Reklama

Winni kibice i prasa lokalna - Dymisja prezesa

16/11/2000 14:06
- Podaję się dymisji. Oddaję swoje stanowisko i swoją osobę do dyspozycji prezesa Modrzejewskiego, właściciela koncernu. Myślę, że nie zasługuję na obelgi, które słyszę od kibiców i lokalnych mediów. Tak samo jest szkalowany główny sponsor. Na to zgodzić się nie mogę i składam rezygnację - powiedział na zakończenie konferencji prasowej, po meczu z Zagłębiem Lubin prezes Krzysztof Gawłowski.Prezes wspomniał jeszcze, że przez dwa lata przeżywał przygodę ze sportem. Jako powód jej zakończenia podał krytykę lokalnych mediów i kibiców. Trudno jednak było nie krytykować poczynań prezesa, które prowadziły prosto w przepaść ani nie wskazywać błędów jakie popełniał. A było ich sporo, przez co dziś klub jest w fatalnej sytuacji, bez prezesa, bez trenera i co tu ukrywać, bez zawodników, którzy mogliby wygrać ostatnie spotkanie ligowe. Po stronie plusów w bilansie swojej działalności, na pewno prezes Gawłowski może zapisać dokończenie modernizacji stadionu. Dokończenie, bo dzieło rozpoczął poprzedni prezes. W każdym razie Płock może się poszczycić wspaniałym obiektem, ze sztucznym oświetleniem, na którym można rozgrywać mecze międzynarodowe. Tylko po co taki obiekt w II lidze, a właśnie tam zmierza klub teraz, po spadku na ostatnie miejsce w tabeli. Możemy być dumni z obiektu, ale wielu kibiców z zamkniętymi oczami oddałoby ten stadion za miejsce w pierwszej, powiedzmy szóstce drużyn. Takie były obiecanki. Przez okres dwóch lat przez klub przeszło kilku trenerów i kilkudziesięciu zawodników. Przy każdej zmianie trenera to prezes, a nie kto inny twierdził, że on ponosi odpowiedzialność za podjęcie takiej decyzji. Rzecz jasna sam się pod nimi podpisywał. Przychodząc do klubu miał ogromny kredyt zaufania, który z każdą decyzją topniał. Kilkudziesięciu zawodników, którzy przewinęli się przez okres dwóch lat, to ciężkie miliony złotych wyrzucone w błoto. Dziś pewnie nie będzie sprawcy przywiezienia do Płocka, choćby (nie wspominając piłkarzy, którzy wraz z trenerem Kasalikiem wywalczyli I ligę) Mieczysława Agafona. Krzysztofa Majdy, Waldemara Adamczyka, Artura Adamusa, Eduadra Bałtruszewicza, Włodzimierza Klimowicza, Mirosława Budkę, Sebastiana Tomasiaka, Florka, dwóch Amerykanów, pięciu Nigeryjczyków, czy trzeba wymieniać dalej nazwiska tych, którzy grają dziś w drugiej drużynie, a trzeba było za nich sporo zapłacić. Wreszcie, czy można być zadowolonym z tych, którzy teraz zbierają cięgi na konto zespołu. Miało nie być problemów z linią obrony, a tymczasem drużyna ma najwięcej straconych bramek ze wszystkich zespołów I ligi. Nie można także zapomnieć, że drużyna ledwo ledwo, rzutem na taśmę utrzymała się w I lidze. Kto za to ponosi odpowiedzialność. Kibice pamiętają zatrucie piłkarzy przed meczem z Lechem Poznań. Do dziś nie wiadomo, czy ktoś poniósł za to winę, że została obniżona wartość piłkarzy, czy może restauracja w Szamotułach nadal działa? Po stronie minusów pracy prezesa Gawłowskiego należy dopisać także zmiany nazwy klubu za jego kadencji. O ile jednak samą zmianę nazwy można przeboleć, to zmiany barw klubowych i wszystkich gadżetów, już nie. ORLEN jest jedynym stadionem w Polsce bez flag, szalików, bez piosenek klubowych. Kibicom zabrano nie tylko możliwość poruszania się po stadionie, zabrano im także coś, co odróżniało ich od innych. Gdy śpiewali „niebiesko – biało – niebiescy”, to piłkarzom nogi podrywały się do gry. Prezes narzeka na kibiców, ale czy nie warto przypomnieć, że kiedy zaczynał pracę w klubie, na mecze przychodziło po kilka tysięcy ludzi. Pojedynek z Legią we wrześniu 1999 roku obejrzało ponad 10 tys. ludzi, awans na IV miejsce w tabeli oglądało około 7 tys. ludzi., mecz ze Stomilem około 9 tys. ludzi. Tak było, prezes widział to na własne oczy, bo jeszcze wtedy kibice radośnie skandowali jego nazwisko. Wtedy byli dobrzy. Dziś na stadion przychodzi około 2 tys. ludzi, przynajmniej taka liczba została podana po meczu z Zagłębiem. Ale dziś ci kibice krzyczą z trybun zupełnie co innego, więc już nie są dobrzy, już są winni podjęcia decyzji o opuszczeniu stanowiska. Winna jest również ponoć prasa lokalna. Zapewne sympatycy klubu mieli okazję czytywać w gazetach centralnych krytyczne opinie o klubie. Kiedy wynik był korzystny dla ORLEN-u, to nie była zasługa jej trenera i drużyny, ale wina sędziego, który źle prowadził spotkanie. No, ale kilka dni temu prezes zaprosił wybranych dziennikarzy prasy centralnej i wszystko sobie wyjaśnili. Dlatego winą za swoje odejście mógł obarczyć tych z mediów lokalnych, którzy na co dzień tu mieszkają, słuchają kibiców i zwykłych ludzi, którzy odbierają telefony z opiniami. Podobno pretekstem rozmów były także oceny kandydatów na stanowisko trenera. Jak wieść gminna niesie, prasa centralna optowała za trenerem Jabłońskim lub Kubickim. Tym razem nie doradcy z klubu, ale koledzy dziennikarze z Warszawy składali propozycję, pod którą potem miał podpisać się prezes. Jeśli się okaże, że osoba, która zajmie to stanowisko będzie potrafiła zmienić mnóstwo rzeczy w klubie, to mam nadzieję, że ktoś powie, dobrze że kibice i prasa lokalna zmusiła prezesa Gawłowskiego do dymisji. Runda jesienna sezonu 2000/2001 zbliża się do końca. Ci wszyscy, którym los klubu nie jest obojętny mają nadzieję, że wreszcie sporo się zmieni. Przede wszystkim trzeba od nowa, zupełnie od nowa budować drużynę. Może nawet oparta na wychowankach klubu, którym bardzo zależy na tym, by mieszkańcy Płocka mogli być z nich dumni, którzy utożsamiają się z miastem i żyjącymi tu ludźmi. Trzeba też zadbać o to, aby drużyna z Płocka była kojarzona nie tylko z podwyżkami cen paliw, jak jest obecnie, ale także z emocjami, których zespół jest w stanie dostarczyć. Oczywiście to jest bardzo trudne, ale ktoś kto się podejmie pracy na tym stanowisku musi sobie zdawać sprawę z ogromu zadań jakie przed nim stoją. I chyba nie powinien to być nikt z Płocka, by nie był powiązany lokalnymi układami, a poza tym miał doświadczenie w prowadzeniu klubu sportowego. Bo klub sportowy to nie jest zwykły zakład pracy, w którym pracownik musi drżeć na widok szefa, to miejsce, które trzeba rozumieć i być mu oddanym całym sercem. Utopia, być może, ale w Polsce są ludzie, którzy potrafią to robić. Jola Marciniak
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości