Cały stadion oszalał, gdy w jedenastej minucie Marcus Hagling-Sangre przedłużył piłkę do Jorge Jimeneza, który świetnie zagrał do Marcina Kamińskiego, a temu z kolei nie pozostało nic innego, jak wpakować piłkę do siatki. Wisła prowadziła 1:0. Jak się później okazało, tak też zakończyło się niedzielne spotkanie.
Wynik nie zmienił się do przerwy, nie zmienił się też po przerwie. Trzeba oddać Legii to, że się nie poddawała, walczyła do końca i, co tu dużo mówić, dominowała na murawie. Jednak umiejętności warszawskich zawodników nie wystarczyły, by zdobyć w Płocku choćby punkt.
Oczywiście, Wisła utrzymała pozycję lidera tabeli i będzie się nią jeszcze długo cieszyła. A w sobotę 23 sierpnia, płocczanie zmierzą się, także w Płocku, z Zagłębiem Lubin. Już warto wybrać się do klubowej kasy, by zakupić bilety. Emocji na pewno nie zabraknie.
Fot. Bartosz Jasiński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze