Reklama

Vive znów lepsze od Wisły

31/05/2017 09:29
Nieprawdopodobne emocje przeżywali kibice podczas dwumeczu finałowego między dwiema najlepszymi polskimi drużynami. Niestety oba pojedynki minimalnie wygrali podopieczni Talanta Dujszebajewa, którzy tym razem przed własną publicznością otrzymali złote medale i tytuły mistrzostw Polski.
Po środowym, przegranym 24: 25 przez płocką drużynę pierwszego meczu finałowego w ORLEN Arenie, Superliga nałożyła kary na José de Toledo, na klub oraz na kibiców. Z decyzji komisarza ligi można wyciągnąć wniosek, że to tylko płocczanie grali brutalnie, tylko płoccy kibice zachowywali się niesportowo i nie wiadomo dlaczego karę nałożono także na klub.
Mimo tego, że opisywany i pokazywany w mediach społecznościowych faul José de Toledo na Krzysztofie Lijewskim miał miejsce w 12. min spotkania, zawodnik po założeniu mu szwów na brodę wrócił na boisko. Trener Talant Dujszebajew i lekarz zespołu uznali, że jest zdrowy. Potem okazało się, że nie, ich decyzja była zbyt pochopna, a za to ma zapłacić José i SPR Wisła Płock.
Środowy mecz w Kielcach był spotkaniem pożegnalnym Adama Wiśniewskiego z płocką publicznością, po jego długiej, 18-letniej karierze. Wraz z nim zespół opuszczają: Rodrigo Corrales, Dima Żytnikow i Miljan Pusica.
Drugie, sobotnie spotkanie finałowe rozpoczęło się przede wszystkim od znakomitej gry Sławomira Szmala. Bramkarz Vive wyjmował większość rzutów wykonywanych przez płocczan. To dzięki jego paradom, w 3. min Vive prowadziło 3: 0, a tę przewagę udało im się powiększyć do czterech goli w 16. min i wyniku 10: 6.
Niestety, to nie była ta sama płocka drużyna, co w środowym meczu. Znacznie mniej skuteczna gra w obronie spowodowała, że Rodrigo Corrales momentami był w bramce bezradny. Do tego dochodziły błędy zawodników i brak wiary w możliwość odniesienia zwycięstwa.
W środowym meczu Miljan Pusica otrzymał dwie 2-minutowe kary. W sobotę, za faul i dyskusję po decyzji sędziów, na 4 minuty powędrował na ławkę kar Gilberto Duarte, powtarzając błąd kolegi z drużyny.
Cztery bramki różnicy to sporo, ale okazało się, że można tę różnicę zniwelować. W 21. min gospodarze prowadzili tylko 11: 9 i była szansa na rzucenie kontaktowego gola. Niestety to Vive podwyższyło prowadzenie do wyniku 13: 9 w 23. min, a I połowa zakończyła się trzema, a właściwie można powiedzieć czterema bramkami różnicy. Nie można przecież zapomnieć o jednej bramce więcej, zdobytej w Płocku przez rywali.
Po przerwie, po jednej bramce ORLEN Wisły i dwóch Vive, przez długie sześć minut było 19: 15. W tym czasie zawodnicy obu drużyn popełniali proste błędy, oddawali piłkę rywalom, a bramkarze wygrywali pojedynki z rzucającymi.
Po zdobyciu gola przez Marka Tarabochię w 39. min, ORLEN Wisła jakby się odrodziła i w 40. min doprowadziła do wyniku 19: 18. Po raz pierwszy w meczu płocczanie przegrywali tylko jednym golem.
Emocje były coraz większe, czasu do końca spotkania coraz mniej. Przy wyniku 20: 19 Marko Tarabochia przechwycił piłkę, ale tak fatalnie podał do Michała Daszka, że trafiła ona do Deana Bombaca.
Ale to nie jedyne błędy, jakich zresztą nie ustrzegli się także gospodarze. A dodać trzeba, że i sędziom coraz częściej zdarzały się pomyłki, po których Vive odzyskiwało swój rytm. Ale efekt był. W 46. min, po golu Tobiasa Reichmanna znów była 3-, a chwilę potem po wykorzystanym rzucie karnym przez Karola Bieleckiego już 4-bramkowa przewaga gospodarzy 24: 20.
Do dwóch goli zmniejszył rozmiary porażki Michał Daszek, który zdobył dwie bramki z rzutów karnych. W 54. min w znakomitej sytuacji znów znalazł się Daszek. Mógł zmniejszyć różnicę porażki do jednego gola, ale zabrakło kilku centymetrów, by trafić w siatkę. Chwilę później, brutalnie faulowany był Dima Żytnikow, czego sędziowie jakoś nie zauważyli. Zawodnik zdenerwował się i odbił piłkę, za co otrzymał, w bardzo ważnym momencie meczu, kolejne dwie minuty kary. Było już po meczu, bo kielczanie zaczynali cieszyć się ze zwycięstwa.
Czy błędem było wystawienie José de Toledo, który wyraźnie nie grał na swoim normalnym poziomie? Czy może dyskusje z sędziami, którzy bez zastanawiania karali zawodników zejściem na ławkę rezerwowych, a zawodnicy ORLEN Wisły z uporem godnym lepszej sprawy próbowali tłumaczyć swoje racje? A może brak formy płockich bramkarzy? Faktem jest, że ORLEN Wisła po raz piąty w tym sezonie przegrała z Vive Tauron Kielce.
Vive Tauron Kielce: Sławomir Szmal – Michał Jurecki 6, Patryk Walczak, Tobias Reichmann 6, Piotr Chrapkowski, Mateusz Kus, Julen Aguinagalde 2, Karol Bielecki 8, Mateusz Jachlewski, Manuel Strlek 1, Dean Bombac 3, Darko Djukic 2, Uros Zorman 3.
ORLEN Wisła: Marcin Wichary, Adam Morawski – Michał Daszek 2, Gilberto Duarte 1, Dan Racotea 3, Adam Wiśniewski 1, Valentin Ghionea 3, Tiago Rocha 5, Marko Tarabochia 4, Miljan Pusica, Lovro Mihic 3, Jose de Toledo, Dimitri Żytnikow 6. Mateusz Piechowski 1.
Po meczu piłkarze nie mogli spokojnie wrócić do Płocka. Najpierw musieli poddać się kontroli antydopingowej, a dopiero po dwóch godzinach ruszyli w drogę do domu.
Jol.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości