Reklama

Płock. Wystawa w Spichlerzu: Boże Narodzenie na Słowiańszczyźnie | Wiadomości Płock

Chleb albo opłatek. Biały dla członków rodziny, kolorowy dla zwierząt. Kutia, suszone owoce, jabłka, siano, słoma w izbie. Najnowsza wystawa w Spichlerzu (Dział Etnografii MMP) „Słowiańskie Betlejem” przekonuje, że polskie tradycje okresu Bożego Narodzenia nie różnią się tak bardzo od tych w krajach sąsiednich. Do wieczerzy wigilijnej moglibyśmy zasiąść ze Słowakami i Czechami. Z gwiazdą chodzić razem z Bułgarami. A szopki łączą nas z Białorusią.

Dlaczego Boże Narodzenie obchodzimy 25 grudnia? Według pierwszej hipotezy datę wyznaczono, biorąc pod uwagę zapisy biblijne. Według drugiej – miały na nią wpływ tradycje pogańskie.

- Dopiero w VI wieku ustalono, kiedy urodziło się dzieciątko i uznano, że będzie to w okolicach 24 grudnia, gdy w Rzymie odbywało się wielkie święto boga słońca (Saturnalia). Kościół katolicki i prawosławny nałożyły te narodziny na zwyczaje już panujące, związane z tym, że dzień się wydłuża i będą coraz bogatsze plony – opowiada Elżbieta Piskorz-Branekova, kustosz nowej wystawy czasowej.

Reklama

W początkowych wiekach chrześcijaństwa Boże Narodzenie obchodzone było w różnych terminach. Dopiero biskupi rzymscy oficjalnie zatwierdzili datę 25 grudnia.

Sianko pod obrusem, snopki w kącie

Na ekspozycji „Słowiańskie Betlejem” urządzono cztery wnętrza przygotowane do wieczerzy: słowackie, białoruskie, macedońskie i najbliższe nam – polskie – z okolic Sannik. Charakteryzuje je obecność słomy i siana. Dziś symbolicznie kładziemy sianko pod obrusem. Niegdyś do izby trafiały snopy zboża. Stawiane pod stołem i w kątach albo wieszane pod powałą miały przynieść urodzaj. W Macedonii były to snopy pszeniczne. Na Białorusi – żyto. Słoma ścieliła podłogę. Potem używano jej do obwiązywania drzewek owocowych, żeby też przynosiły obfite plony. Zakopany na polu snopek zapewniał dobry rok. Pod stół trafiały również narzędzia związane z pracą gospodarzy (sierp, lemiesz, motyka, pług, radło). Na Bałkanach domownicy siadali na poduszkach albo „po turecku”. Jedli z naczyń stawianych na słomie, czasem pomagając sobie czymś w rodzaju tacy lub niewielkiego stoliczka. W Słowacji zachował się zwyczaj obwiązywania nóg stołu łańcuchem zamkniętym na kłódkę. Wszyscy członkowie rodziny trzymali na nim nogi. Łańcuch symbolizował jedność i chronił rodzinę przed rozpadem.

Reklama

Miejsca przy stole zajmowano w określonej kolejności: najpierw starsi, na końcu dzieci. Lepiej było nie wstawać od posiłku, żeby nowy rok był szczęśliwy. Wszystkie serwowane potrawy musiały być więc w zasięgu ręki. Wieczerza rozpoczynała się od dzielenia chlebem specjalnie upieczonym na tę okazję lub opłatkiem. W Bułgarii i Macedonii – chlebem jasnym, z pszenicznej mąki. W Polsce i na Słowacji – opłatkiem. Nasi słowaccy sąsiedzi jedzą go z miodem i czosnkiem, by odstraszał złe moce. Najstarszy członek rodziny łamał bochenek i dzielił pomiędzy wszystkich. Wtedy też składano sobie życzenia.

Na wigilijnym stole

Potrawy przygotowywano z tego, co było w gospodarstwie, w lesie (grzyby), w wodzie (ryby). Na Bałkanach na stół trafiało wszystko, nawet mięso, wino i alkohol.

Reklama

[paywall]

Prawosławni chrześcijanie nie jedli ryb. Zastępowały je głównie potrawy z roślin strączkowych. Daniem typowym dla wschodniej Polski i Ukrainy jest kutia, w Bułgarii – „żyto”, robione z gotowanej pszenicy, bez maku, posłodzone cukrem pudrem (czasem z orzechami). Z kutii można było wywróżyć, jaki będzie nowy rok. Gospodyni brała łyżkę, rzucała o powałę. Jeśli do sufitu przylepiło się dużo ziarenek, znaczyło to, że będzie pomyślny. Wróżyć można było też z orzechów. Rozbity, ładny w środku oznaczał zdrowie. Ciemny albo suchy – choroby. 

Reklama

Na Białorusi, w Bułgarii i w Polsce do dziś podczas świątecznej wieczerzy jada się suszone owoce albo przygotowuje z nich kompot. Pyszne wigilijne pierogi z kapustą i grzybami to głównie polski wynalazek. W Macedonii zamiast pierogów spróbujemy nadziewanej papryki. W Bułgarii, gdzie nie podaje się nawet ryb, popularne są gołąbki z liści winogron wypełnionych ryżem. Na stole znajdują się różne warzywa, np. pomidorki. Wszystkie słowiańskie wigilie łączy jabłko, symbol życia.

Kto jest przekonany, że popcorn wymyślili Amerykanie, myli się. To właśnie na Bałkanach hoduje się specjalną odmianę kukurydzy – „pukankę”.

Reklama

Uczestnicy wigilijnej kolacji jedli ze wspólnych naczyń. Tradycja nakazywała nie odkładać łyżek, żeby przez cały rok nie zabrakło żywności. W wielu domach nie sprzątano po wieczerzy, by przychodzące w nocy duchy zmarłych mogły się posilić. Przez cały dzień nie można było wykonywać gwałtownych ruchów, używać zbyt ostrych przedmiotów, które mogłyby duchy zranić. Z każdej potrawy trochę odkładano. Wigilijnym posiłkiem raczyły się też zwierzęta.

Kolędnicy i survakari

Druga część wystawy „Słowiańskie Betlejem” poświęcona jest obrzędowi chodzenia z gwiazdą po wsi, symbolem narodzin Jezusa. Oglądamy trzy grupy noworocznych przebierańców.

Reklama

- Łączyło ich to, że w obrzędzie brali udział przede wszystkim mężczyźni i to oni odtwarzali wszystkie role, także kobiece. Najczęściej przychodzili pod dom, pod okno, śpiewali kolędy, składali życzenia. Dostawali za to jakieś drobne słodycze, pieczywo – wyjaśniała Elżbieta Piskorz-Branekova.

W Beskidzie Żywieckim ta tradycja jest nadal żywa. Przetrwała również w niektórych miejscowościach na Mazowszu.

Bułgarscy kolędnicy (survakari) składają wizyty z 13 na 14 stycznia. To bardzo malownicza grupa, która ma określony skład: otaczają ją starcy w ogromnych ptasich maskach, a prowadzi wysoki rangą wojskowy turecki z gwizdkiem i mieczem (reminiscencje tureckiego panowania w Bułgarii). Za nim idzie pop, potem para młodych. Jest też Cyganka. Starcy i dzwonki odstraszają złe duchy. Co ciekawe, zebrane podczas odwiedzania domów pieniądze społeczność uważa za wspólne. Bywało, że fundowano za nie stypendium dla zdolnego ucznia albo pomagano niezamożnym wdowom.

Reklama

Na ekspozycji zobaczymy także szopki. Najbardziej oryginalnym eksponatem jest szopka cieniowa z Białorusi, jedyny tego typu obiekt w Polsce. Zachwycają szopki krakowskie. Do dziś wykonywane nie tylko przez artystów ludowych na coroczne konkursy.

Wystawa została przygotowana ze zbiorów Muzeum Mazowieckiego w Płocku, Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie, Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej w Wasilkowie oraz prywatnych etnografki Elżbiety Piskorz-Branekovej. Zostanie w Spichlerzu do 1 marca. Można ją zwiedzać codziennie oprócz poniedziałków, w godz. 10.00-16.00.

Reklama

 

Zupa z kiszonej kapusty – kapustnica (Słowacja)

Składniki:

  • 500 g kiszonej kapusty,
  • 10 g suszonych grzybów,
  • 100 g suszonych śliwek,
  • 25 ml kwaśnej śmietany,
  • 30 g mąki pszennej,
  • woda,
  • sól do smaku.

Przygotowanie:
Poszatkowaną kiszoną kapustę zalewamy wodą i gotujemy razem z umytymi uprzednio suszonymi grzybami. Pod koniec gotowania dodajemy suszone śliwki. Gdy wszystko jest już miękkie, zaprawiamy zupę śmietaną i rozprowadzoną w wodzie mąką. Solimy i ponownie zagotowujemy. Podajemy z chlebem.

 

Fot. Dariusz Ossowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości