W piątkowy ranek byłam świadkiem sytuacji, kiedy strażnicy miejscy przeganiali kobiety ze wsi, które przywiozły jajka na sprzedaż. Wszystko działo się na ulicy Jachowicza w Płocku, niedaleko wejścia na targowisko miejskie. Przyznam, że zgorszona byłam tym widokiem. Rozumiem strażników, którym ktoś musiał wydać takie polecenie. Muszą wykonywać polecenia, bo w końcu są najemnymi pracownikami. Konkretnie pracownikami Urzędu Miasta. Dlaczego jednak Urzędowi Miasta przeszkadzają panie zaopatrujące mieszkańców Płocka w świeże jajka, tego nie potrafię zrozumieć. Bo niby gdzie te panie mogą stanąć? Na targowisku? Toż za pozwolenie handlowania pięcioma mendlami jajek będą musiały zapłacić tyle, że nie starczy im nawet na bilet powrotny do domu. A poza tym ciekawa jestem, gdzie przedstawiciele władz miasta kupują jajka. W sklepie, czy też od piętnowanych przez nich kobiet ze wsi? *** Święto bez flag Chciałbym zwrócić uwagę, jak instytucje miejskie i inne obchodzą w Płocku święta. Polega to na tym, że o określonej godzinie idzie się pod Odwach, by złożyć odpowiedni wieniec. I to wszystko. Nikt natomiast nie egzekwuje od placówek podległych organizacyjnie chociażby wywieszenia flag. Pół biedy, jeśli są to firmy czy kamienice prywatne. To przecież dobra wola ich właścicieli. Ale dlaczego 11 listopada flag nie widziałem na wielu urzędach czy szkołach? I jeszcze jedno. 1 maja autobusy miejskie były odpowiednio udekorowane. 11 listopada były gołe. Stąd wniosek, że święto odzyskania niepodległości jest dla niektórych ludzi mało ważne. *** Budki bez telefonów Mamy ostatnio w Płocku sporą konkurencję w dziedzinie usług telekomunikacyjnych. Petrotel przebija się z Telekomunikacją Polską w warunkach przyciągnięcia nowych klientów. Powstają nowe budki telefoniczne. To dobrze. Szkoda tylko, że mało kogo interesuje później odpowiednia ich kontrola. Byłam ostatnio w okolicach Starego Rynku i w pewnym momencie musiałam do kogoś zadzwonić. Zwiedziłam w sumie 11 (słownie jedenaście) budek zanim mogłam zrealizować to, co sobie zaplanowałam. Albo zerwana słuchawka, albo wyrwany cały aparat, albo - –najczęściej – słuchawka była po prostu „głucha”. Zadzwoniłam dopiero z budki niedaleko byłego dworca PKS. I gdzie ta konkurencyjność usług? *** Tradycja pomieszana z nowoczesnością Ostatnio jesteśmy świadkami powstawania w Płocku coraz to nowych barów, restauracji i innych przybytków, w których można coś przekąsić, posiedzieć ze znajomymi, posłuchać muzyki. I dobrze. Nareszcie jest w czym wybierać. Dziwią mnie jednak nazwy tych lokali. Niektóre bowiem nie mają żadnego związku z ich wystrojem. Choćby taki lokal, który się nazywa Art Deco. Lokal bardzo przyzwoity, można miło spędzić tam czas racząc się dobrym winem. Tyle, że nazwa zupełnie nie pasuje do wnętrza. Bo Art Deco oznacza określony styl w sztuce. Tak samo z kawiarnią Retro. Nazwa ładna, przywołująca wspomnienia, ale nie mająca przełożenia na określony styl wnętrza. *** Policjanci na Grodzką Kiedyś już o tym pisaliście, ale ja pozwolę sobie powtórzyć apel: Drodzy policjanci. Ustawcie na ulicy Grodzkiej przez okres tygodnia samochód z radarem. Wtedy będzie nam się żyło bezpieczniej, a dzieci bez lęku będą mogły przechodzić z jednej strony ulicy na drugą. Cóż z tego, że na wjeździe ulicy mamy odpowiedni znak pionowy oznaczający ciąg pieszo – jezdny, skoro mało kto tego przestrzega. Taki znak oznacza maksymalną prędkość samochodu 20 km/h. I co? I nic. Niektórzy pędzą tak, że tylko kurz za nimi zostaje. A policji nie widać. *** Kto naprawi chodnik? Bardzo proszę szanowną redakcję o uczulenie kogo trzeba kwestią chodnika od ulicy Chopina do giełdy samochodowej. Jest to chyba jeden z najbardziej uczęszczanych ciągów pieszych w Płocku, a jakoś nikt się tym do tego czasu nie zainteresował. Chodnik jest tak krzywy i dziurawy, iż to cud, że jeszcze do tej pory nikt złamał sobie na nim nogi. A może sprawą powinna zająć się spółka, która czerpie zyski z dzierżawy giełdy. Zresztą nie tylko tym. Przy giełdzie brakuje parkingu. Skoro się bierze straszne pieniądze za giełdę, to chyba wypadało by zadbać o odpowiednie warunki dla klientów tej instytucji. *** Jest płot Pragnę poinformować szanowny zespół „Tygodnika”, że po mojej rozmowie telefonicznej do redakcji, która znalazła się w „Sądach – Opiniach”, za której zamieszczenie dziękuję, została zrealizowana kwestia braku zabezpieczenia na budowie bloku mieszkalnego na Zielonym Jarze, niedaleko kościoła Św. Krzyża. Dzieci nie mogą już swobodnie biegać sobie po niebezpiecznej budowie, bowiem budowlańcy postawili odpowiedni płot. Dzięki Bogu. Mam tylko jedną uwagę. Czy żeby wykonać tak prostą pracę, jak postawienie płotu potrzebna była interwencja „Tygodnika”? Przecież wystarczyło tylko trochę wcześniej pomyśleć i cała sprawa nie miałaby miejsca.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze