Blisko 50 portretów kobiet namalowanych przez Antoniego Fałata gości Płocka Galeria Sztuki. – Tak naprawdę to ja tych obrazów nie namalowałem. Wszystkim malowanie kojarzy się z ruchami pędzla, z farbą, natomiast obraz powstaje przy płótnie, wykonuje się. Malując, nie malujemy. Malujemy, odchodząc od płótna i patrząc na nie z odległości 3–4 metrów – wtedy podejmujemy decyzje – powiedział, otwierając wystawę w asyście wnuczki Weroniki, Antoni Fałat.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze