W sobotnim spotkaniu naprzeciwko siebie stanęły drużyny Wisły Płock, która w tym sezonie walczy już tylko o jak najlepsze wrażenie w ostatnich kolejkach, oraz przed meczem nadal niepewnej utrzymania w Ekstraklasie Warty Poznań. Pierwsza połowa spotkania nie zachwyciła. Żadna z drużyn nie potrafiła w poważny sposób zagrozić bramce rywala, gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska, a nieliczne ataki nie przynosiły zagrożenia. Zmieniło się to w 37 minucie. Fatalny błąd podczas wyprowadzania piłki popełnił stojący w bramce Wisły Węglarz, który podał wprost do Miłosza Szczepańskiego, a zawodnik gości wykorzystał prezent, wyprowadzając Wartę na prowadzenie. Kilkadziesiąt sekund później mogło już być 2:0. Na kąśliwy strzał z dystansu zdecydował się Miguel Luis, a zmierzającą pod poprzeczkę futbolówkę z największym trudem wybił Węglarz, częściowo rehabilitując się za wcześniejszą pomyłkę.
Po zmianie stron odważniej zaatakowała Wisła, ale przewaga w posiadaniu piłki nie przełożyła się na groźne sytuacje bramkowe. Warta umiejętnie się broniła, szukając swoich szans w kontrach. Jednobramkowe prowadzenie przyjezdnych utrzymało się do 83 minuty. Rzut wolny pod polem karnym Wisły na bramkę zamienił Mateusz Kupczak i było już jasne, że gospodarze nie zdobędą w tym meczu punktów. Nie minęły 2 minuty, a Węglarz ponowni musiał wyjmować piłkę z siatki. Fatalny błąd w rozegraniu piłki popełniła obrona płocczan, a Frank Castaneda ustalił wynik spotkania.
Zwycięstwo zapewniło Warcie miejsce w Ekstraklasie na najbliższy sezon, zaś Wisła w ostatnich dwóch kolejkach będzie chciała zrehabilitować się po fatalnym występie przed własną publicznością.
Wisła Płock: Warta Poznań 0:3 (0:1)
bramki: Szczepański (37), Kupczak (83), Castaneda (85)
fot. Rafael Dominik
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze