Reklama

W kącie się chować nie musiałem. Kartki płockie Jerzego Malanowskiego

08/12/2022 17:00

Zawodnik, trener, dziennikarz, zapalony wędkarz i żeglarz. Przez osiem dekad (z przerwą na sportową służbę wojskową w Warszawie) związany z Płockiem, w tym 27 lat jako pracownik Kombinatu. Kierował Wydziałem propagandy KW, przez kilka dni był w „Solidarności”. Pisał do „Petro Echa” i „Tygodnika Płockiego”. Jerzy Malanowski w Książnicy Płockiej promował swoją debiutancką książkę wspomnieniową „Za jednego życia. Kartki płockie i nie tylko”. 

Malanowski jest płocczaninem. Snuje więc swoją własną historię na tle zmieniającego się pejzażu miasta. Małomiasteczkowy Płock jego dzieciństwa odbudowuje się po wojnie. Przełom stanowi dopiero decyzja o rozpoczęciu budowy Petrochemii, dzięki której płocczanie pozyskali nowe osiedla, szpital czy placówki kultury. Jak podkreśla autor – dynamiczne zmiany sprawiły, że Płock przestał być zapyziały. Przyjechali nowi ludzie, zmienił się styl życia. Trzecią cezurą jest rok 1989 i zmiany polityczne. – Założenie było takie i mam nadzieję, że państwo to tak ocenią, żeby napisać o zdarzeniach, koło których byłem. Zależało mi na tym, żeby oddać trochę ten stary Płock, zwłaszcza z dzieciństwa. A później kulisy - to, co się w dorosłości w Płocku około mnie działo. Pisałem, jak to kiedyś widziałem, jak zapamiętałem. Książka jest absolutnie szczera, może nawet momentami zbyt szczera. Sporo jest tam spraw osobistych – mówił na spotkaniu w Książnicy. 
Publikacja to podwójny portret człowieka i miasta. Ma swobodną formułę gawędy, która pozwoliła autorowi na opisanie autentycznych wydarzeń i przywołanie sylwetek związanych z Płockiem ludzi dla niego ważnych: od nauczycieli w szkole podstawowej i „ekonomiku”, trenera Edmunda Niemczewskiego do kolejnych szefów (m.in. dyrektor naczelny MZRiP Kazimierz Klęk). – Momentami to zwykła archiwalna robota, momentami całkiem rasowa proza, męska, nieokrzesana, niepoprawna politycznie. Dzieli się wewnętrznie na sprawy autora i sprawy miasta. Jest jednocześnie biografią i monografią – mówił prowadzący spotkanie Maciek Woźniak.
W biografii Malanowskiego bardzo ważne miejsce zajmował sport. Karierę zaczynał od szczypiorniaka. Później przyszła lekkoatletyka – trenował u Edmunda Niemczewskiego, w sali po przedwojennej jednostce wojskowej koło Wieży Ciśnień, i na stadionie przy Kochanowskiego, jeszcze z czarną żużlową bieżnią. „Na tym stadionie obowiązywała podstawowa zasada: na meczach piłki nożnej trybunę południową zajmowali kibice kolejnych protoplastów Wisły – Elektryczności, Sparty, Ogniwa, a północą – sympatycy Stali, Gwardii aż do Mazovii. Podział na dwa plemiona obowiązywał jednak tylko na meczach, w cywilu podziałów nie było” - pisze autor. Sukcesy sportowe sprawiły, że nawet obowiązkowa służba wojskowa miała sportowy koloryt, choć „honorne było to wojsko i rozpoznawalne na ulicy”. Centralny Wojskowy Klub Sportowy Legia Warszawa przyjął utalentowanego skoczka wzwyż. Został nawet włączony do kadry przygotowującej się do olimpiady w Tokio w 1964 roku. Barwna opowieść o tym, jak to w „Legii” i wojsku było, warta jest, jak podkreśla autor, oddzielnego segregatora. 
Służbę wojskową zakończył w jednostce w Płocku. Od 1965 roku pracował, najpierw w Zakładzie Energetycznym, potem w Zespole Szkół Chemicznych. Tam był również trenerem. Spod jego skrzydeł wyszedł m.in. Dariusz Bednarski, multimedalista w skoku wzwyż stylem przerzutowym, mistrz Europy i świata. 
Kiedy Malanowski rozpoczął pracę w kombinacie, sport zastąpiła polityka. Ten okres podsumował: – Kombinat traktowałem do niedawna jako oazę w tym szarym smutnym peerelowskim otoczeniu. Ta kadra kierownicza wyrastała ponad poziom wtedy w Polsce i żałuję, że się to rozlazło. Atmosfera, zwyczaje, zasady gdzieś zginęły. 
Potem było dziennikarstwo. Pisywał korespondencje sportowe do „Petro Echa” i felietony do „Tygodnika Płockiego”. W publikacji znajdziemy kilka z nich pochodzących z 1983 roku, m.in.. „Przeciwnik polityczny – kto zacz?”, „Ludzie mogą – władza musi!” czy „Sprawa dyszla” o listach przychodzących do redakcji i radach dla autora. Jedna z nich brzmiała: „trzeba pisać bez asekuracji, nie patyczkować się, nazywać rzeczy po imieniu”. – Przepracowałem 5 lat z kawałkiem w tym pierwszym tygodniku, kiedy wszyscy się uczyliśmy. Gazeta zdobywała w tamtych latach 40 tys. nakładu, co dzisiaj jest nie do pojęcia. Ludzie przychodzili do redakcji ze wszystkimi problemami – mówił Malanowski. Niezastąpioną w załatwianiu spraw czytelników była redaktor Krystyna Pytlakowska. – Nie było dla niej zamkniętych drzwi, dostała się do każdej instytucji. Oprócz pisania tekstów sportowych i felietonów, Malanowski robił zdjęcia do swoich materiałów i jak podkreśla - tej sztuki nauczył go Tomasz Pawłowski, „a doraźną pomocą wspierał Grzegorz Rychlik”. 
„Kartki płockie” Jerzego Malanowskiego to także stan wojenny, wielka powódź w styczniu 1982 roku, Aeroklub Ziemi Mazowieckiej i Izba Skarbowa w Płocku, której przez jakiś czas był dyrektorem jako absolwent Szkoły Głównej Planowania i Statystyki. 
Podsumowując swoją biografię Malanowski stwierdza: – Poznałem jakby w rekompensacie za rodzinne powikłania wielu zacnych, wyjątkowych ludzi. Za jednego życia dotelepałem się od płockich Baraków przy Wyszogrodzkiej do niewyobrażalnych wtedy dobrodziejstw materialnych – mieszkania na ósmym piętrze w bloku z windą na osiedlu Łuksiewicza, łazienki, ciepłej wody w kranie, do kolejnych pokoleń zmyślnych pralek i lodówek, wielkoformatowego telewizora i napełniającej go kablówki, do któregoś z kolei samochodu na parkingu pod blokiem, karty do bankomatu, telefonu komórkowego, komputera, sporego zbioru książek. Udało mu się przeskoczyć wysoko zawieszoną poprzeczkę, na co zwraca uwagę już sama okładka książki „Za jednego życia. Kartki płockie i nie tylko”, zaprojektowana przez Dorotę Zalewską. Wydawcą publikacji jest Książnica Płocka. 

(lesz)

Reklama

Fot. archiwum KP

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Prezes - niezalogowany 2022-12-11 22:16:02

    Gratulacje Jerzy..szczere i serdeczne... J.K

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości