Reklama

Marcelina Rościszewska zaprosiła na herbatkę. Do Mediateki Książnicy Plockiej

Na scenie Mediateki kilka niewielkich stoliczków, serwis do herbaty, w tle parawan z parasolką i kapeluszami. Marcelina Rościszewska (Joanna Banasiak) oczekuje gości w swoim saloniku. Uprzejme, ale i nieco wścibskie panie będą nalegać, by zdradziła trochę prywatnych sekretów z długiego życia, bardziej z Paryża niż z podpłockiego Niedroża, gdzie osiadła po ślubie z Sewerynem. Tak zaczęła się ostatnia w tym roku Kuchnia Literacka w wykonaniu Teatru Remedium SUTW pod egidą aktora Henryka Jóźwiaka, według scenariusza Ewy Lilianny Matusiak.

Niespieszna rozmowa dotyczyła przede wszystkim menu. Marcelina usiłowała tłumaczyć, że kuchnią nie bardzo zaprzątała sobie głowę. Wolała swoją szkołę dla dziewcząt, działalność społeczną, wychowanie dwóch synów. Nawet – kopanie barykad podczas obrony miasta prze bolszewikami w 1920 roku. Panie, nie do końca przekonane, chciały przynajmniej dowiedzieć się, co jadało się w Libawie na Łotwie, gdzie się urodziła, oraz w kresowym domu wujostwa w Szawlanach na Żmudzi, gdzie przebywała po przedwczesnej śmierci rodziców, pod opieką Landsbergów.

Z dzieciństwa Marcelina zapamiętała „apteczkę”. Bynajmniej bez proszków na ból głowy, ale można powiedzieć, że zdecydowanie polepszała samopoczucie. Tak nazywano kredens pełen konfitur, serów, kompotów, słojów z suszonymi owocami i pierniczkami. „Babcia Agnieszka smażyła konfitury. Cudowne konfitury z róż. Do niej chodziłyśmy na tak zwane łakomstwo. Wiedzieliśmy, że chwaląc jej wyroby zasłużymy na tak zwaną „przydawkę” – toteż zachwytom naszym i pochwałom nie było końca, przy czym zawartość słoików babci piorunująco się zmniejszała. Pogodna staruszka opowiadała niezliczoną ilość razy, jak należy smażyć konfitury, żeby zachowały aromat i kolor, i żeby się nie scukrowały. Głowy nasze kiwały potakująco ale myśli były daleko...” – napisała w pamiętniku „A było tak” wydanym przez Muzeum Mazowieckie.

Reklama

Panna Marcelina Dąbrowska ukończyła naukę w Instytucie Panien Szlacheckich w Białymstoku przygotowującym absolwentki do pracy w charakterze nauczycielek domowych. Ale takiej posady nie ma w jej biografii. Rada Familijna postanowiła, że będzie kontynuować nauką w Paryżu. W drugim roku studiów w Hotelu Lambert pozwolono jej uczęszczać na wykłady w Sorbonie, gdzie zrobiła m.in. kurs filozofii. Latem 1894 powróciła do kraju. W 1896 wyszła za mąż za Seweryna Rościszewskiego, właściciela majątku Niedróż Młody koło Drobina. Wzięli ślub w kościele św. Józefa w Warszawie, wesele odbyło się w Kaczorowach koło Raciąża, majątku krewnych Marceliny.

W Niedrożu należała do Drobińskiego Koła Ziemianek, które prowadziło bibliotekę i łaźnię. W Koziebrodach powołała Spółdzielnię Kobiet Wiejskich „Jedność” i chór. Po przeniesieniu się z synami do Płocka (1908) objęła stanowisko przełożonej szkoły udziałowej żeńskiej. W 1920 roku szkołę Marceliny upaństwowiono. Została dyrektorką Gimnazjum Państwowego im. Hetmanowej Reginy Żółkiewskiej. Prowadziła ją aż do przejścia na emeryturę w 1933 roku. Po wyjeździe z Płocka zamieszkała najpierw u syna Czecha w Kielcach, a w czasie wojny – w „Szańcu” w Będkowicach, w domu wybudowanym przez Lecha. Po wojnie osiadła w Krakowie. Zmarła 4 kwietnia 1949 roku. Niedawno w Płocku odsłonięto jej pomnik.

Reklama

Na herbatce gościły: Grażyna Baran, Wanda Drzewoszewska, Agnieszka Jankowska, Krystyna Kłak i Zofia Pepłowska z Teatru Remedium SUTW. W roli Marceliny wystąpiła dyrektorka KP, Joanna Banasiak, która już kilkakrotnie przypominała swoją bohaterkę na różnych uroczystościach, choćby ostatnim Podwieczorku Patriotycznym z okazji Narodowego Święta Niepodległości. Gości, wśród których byli członkowie Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Marceliny Rościszewskiej, częstowała ciasteczkami z konfiturą i kresową kaszą z jabłkami.

Fot. archiwum KP

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości