Reklama

Wybuchowy kominek

11/04/2007 12:09
Pierwszy obrazek: Wigilia 2006 roku, przy kominku w salonie siedzi cała, wielopokoleniowa rodzina. Rozmawiają, cieszą się ze spotkania w swoim gronie i planują następne spotkanie, w święta Wielkanocne w 2007 roku.
Drugi obrazek. Jest chłodny, lutowy piątek. Pan A. przyjeżdża do swojego wiejskiego domu. W domku jest niska temperatura, więc zapala ogień w kominku. Idzie do kuchni, by przygotować sobie posiłek. Myśli, co jeszcze trzeba zrobić do wieczora, kiedy do domku przyjedzie żona z córką.
W pewnym momencie słyszy wielki huk, nie wie, co się stało. Huk dobiega z salonu. Za chwilę wszystko staje się jasne. Wybuchł kominek, a właściwie płaszcz wodny, dzięki któremu miało się rozchodzić po całym domu ciepło. Cały salon został zdewastowany, wyrwane drzwi z futrynami. – Cudem ocalałem – mówi zdenerwowany pan A. – Gdybym był w salonie, raczej nie uszedłbym z życiem. Całe szczęście, że byłem sam w domu, zwykle jest nas więcej, przyjeżdża rodzina, znajomi i zawsze w takie chłodne dni zapalamy ogień w kominku i siadamy w salonie.
Pan A. niezbyt często przyjeżdżał do swojego domku na wieś. Zimą mieszka w Płocku, w bloku. Wiejski domek ogrzewany jest piecem olejowym, a w kominku paliło się, by było cieplej i przyjemniej. Tego feralnego dnia rozpalił ogień i wyszedł z salonu. Chwilę później usłyszał sygnał alarmowy, że zbyt szybko rośnie temperatura w płaszczu wodnym. Zadzwonił do serwisanta, który poradził mu zachować spokój i wygasić palenisko, a potem rozgarnąć polana.
– Dokładnie tak zrobiłem, a temperatura zaczęła spadać – opowiada. – Myślałem, że wszystko jest już w porządku. Poszedłem więc do kuchni i właśnie wtedy usłyszałem huk. Za chwilę pobiegłem do salonu, a tam wszystko było zdewastowane, na podłodze woda z płaszcza wodnego, nie było prądu. Przerażony zawołałem sąsiada, jakoś skleciliśmy drzwi, bo nie było jak zamknąć domu, a do środka wdzierało się zimno.
Gospodarz zaczął dzwonić do sprzedawcy kominka i do instalatora, który całość zamontował. Sprzedawca od razu powiedział, że to nie jego wina, choć całe urządzenie było na gwarancji. – To niesamowite, jak mało kogo interesował ten wybuch – mówi pan A. – Owszem, udało mi się ściągnąć do domku ludzi od producenta, ale ci nawet nie zrobili zdjęć, tylko stwierdzili, że to nie ich wina. Obarczyli nią instalatora.
Kominek został kupiony i zainstalowany w czerwcu ubiegłego roku. Instalował go człowiek polecony przez sprzedawcę. – Byłem pewien, że zostanie wszystko porządnie wykonane, ja się na tym nie znam i nie muszę znać – mówi. – Teraz zostałem sam, a choć kominek jest na gwarancji, nie ma winnego.
Pan A. ma żal do sprzedawcy i instalatora, że nikt go nie uprzedził, że nie kupuje w pełni bezpiecznego urządzenia. Wszyscy powtarzali, że w kominku są takie zabezpieczenia, że nic się nie może stać. Zresztą dlatego zdecydował się na ten rodzaj, wyposażony w elektroniczne zabezpieczenia i alarmy. Nikt przecież nie chce mieć w domu bomby. W jego przypadku okazało się, że kupił sobie, za sporą sumę taką bombę i ona wybuchła. Na szczęście nic się nikomu nie stało.
Teraz nikt nie chce mu pomóc, a zainteresowani zrzucają winę na innych. Zdaniem pana A. całą sprawą powinien zająć się sprzedawca, który wystawia gwarancję. – Przecież jak popsuje się w domu jakiś sprzęt, to oddajemy go do sklepu, a nie wysyłamy do producenta, czy instalatora. Instalator był wskazany przez sprzedawcę, więc sklep brał za niego odpowiedzialność. Ponieważ chciałem, żeby wszystko było w najlepszym porządku, nawet czekałem kilkanaście dni, bo pan był tak obłożony robotą. To nie pierwsza rzecz, którą kupiłem w tej firmie i nigdy nie było żadnych kłopotów. Zresztą dlatego tym razem też ją wybrałem.
Teraz pan A. przestrzega swoich znajomych przed kupnem kominka z płaszczem wodnym.
Zdaniem sprzedawcy, firmy Clima Hit, winę za całą tę sprawę ponosi pan A. – My zgłosiliśmy do producenta, że nastąpił wybuch, przyjechali przedstawiciele z firmy, którzy stwierdzili, że kupujący nie zrobił wszystkiego, by bezpiecznie korzystać z kominka – słyszymy w odpowiedzi. – Instalacja nie została ocieplona, wszystko zamarzło i taki był efekt zaniedbania. Z naszej wiedzy wynika, że instalator uprzedzał pana A. o konieczności dodatkowego ocieplenia. Ekipa od producenta wszystko sprawdziła i stwierdziła, że jedynym powodem wybuchu był brak ocieplenia.
Pan A. ma w tej chwili zdewastowany wybuchem salonik i kominek, który do niczego się nie nadaje. Ponieważ nie mógł dogadać się ani ze sprzedawcą, ani z producentem, oddał sprawę do sądu. – My też czekamy na rozstrzygnięcie, zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy – kończy rozmowę przedstawiciel firmy Clima Hit. 
Jola Marciniak
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości