak biednie i ?a?o?nie, ?e i jej w udziale przypad?a z?ot?wka. Jak si? okaza?o, nie tylko ja mia?am okazj? spotka? owe babcie. Nie natkn??am si? jeszcze na staruszk?, koczuj?c? na Tumach. Podobno, te? wysz?a ze szpitala. Jest szansa na to, ?e takich bab? mamy w P?ocku o wiele wi?cej. Niewa?ne czy oszukuj?, czy te? nie. Jedno jest pewne, nikt bez powodu nie stoi na ulicy i nie prosi o pieni?dze na chleb. - Na co mo?e starczy? czterysta z?otych emerytury? - pyta 68-letnia Jadwiga Z. - Musz? kupi? leki, musz? za co? ?y?, wnuczkom da?... Pomimo jednak, ?e od kilku lat ?yje na niskiej stopie ?yciowej, nie wyobra?a sobie, ?eby mog?a wyj?? na ulic? i prosi? obcych ludzi o wsparcie. Gdyby jednak w chwili obecnej by?a hospitalizowana, a w perspektywie czeka?aby j? operacja, nie potrafi powiedzie?, jak - jako samotna osoba - poradzi?aby sobie z problemem Przecie? nie kradn?! Wy?udzaj? osoby starsze, bo pa?stwo nie gwarantuje im godziwych warunk?w ?ycia. Nie brakuje tak?e naci?gaj?cych nas na drobne kwoty dzieci i m?odzie?y, kr???cych po ulicach i pod drzwiami naszych mieszka?. Jacek ma 12 lat i pi?cioro rodze?stwa. Ka?de, odk?d idzie do szko?y, praktycznie musi sobie w ?yciu radzi? samo. W domu bieda a? piszczy. Pieni?dzy z zasi?k?w nie starcza nawet na pokrycie po?owy wydatk?w, nie m?wi?c ju? o narastaj?cych z tygodnia na tydzie? d?ugach. Rodzice sobie nie radz?. W ubieg?? zim?, nie mieli czym ogrzewa? mieszkania wiec zdarli i spalili dechy z pod?ogi. Co b?dzie w tym sezonie, wol? nie my?le?. Rodzin? zna ca?e osiedle, a najbardziej pani Ania D. z ma?ego sklepu spo?ywczego. - Ich matka dawno ju? tu nie przychodzi, bo nie uregulowa?a d?ug?w - opowiada kobieta. - Wysy?a dzieci. Do pewnego czasu ?al mi ich by?o, wi?c dawa?am im pieczywo, kt?re nie schodzi?o. Tak si? do tego przyzwyczaili, ?e przychodz? codziennie, a ja przecie? nie prowadz? instytucji charytatywnej. Sprzedawczyni zdaje sobie spraw?, ?e nie odzyska d?ug?w zaci?gni?tych przez biedna rodzin?. - Z czego ona mi odda, jak tam nikt nie pracuje? - pyta. Smutne oczy dzieciak?w czasami jednak skutkuj?. Je?li nie od sprzedawczyni, to dostan? co? od s?siad?w z pobliskich blok?w. To wszystko jednak za ma?o. Jacek zbiera? wi?c z ca?ego osiedla butelki po piwie i sprzedawa? je w sklepie. Chodzi? dzie? w dzie? od drzwi do drzwi. Zawsze par? groszy uzbiera?. W ko?cu jednak s?siad zobaczy?, jak dzieciak bawi si? w salonie gier komputerowych. - To oni tacy biedni, a przynajmniej raz w tygodniu sta? go na rozrywki? - pyta? wzburzony. Wypomnia? te?, ?e ojciec pije i ci?gle papierosy pali. - Je?li na to ma pieni?dze, to i na utrzymanie rodziny powinien mie?. Nie mo?na by? dla ludzi zbyt dobrym, bo na g?ow? wchodz?. Da? im palec, to ca?? r?k? z?api? - opinia s?siedztwa diametralnie si? zmieni?a. Jacek nadal chodzi po bloku, jednak coraz mniej drzwi si? przed nim otwiera. - Czasami pani w sklepiku poprosi mnie, ?ebym poprzestawia? skrzynki i posprz?ta? przed sklepem i da mi za to par? z?otych - opowiada Jacek. Pytam go o salon gier komputerowych. Jego wzrok ja?nieje. - Lubi? tam chodzi? i gra?. To jest fajne - patrz? na niego, mo?e zbyt przenikliwie - Ja naprawd? nie kradn?. To wszystko za butelki i za porz?dki przy sklepie. Zakrywa r?k? dziur? w przyma?ej bluzce. Przest?puje z nogi na nog?. Jego buty z pewno?ci? nie wytrzymaj? do przysz?ego sezonu. Taki widok robi wra?enie. Czy Jacek naci?ga naiwnych ludzi? Zdania mog? by? podzielone. Nikt jednak nie zaprzeczy, ?e ch?opak musi sobie radzi? sam. A czy nie ma prawa do odrobiny rozrywki, nawet kosztem w?asnego poni?enia... Da?e? - sam chcia?e?! Mog? by? jednak jeszcze gorsze zachowania spo?eczne, spowodowane wymuszaniem lito?ci ludzi, swoim kalectwem. Skrzy?owanie Jana Paw?a II i Wyszogordzkiej. Zapalaj? si? czerwone ?wiat?a dla kierowc?w. Wszyscy spokojnie czekaj?. Do samochod?w podchodzi m?ody ch?opak. Nie ma r?k. Prosi o wsparcie. Niewielu kierowc?w opuszcza szyby. Wol? odjecha? i nie patrze?. Podobnie zatrzymywano samochody na skrzy?owaniu przy ulicy Kili?skiego i Jachowicza. Stosowano tu odmienn? technik?. Znienacka puka? w szyby m?ody ch?opak. Mia? oko?o 16 lat. Pierwsze co rzuca?o si? w oczy kierowcy, to du?y krzy? powieszony na szyi wyrostka. - B?d? dobrym cz?owiekiem. Wesprzyj mnie. Nie mam za co ?y?. Je?li mi pomo?esz, B?g ci to wynagrodzi - dociera?o do ludzi w samochodach. Honor w kieszeni Ka?dy spos?b jest dobry, o ile skuteczny. Dzie? w dzie? naci?gacze cho? nie dorobi? si? maj?tku, to zawsze co? uzbieraj?. Reszta spo?ecze?stwa staje si? na ich punkcie dra?liwa - Cz?owiek ci??ko zarabia, haruje jak w??, a tu ci wyjdzie taki i p?acze, a jak dostanie co swoje, to idzie na piwo i ?mieje si? z naiwnych ludzi - dowodzi pan Marian W. Jednak warto pami?ta?, ?e obok prosz?cych o kilka gorszy na wino, tych „?eruj?cych” na kalectwie, lub naszych uczuciach religijnych, s? te? tacy, kt?rzy naci?ganie traktuj? jako jedyny spos?b na prze?ycie. Wydaje si?, ?e robi? to bez wysi?ku, chowaj?c do kieszeni wraz z drobnymi monetami datku, sw?j honor i upokorzenie. Blanka Stanuszkiewicz fot. Dariusz Ossowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości