Po dobrych czasach dla mleczarzy w 2007 roku, przyszedł okres wyjątkowo niskich cen. Cena mleka w skupie spadła nawet do około 50 groszy. Rolnicy narzekają, mleczarnie chciałyby płacić więcej, ale wszystkiemu winien jest kryzys na rynku. Czy najlepszym rozwiązaniem jest konsolidacja rynku?
Jak to się dzieje, że pomimo wprowadzonych limitów i dużych inwestycji na rynku mleka, ceny są coraz niższe? To pytanie zadają sobie rolnicy nieustannie. - Sytuacja nie jest normalna. Za mleko klasy ekstra dostaję tylko 50 groszy, choć wszędzie podają, że średnia cena wynosi około 80 groszy. Środki do produkcji są drogie, a za mleko płacą grosze. Kiedyś cena była prawie dwa razy wyższa - mówi Henryk Gołębiowski, rolnik z gminy Brudzeń Duży.
W najgorszej sytuacji są ci producenci, którzy sugerując się dobrą passą, postanowili zainwestować w swoje gospodarstwa, wzięli kredyty, a teraz mają wielki problem. Niestety, w ich branży ciężko jest przewidzieć przyszłość. - Najczęściej jest tak, że jeśli w jednym roku coś się opłaca, to w następnym przynosi straty - podkreśla Henryk Gołębiowski.
Coraz więcej rolników rezygnuje więc z hodowli krów. Najczęściej taką decyzję podejmują drobni hodowcy, którzy nie zainwestowali zbytnio w modernizację gospodarstw. Natomiast ci, którzy na ich rozwój wzięli kredyty, nie mogą tak łatwo wycofać się z interesu. Jeśli właściciele gospodarstw zaczną rezygnować z hodowli krów, nadejdą prawdopodobnie czasy, kiedy staniemy się importerem mleka.
Mleczarnie może chciałyby płacić więcej, ale popyt na produkty mleczarskie spada, a wraz z nim spadają ceny. Łączenie się małych spółdzielni z dużymi mleczarniami to, zdaniem mleczarzy, jedyna metoda zmniejszenia kosztów i budowania silnych polskich marek, ponieważ na tle Europy nasz rynek jest wyjątkowo rozdrobniony. W krajach zachodnich na rynku działa najczęściej tylko kilka liczących się firm mleczarskich.
Jak twierdzi Dariusz Pawłowski, prezes spółki „Polmlek Raciąż" takie są właśnie prawa rynku, kieruje nim popyt i podaż. Niska cena mleka nie jest jedynie problemem naszego regionu, ale całej Europy. - Cena 50 groszy, jaką otrzymuje rolnik z powiatu płockiego, jest najprawdopodobniej spowodowana tym, że dostarcza do nas niewielką ilość surowca. Więksi dostawcy, którzy produkują ponad 30 tysięcy litrów, dostają nawet 94 grosze. Cena zależy także od zawartości tłuszczu, białka czy też wody w mleku. Tak niskie kwoty dostają jedynie jednostki, natomiast średnia cena skupu mleka w naszej firmie to 70 groszy.
Zdaniem prezesa, bardzo trudno jest przewidzieć, co przyniesie przyszłość. Jak twierdzi, miesiąc temu wystąpiły pierwsze oznaki poprawy sytuacji, jednak obecnie znów jest zapaść. Dariusz Pawłowski jest zwolennikiem konsolidacji na rynku mleka. - Duża firma może łatwiej przystosować się do wymogów rynku i ma większe możliwości inwestowania - mówi.
Jak widać, sytuacja nie jest łatwa dla żadnej ze stron. Zarówno rolnicy, jak i mleczarnie balansują na granicy opłacalności. Pomimo, jak się może wydawać sprzecznych interesów, muszą ze sobą współpracować, ponieważ jak twierdzą prezesi firm mleczarskich, podwyższenie cen wiązałoby się najpewniej z bankructwem ich przedsiębiorstw. mś
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze