Reklama

Z Adamem Gradowskim, aktorem Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku rozmawia Lena Szatkowska

21/01/2021 09:00

Każda następna rola jest moją wymarzoną.

„Jakby to było dobrze pójść do Brwilna...” pisał Broniewski. Podziela pan zachwyt poety nad pejzażem tej podpłockiej miejscowości?
Oczywiście, wychowałem się w tej pięknej okolicy. Blisko las, stary zabytkowy kościół. No i oczywiście wspaniały widok z Brwilna na Wisłę. 

Rozmawiamy w przededniu pana urodzin. Czego życzy sobie dwudziestosiedmioletni Adam Gradowski w 2021 roku?
Sobie i wszystkim czytelnikom życzę spokoju ducha. Żebyśmy wspierając się nawzajem, mogli przetrwać ten czas pandemii. Życzę cierpliwości, aby  nie zdominowały nas negatywne emocje związane z niepewną przyszłością. 
Życzę zdrowia, miłości i spełnienia marzeń, nawet tych najbardziej abstrakcyjnych. Żeby te marzenia zawsze były i nigdy w nas nie umierały.

Reklama

O czym marzy aktor, dla którego ubiegły rok był mimo wszystko bardzo udany?
Przede wszystkim stanąć na scenie przy pełnej widowni. Jeszcze do niedawna była to piękna 
codzienność. Niestety ta codzienność teraz stała się marzeniem. 

Jak pan trafił do Jana Komasy, reżysera głośnego filmu „Sala Samobójców. Hejter”?
Prosto z castingu. Odbył się w szkole filmowej w Łodzi. Poszedłem, powiedziałem tekst, wyszedłem. Kilka dni później dostałem telefon, że jestem zaproszony do kolejnego etapu, już w Warszawie. Tam zagrałem scenę, którą mi dał reżyser castingu. Po kilku tygodniach zadzwonił Jan Komasa z propozycją roli Guzka. 

Reklama

Miałam szczęście obejrzeć „Hejtera” zanim kina zostały zamknięte. Przyznam, że film zrobił na mnie ogromne wrażenie, zwłaszcza że pokazywany był na Spotkania Filmowych w NK Przedwiośnie tuż po oscarowym „Parasite”. Wydaje mi się, że w tej negatywnej roli chciał pan obronić trochę człowieczeństwa. 
Można było poprowadzić tę postać bardzo prosto, ukazać Guzka jako człowieka, który jest wulgarny, krzyczy „stop islamizacji”, bierze udział w paradach itd. Przed rozpoczęciem zdjęć oglądałem na różnych kanałach wywiady z osobami, które reprezentują poglądy mojej postaci. Doszedłem do wniosku, że pod tym, co wygłaszają, pod tymi hasłami, muszą się kryć jeszcze jakieś inne uczucia. Przecież ci ludzie kogoś kochają, dbają o jakieś bliskie czy dalsze osoby. Mają w sobie też uczucia pozytywne. Dlatego wspólnie z reżyserem starałem się odnaleźć w tej niewątpliwie negatywnej postaci również człowieczeństwo. Nie chciałem wzbudzać współczucia. Chciałem pokazać, że taki człowiek ma jeszcze inne życie. 

Z powodu pandemii film prawie nie był pokazywany na dużych ekranach. Ogromną widownię zdobył na Netflixie. Dotarły do pana opinie o roli, komplementy?
Tak, docierały. Wiadomo, głównie od znajomych. Pewnego dnia dostałem telefon od mojego dobrego kolegi, który powiedział: ,,Słuchaj, siedzę sobie, mówię dobra, obejrzę w końcu ten film z tobą, popatrzę na kolegę. Oglądam, oglądam i nie widziałem tam Adama Gradowskiego, którego znam parę ładnych lat, a zagubionego człowieka…”. I właśnie takie opinie są dla mnie najważniejsze i takie telefony to ogromne komplementy. 

Reklama

Przed reżyserem „Hejtera”, który zdobył nagrodę w kategorii najlepszy międzynarodowy pełnometrażowy film fabularny na Tribeca Film Festival w Nowym Jorku, otwiera się wiele możliwości. Czy chciałby pan jeszcze u niego zagrać?
Mam nadzieję, że jeśli będę pasował do jakiejś roli, telefon zadzwoni. 

„Hejter” to film o podziałach nie do zasypania. O tym, jak jesteśmy różni, traktuje znajdująca się w repertuarze teatru płockiego „Rodzina”, w której zagrał pan komisarza Lebenbauma. Autor sztuki Antoni Słonimski żył w czasach, gdy koegzystencja różnych postaw i poglądów była możliwa. 
Oczywiście, że jest możliwa. Pytanie tylko, do czego ona doprowadzi? W filmie ,,Hejter” doprowadziła do tragedii. W „Rodzinie” możliwy jest kompromis. Natomiast należy pamiętać, że ,,Rodzina” jest komedią, natomiast ,,Hejter” absolutnie nie. Więc myślę, że takie zestawienia są bardzo niebezpieczne. 

Reklama

Przygodę ze sceną rozpoczął pan w płockim Zespole Wisła. W jakim momencie pojawiła się decyzja o studiach aktorskich?...


Kup e-wydanie Tygodnika Płockiego .
Działamy i piszemy dla Ciebie.  W czasie utrudnionego dostępu do punktu sprzedaży gazet pomóż nam przetrwać pandemię koronawirusa.

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości