Co można znaleźć na składowisku odpadów w Grabowcu koło Słubic? Najbardziej makabryczne relacje mówią o ludzkiej ręce i dwóch nieżyjących noworodkach. Mieszkańcy wsi opowiadają, że gdy w 1986 roku tworzono to składowisko, obiecywano im, że będą tam trafiały tylko odpady nieorganiczne. Tymczasem w miejscu składowiska roznosi się intensywny zapach fenolu, nad górą śmieci fruwa chmara ptactwa, lęgną się szczury i różnorakie robactwo, a zdziczałe psy mają sie czym karmić. Jednak nie wszyscy mieszkańcy Grabowca są niezadowoleni. Niektórzy mówią, że żadnych uciążliwości nie odczuwają. Wójt gminy przekonuje, że już rozpoczęto rekultywację składowiska, a w 2009 roku zostanie ono ostatecznie zamknięte.
Składowisko w Grabowcu co jakiś czas płonie, ostatnio kilka tygodni temu. Mieszkańcy nie zostali ostrzeżeni, a działacze ekologiczni fotografowali niepokojące wydarzenie: – Wrobili nas w to składowisko – mówią niezadowoleni mieszkańcy Grabowca. – Mówili, że śmieciami będzie tylko rów zasypany, a urosła góra na 17 metrów. Nikt się nas nie pytał, czy zgadamy się na taki obiekt, zostaliśmy postawieni w sytuacji bez wyjścia. Dziś nie ma gdzie udać się po ratunek. Gmina co roku uspokaja, że jeszcze tylko rok i zamknie to składowisko, ale to tylko takie obiecanki cacanki, a my w tym smrodzie już żyć nie możemy. Poza tym to miało być tylko gminne wysypisko, a tymczasem wwożą na nie śmieci z Warszawy i Łodzi. Nie wszystkie samochody widać, bo niektóre wjeżdżają od sąsiedniej gminy Sanniki. Przez wieś dziennie jeździ 30-40 dziennie samochodów, na jednym mieści się około 20 ton śmieci.
Uciążliwe odory wydobywają się ze składowiska szczególnie w dni wilgotne. Mieszkańcy twierdzą, że ich dzieci częściej chorują, a plagi szczurów nie można opanować. Dodatkowym problemem są zdziczałe, bezpańskie psy, które żywią się resztkami żywności trafiającymi na składowisko. Społeczność jest więc bardzo zaniepokojona, także przyszłymi kosztami rekultywacji. A gmina na skargi i pytania miejscowej ludności podobno nie reaguje.
Przeciwni
elektroskażeniom
Od lat kampanię przeciw składowisku prowadzi Stowarzyszenie Przeciwdziałania Elektroskażeniom ze Słubic. Rok temu jesienią Stowarzyszenie zwróciło się do starosty płockiego o kontrolę skażenia środowiska przez składowisko oraz o jego zamknięcie. Dopiero w marcu tego roku powiat skierował sprawę do płockiej Delegatury Urzędu Marszałkowskiego: – Z dokumentów, do których dotarliśmy, wynika, że wysypisko działa nielegalnie – przekonuje Marian Kłoszewski ze Stowarzyszenia. – Istniejące opracowanie eksperckie pod nazwą „przegląd ekologiczny” przewiduje roczny wwóz śmieci na składowisko do 1,5 tys. ton, a łączna ich ilość do roku 2010 nie powinna przekraczać 25 tys. ton. Tymczasem od roku 2001 wwozi się rocznie nawet ponad 50 tys. ton, a łączna ich ilość wynosi kilkaset tysięcy ton. Istniejący operat nie odpowiada rzeczywistemu stanowi wysypiska, co świadczy, że nie istnieje wymagana prawem ocena oddziaływania na środowisko. A więc na podstawie artykułu 11 prawa ochrony środowiska można stwierdzić, że wydane decyzje są nieważne, a wysypisko działa nielegalnie.
Padają zarzuty: że właściciel wysypiska nie doposażył je w system chroniący środowisko przed degradacją, że składowane są tylko odpady absolutnie nieużyteczne, że brakuje monitoringu i badań stanu biologicznego wód z pobliskich studni, do których prawdopodobnie ściekają szkodliwe substancje ze składowiska: – Takie zalecenia dotyczyły wysypiska z roczną ilością wwożonych śmieci w wysokości 1,5 tys. ton. W rzeczywistości wwozi się ich 30-krotnie więcej, a zalecenia są ignorowane, podobnie jak przepisy prawa i przepisy unijne. Stąd istnieje realne zagrożenie dla środowiska i zdrowia okolicznej ludności – opiniuje Kłoszewski.
Stowarzyszenie Przeciwdziałania Elektroskażeniom dysponuje odpowiedzią wójta gminy Słubice. Wynika z niego, że według obowiązujących pod koniec lat 80. przepisów, składowisko w Grabowcu nie zostało uznane za inwestycję mogącą szkodliwie oddziaływać na środowisko (składowane tam były odpady w wysokości do 100 tys. ton rocznie). Gdy w 2002 r. zmieniły się przepisy, gmina uzupełniła potrzebną dokumentację. Opracowano wspomniany wyżej tzw. przegląd ekologiczny oraz uzyskano pozwolenie zintegrowane na eksploatację składowiska.
Wysypisko
czy składowisko?
W tej sprawie pojawia się jeszcze jeden nierozwikłany wątek. Otóż jeden z działaczy Stowarzyszenia dysponuje dokumentem, z którego wynika, że przed laty urzędnicy w ciągu kilku dni z wysypiska zrobili składowisko. Otóż 30 maja 1985 r. ówczesny Urząd Wojewódzki w Płocku wydał decyzję o pozwoleniu na budowę „gminnego wysypiska śmieci” w Grabowcu, natomiast w listopadzie 1998 r. zarząd gminy Słubice z kończącego już swą działalność Urzędu Rejonowego w Płocku (w związku z reformą administracyjną kraju) otrzymał pozwolenie na użytkowanie „Składowiska odpadów komunalnych”. Została ona podpisana przez urzędnika, który lada dzień miał objąć stanowisko wójta jednej z gmin (było już po wyborach samorządowych), a więc formalnie kierownikiem odpowiedniego wydziału już nie był. Zwłaszcza, że Urzędy Rejonowe w tym momencie zamykały już swoją działalność, a w ich miejsce powstały Starostwa Powiatowe.
Wójt Słubic Józef Walewski uważa jednak, że nie ma o co kruszyć kopii, bo tylko Stowarzyszenie Przeciwdziałania Elektroskażeniom walczy ze składowiskiem w Grabowcu: – Musimy jak najszybciej zamknąć to składowisko, bo ono nie jest z prawdziwego zdarzenia – przyznaje wójt. – Wykonano już pierwszy etap rekultywacji – jest opaska uciskająca drenaż, która ma nie dopuścić do wycieku wód z tego obiektu. W tym roku chcemy zamknąć burty składowiska, a w przyszłym zakończyć na nim działalność i problem będzie z głowy – obiecuje gospodarz gminy. – Śmieci będą wwożone tylko do końca tego roku, a potem zacznie się rekultywacja. Wszystko robione jest zgodnie z dokumentacją.
Z dokumentów, jakie posiada Stowarzyszenie, wynika jednak, że składowisko miało działać tylko do 30 października 2007 r. Jest już lipiec roku następnego. Czy wysypisko jest bombą ekologiczną? Ktoś widział, że wwożono na nie eternit, a pożary ewidentnie wzmagają emisję szkodliwych gazów. Czy jednak społeczność Grabowca chce solidarnie walczyć z wysypiskiem? Na spotkanie z wójtem gminy przyszło zaledwie kilka osób.
Elżbieta Grzybowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze