Ochotnicza Straż Pożarna w Troszynie Polskim to jedna z niewielu jednostek z terenu powiatu płockiego, na której czele stoi kobieta. Druhna Aldona Zaleska daje przykład i pokazuje, że kobiety świetnie odnajdują się w jednostkach OSP. Historia tej jednostki pokazuje dobitnie, że jej członkowie to ludzie, dla których służba społeczeństwu stanowi najwyższe dobro. Członkowie OSP w Troszynie Polskim przetrwali wiele – jej założyciel Jakub Bańka za swoje poświęcenie poniósł najwyższą cenę, a powodzie dwukrotnie zabierały budowany przez wiele pokoleń dobytek jednostki. Ale oni się nie poddali. Za każdym razem powstawali niczym feniks z popiołów. A wszystko po to, by nieść pomoc i ratować życie zdrowie i mienie.
Ochotnicza Straż Pożarna w Troszynie Polskim jest wyjątkową jednostką, którą tworzą wyjątkowi ludzie. Doświadczenia, jakie na przestrzeni dziesięcioleci dotknęły organizację i jej członków, wielu by złamało. Ale nie ich. Mimo przeciwności losu, tragedii i żywiołów oni nadal trwają w swojej służbie i nie szczędzą wysiłków, aby cały czas się rozwijać.
Obecnie na czele jednostki stoi Aldona Zaleska, która jest jej prezesem. To jedna z niewielu kobiet w powiecie płockim, która pełni taką funkcję. Ale w szeregach OSP prężnie działa dużo więcej pań. Obecnie jest ich 14. Pełnią one ważne funkcje m.in. sekretarza, skarbnika oraz kronikarza jednostki. Poza tym dwie z nich ramię w ramię z mężczyznami aktywnie uczestniczą w akcjach ratowniczo-gaśniczych.
Jak to się stało, że kobiety z tej miejscowości tak aktywnie angażują się w działalność straży? Kluczem do odpowiedzi na to pytanie jest historia. – OSP w Troszynie Polskim jest – ze względu na położenie – ściśle powiązana z Wisłą i powodziami. Niestety, nasza jednostka w przeciągu swojego istnienia dwa razy została dotkliwie doświadczona powodziami – w 1982 r. oraz 2010 r. Za każdym razem powódź oznaczała praktycznie rozpoczynanie od nowa – nowe pozyskiwanie zatopionego sprzętu, odbudowa remizy… Sytuacja jest o tyle trudna, że sami strażacy również pochodzą z tego terenu, więc muszą odbudowywać swoje domostwa i dodatkowo pracują nad odbudową straży. Za każdym razem to właśnie strażacy wkładają najwięcej pracy, czasu i wysiłku, żeby własnymi rękami odbudować remizę i doprowadzić ją do normalnego funkcjonowania. Po ostatniej powodzi w 2010 r. w odbudowę straży bardzo mocno zaangażowały się żony strażaków, które chciały wesprzeć swoich mężów w tym działaniu. Od tego czasu kobiety weszły w szeregi straży i stają ramię w ramię z mężczyznami, by działać na rzecz jednostki – opowiada prezes jednostki Aldona Zaleska.
Członkowie OSP w Troszynie Polskim cały czas starają się podnosić swoje możliwości bojowe poprzez pozyskiwanie i zakup sprzętu. – Ze względu na to, że jesteśmy małą jednostką spoza systemu, nie mamy zbyt wiele specjalistycznego sprzętu. Co roku pozyskujemy go możliwie jak najwięcej, starając się o różne dotacje i wsparcie w tym zakresie. Jednak i tak po każdej akcji tworzymy całą listę rzeczy, które przydałyby się nam w tych sytuacjach – wyjaśnia Aldona Zaleska. Obecnie strażacy mają do dyspozycji lekki samochód ratowniczo-gaśniczy, łódkę, a także podstawowy sprzęt do gaszenia pożarów wraz z aparatami ochrony dróg oddechowych, torbę medyczną R1, sprzęt ochronny do usuwania gniazd os i szerszeni oraz do ratownictwa wodnego.
Więcej w Tygodniku Płockim
Eliza Kinalska
fot. OSP w Troszynie Polskim
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze