Uważa się, że holenderscy artyści namalowali najwięcej martwych natur na świecie. „Portrety przedmiotów”, w których pojawiały się również warzywa, owoce, kwiaty, tworzone w realistycznej konwencji, były ucieleśnieniem motywu vanitas w sztuce. - Pomyślałem, że w dzisiejszych czasach zamiast pędzla można by użyć aparatu fotograficznego – mówił autor wystawy podczas wernisażu.
Jeżdżąc na festiwale do Hagi, Amsterdamu, Rotterdamu, Malesa spędzał wieczory na fotografowaniu gwiazd jazzu. W ciągu dnia zwiedzał muzea. Zafascynowało go XVII-wieczne malarstwo holenderskie. Prace nad serią 29 fotografii prezentowanych na wystawie w Muzeum Mazowieckim trwały 3 lata.
- Zbudowałem studio, gdzie wszystkie ujęcia inscenizowałem w sposób naturalny. Wszystko, co jest na obrazach, jest oryginalne i tak zostało sfotografowane. W zdjęciach nie ma ingerencji programów komputerowych. Czasami bardzo długo czekałem, aż bukiet kwiatów zwiędnie, cytryna spleśnieje – podkreślał Malesa.
Reklama
Razem z Andrzejem Łukasiakiem szukali materiału, który przypominałby płótno. Fotografie zyskały też odpowiednią oprawę – ramy zdobywał na bazarach i w antykwariatach. Powstały cykl udanie łączy dzieła dawnych mistrzów z o wiele młodszą sztuką fotografii.
- Dla mnie to jest taka prawdziwa fotografia studyjna. Bo fotografia nie musi być prawdą. Fotografia musi być dobra.
Henryk Malesa jest członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików, prezesem Zarządu Fundacji Fotografia Polska, członkiem Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego. Współpracuje z „Jazz Forum”, Galerią B&B w Bielsku Białej i Bielską Zadymką Jazzową. Przygotował około 60 wystaw indywidualnych w Polsce i za granicą.
Wystawa „Vanitas”, którą można zwiedzać w małej sali wystaw czasowych przy ul. Kolegialnej 6, pozostanie w MMP do końca sierpnia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze