Reklama

Warszawa jako Miasto Obiecane

30/08/2001 12:46
Wydana przez Polskie Radio p?yta „Warszawa w piosence” pozwala przyjrze? si? dok?adnie pr?bom tworzenia i sposobom funkcjonowania mitu.A mity maj? to do siebie, ?e w przeciwie?stwie do rzeczywisto?ci wol? ukazywa? stale tylko jedno – nieodmiennie radosne lub uparcie pochmurne – oblicze. W tym wypadku zdecydowanie i z ca?ych si? chodzi?o o to pierwsze. Z takiej w?a?nie jednoznaczno?ci i og?lnie przyj?tej oczywisto?ci wynika zniewalaj?ca si?a mitu, bo pozostaj?ca do wyboru, czekaj?ca tu? obok rzeczywisto?? to prawdziwa famme fatale, zmienna, kapry?na, ukryta za tajemniczym u?miechem, kt?ry mo?e budzi? wiele nami?tnych uczu?, ale na pewno nie zaufanie. Wiruj?cy wok?? chaos wydarze?, sprzecznych opinii, wykluczaj?cych si? nawzajem cel?w i warto?ci domaga si? zr?wnowa?enia, kontrapunktu w postaci solidnego fundamentu przynajmniej pod wybranymi fragmentami ?wiata i ?ycia, kt?re nale?y w tym celu oczy?ci?, umy? i przetrze? szmatk?. Ca?ym ?wiatem i ?yciem jako takim - z bardzo zmiennym, ostatnio wyra?nie mniejszym szcz??ciem - zajmuj? si? religia i filozofia, tworz?c swoje w?asne, rozrastaj?ce si? do ogromnych rozmiar?w i si?gaj?ce nieba mitologie. Ale przecie? w cieniu tych masywnych, wznoszonych przez wiele stuleci konstrukcji przez ca?y czas powstaje mn?stwo mit?w pomniejszych, dora?nych, powszednich, obliczonych na znacznie skromniejsz? skal? i zasi?g oddzia?ywania. Teren, z kt?rego dok?adnie sprz?ta si? wszystkie ?mieci, jest wtedy znacznie mniej rozleg?y, powierzchnia do oczyszczenia ograniczona, ale i tak wystarczaj?ca, by po dok?adnym wytarciu mo?na by?o dostrzec swoje w?asne odbicie, jak w wypolerowanych drzwiczkach rega?u przed ?wi?tami. Jak przygoda, to tylko tutaj Mitologia Warszawy bra?a przez lata sw?j pocz?tek z dw?ch przeciwnych, a wr?cz przeciwstawnych sobie ?r?de?. Jednym, tym jeszcze przedwojennym, by?a autentyczna rado?? mieszka?c?w stolicy, kt?rzy mogli czu? si? prawdziwymi dzie?mi szcz??cia, je?li we?mie si? pod uwag? og?lne zacofanie i bied? wyniszczonego przez p??tora wieku zabor?w kraju. Bo mi?dzywojenna Warszawa by?a miastem europejskim nie mniej ni? Wiede? czy Budapeszt, ?y?a swoim w?asnym, rozp?dzonym i roziskrzonym (szczeg?lnie na tle ospa?ej i ton?cej w ciemno?ci prowincji) ?yciem, karmi?a si? snobizmem (szczerym przecie? i jak nale?y uzasadnionym), a je?li nawet ton??a w zgubnej dekadencji, by?a to dekadencja na odpowiednio wysokim - materialnie i artystycznie – poziomie. Kolejne ?r?d?o warszawskiego mitu zacz??o bi? zaraz po drugiej wojnie ?wiatowej. Zrodzi?o je z jednej strony spontaniczne has?o „Ca?y kraj buduje swoj? stolic?” (kt?re spotka?o si? ze wspania?ym, jednomy?lnym og?lnonarodowym odzewem), z drugiej za? przemy?lana polityka nowych, socjalistycznych w?adz pa?stwa, narzuconych odg?rnie i podejmuj?cych wiele raczej niepopularnych dzia?a?, a wi?c na gwa?t potrzebuj?cych ?rodk?w spo?ecznej legitymizacji i akceptacji. St?d pr?ba szybkiego stworzenia mitu szcz??liwego pa?stwa ze szcz??liw? stolic?, powstaj?c? z gruz?w jak feniks z popio??w, by kr??y? nad nim majestatycznie i dumnie, niczym orze?, kt?remu ci??ka korona tylko by przeszkadza?a w swobodnym locie. Obie te legendy momentami ca?kiem nie?le si? ze sob? zros?y, cho? pami?? o przedwojennej Warszawie i jej – szczeg?lnie nocnym, kolorowym – ?yciu, wiedzionym przez zgni?e, bur?uazyjne i arystokratyczne elity jako? nie chcia?a dopasowa? si? bezbole?nie do powojennego jednolitego uniformu, schludnego garnituru z wpi?t? w szary, sm?tnie zwisaj?cy krawat groteskow? broszk? Pa?acu Kultury. Za? s?uchaj?c w latach 50-tych piosenek w rodzaju Jak przygoda to tylko w Warszawie, ?atwo by?o przypomnie? sobie o przygodach w rodzaju masowych aresztowa? by?ych AK-owc?w czy prze?ladowa? ?o?nierzy Powstania Warszawskiego, kt?rych miasto nie mia?o odwagi broni?. Jasna strona ?ycia Album „Warszawa w piosence” zawiera nagrania wydobyte z archiw?w Polskiego Radia, a zrealizowane w okresie 1952-1984. Utwory zosta?y tak dobrze zrekonstruowane i odczyszczone, ?e najwcze?niejsze, licz?ce sobie niemal p?? wieku, niewiele r??ni? si? brzmieniowo od tych z lat 70-tych czy 80-tych. Nie przesadzono jednak i na wszystkich piosenkach pozostawiono niepowtarzaln? cieniutk? warstewk? d?wi?kowego kurzu, przez co nie utraci?y one swego magicznego, staro?wieckiego uroku. Do niezapomnianych g?os?w i charakterystycznej, ?atwej do rozpoznania maniery wokalnej Andrzeja Boguckiego, Mieczys?awa Fogga, Reny Rolskiej, Steni Koz?owskiej czy ?piewak?w Ch?ru Czejanda nie pasowa?a nowoczesna, cyfrowa technika. Utwory otrzymujemy w formie kompaktowej jedynie dla wygody odtwarzania i zachowania ich trwa?o?ci (czego nie zapewnia ich „naturalna” matka, czyli p?yta gramofonowa), bo nie chodzi przecie? – tak jak w wi?kszo?ci wsp??czesnych nagra? - o uwypuklenie kontrast?w brzmieniowych i niuanse w produkcji nagra?. Ten staro?wiecki szum, lekkie zmatowienie t?a, zatarcie k?uj?cych w uszy szczeg???w znakomicie przy okazji pasuj? do og?lnej wymowy tych piosenek, nagranych g??wnie w s?u?bie mitu, dla kt?rego wszelkie rzeczywiste t?o i wymykaj?ce si? nadrz?dnej linii melodii i tekstu szczeg??y to szkodliwy balast, zak??cenia i nieczysto?ci. A patrz?c i s?uchaj?c z perspektywy czasu, ju? bez politycznego czy spo?ecznego pryzmatu, przyzna? trzeba, ?e melodie i teksty utwor?w o Warszawie to prawdziwe majstersztyki piosenkowego rzemios?a, a wykonawcy to prawdziwa ?wczesna ?mietanka, cz?sto mimowolnie oddaj?ca klimat czas?w i obyczaj?w. Chwytliwe, nie daj?ce si? ?atwo zapomnie? melodie (A tu jest Warszawa), efektowne harmonie wokalne Ch?ru Czejanda (Czerwony autobus) czy grupy Partita (Kamienne schodki), wspania?e barwy g?os?w Mieczys?awa Fogga (Piosenka o mojej Warszawie) albo Ireny Santor (P?jd? na stare miasto), ale przecie? tak?e ?agodny, zupe?nie niegro?ny kicz w popisach wokalnych Jerzego Po?omskiego (Kwiaty zakwitaj? w ?azienkach) – wszystko sk?ada si? na urokliwy, sentymentalny portret Warszawy, podporz?dkowany naczelnej idei, mitowi szcz??liwej stolicy, Miasta Obiecanego, cudownie wskrzeszonego i bior?cego swych mieszka?c?w pod opieku?cze skrzyd?a. A przy okazji nios?cy znane ca?kiem sk?din?d przes?anie: Zawsze patrz na jasn? stron? ?ycia. Przed i powojenna warszawska mitologia po??czy?y si? w wielu z tych piosenek zadziwiaj?co harmonijnie. Charakterystyczne zwroty medyczne, interpretacje wokalne, nastr?j i tematyka, pozostaj? tak naprawd? w s?u?bie tej samej legendy. Ta tradycja nie przetrwa chyba jednak kolejnej transformacji ustrojowej i og?lnych zmian w ?wiadomo?ci. Bo ro?nie na naszych oczach zapotrzebowanie nie na w?asne, lecz na importowane mity, a swoj? prywatn?, sielsk?, nadwi?la?sk? mitologi?, niechby nawet to by? kicz, zamieniamy na mitologi?, na podniesiony do pot?gi kicz latynoskich piosenek i seriali. To prawda, ?e nie da si? ?y? bez mitu, bez legendy, bez sentymentalnej, ckliwej metafizyki, ale mo?e nie warto tak ?atwo zamienia? w?asnego na cudze. Maciej Wo?niak
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości