Reklama

Winne obie strony

28/02/2007 09:50
Za to, że na płockich przejściach dla pieszych jest niebezpiecznie, winę ponoszą obie strony. Piesi zapominają, że przed wejściem na „zebrę” należy się uważnie rozejrzeć, nawet gdy działa sygnalizacją świetlna. Kierowcy przekraczają dozwoloną prędkość, wyprzedzają bezpośrednio przed pasami, lub omijają pojazdy, które zatrzymały się, żeby przepuścić pieszych.
Ostatnio za poprawę bezpieczeństwa na przejściach wzięli się nawet płoccy radni. Przewodniczący Rady Miasta Tomasz Korga postuluje zlikwidowanie przejścia dla pieszych na Kazimierza Wielkiego, tuż przy skrzyżowaniu z Topolową. Jadące tam od strony Domu Technika pojazdy wyjeżdżają na przejście wprost z zakrętu, na którym widoczność jest ograniczona przez jeden z budynków Rogatek Dobrzyńskich. Rzeczywiście piesi muszą się tam mieć na baczności, chociaż zbyt dużo osób z tego przejścia nie korzysta. Niestety, w tym miejscu kierowcy dają upust swoim rajdowym zainteresowaniom. Tak jak kierowca audi pokazanego na zdjęciu, który przez wspomniane przejście przejechał z prędkością 73 km/h, czyli o 23 km przekroczył dozwoloną prędkość.
Zdaniem płockiej policji wystarczy przejście na Kazimierza Wielkiego odpowiednio doświetlić. Na razie w rejonie przejścia policjanci prowadzą intensywne działania prewencyjne. Praktycznie codziennie jest tam przynajmniej na kilkadziesiąt minut rozstawiany fotoradar. W tym czasie utrwala z reguły trzy – cztery przypadki złamania przepisów przez kierowców.
Uwagę policji zwróciło też przejście dla pieszych na Dobrzyńskiej, w rejonie skrzyżowania z Kobylińskiego. Funkcjonariusze uważają, że Miejski Zarząd Dróg powinien je przesunąć w inne miejsce, gdzie byłoby bardziej widoczne.
Także radny Arkadiusz Iwaniak zaproponował, żeby zainstalować sygnalizację świetlną na ulicy Jana Pawła II u zbiegu z Puchalskiego i Św. Wojciecha. Zdaniem radnego, sygnalizacja uruchamiana przyciskiem przez pieszych spełni tam swoje zadanie. Intencja jak najbardziej słuszna. Tym bardziej, że na Podolszycach Południe nie brakuje kierowców, którzy zbyt mocno przyciskają pedał gazu. Jednak już latem ubiegłego roku informowaliśmy na łamach Tygodnika Płockiego, że piesi właśnie w tym rejonie mają za nic obowiązujące ich przepisy. Szczególnie ci, którzy idą do kościoła lub z niego wracają. Chociaż w pobliżu znajduje się kilka przejść dla pieszych, to piesi nagminnie chodzą pomiędzy nimi, chociaż ta odległość nie przekracza stu metrów. Za nic mają bezpieczeństwo własne i dzieci i urządzają sobie niedzielne spacery środkiem jezdni.
– Zarówno piesi, jak i kierowcy powinni zachować szczególną ostrożność. Nie wolno przechodzić przez jezdnię, dopóki nie upewnimy się że nic nam nie grozi. Niestety, często się zdarza, że piesi wbiegają lub wchodzą na pasy wprost pod koła samochodu. Nawet gdy pieszy korzysta z przejścia z sygnalizacją świetlną, powinien wziąć pod uwagę, że kierowca może złamać przepisy i pojechać na czerwonym świetle – powiedział oficer prasowy płockiej policji sierż. sztab. Mariusz Gierula. – Także kierowcy powinni pamiętać, że zbliżając się do przejścia, należy zwolnić. Pod żadnym pozorem nie można przed pasami czy bezpośrednio na nich wyprzedzać. Nie wolno też omijać pojazdów, które przed „zebrami” zatrzymały się, żeby przepuścić pieszych. To niestety są główne grzechy kierowców.
Od początku tego roku na przejściach dla pieszych doszło do pięciu wypadków. Do szpitala trafiło pięć osób, które zostały ranne. Byli to oczywiście piesi. 
(jac)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości