Jest artystą, dla którego każdy znaleziony przedmiot stanowi inspirację. Wszystko może mu się przydać, wszystko może być wykorzystane i przetworzone w sztukę. Widza zmusza do ponownego przyjrzenia się rzeczom, do szukania w nich piękna. Michał Staszczak – rzeźbiarz z Wrocławia, pokazuje swoje prace w Płockiej Galerii Sztuki.
Wyjątkowa ekspozycja jest pierwszą tak obszerną prezentacją dorobku artystycznego i jednocześnie – podsumowaniem dziesięcioletniej działalności twórczej Michała Staszczaka. Urodzony w 1979 roku absolwent rzeźby na wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych w listopadzie 2012 obronił tytuł doktora. Pracuje w macierzystej uczelni, prowadzi warsztaty i pokazy odlewnictwa artystycznego m. in. w czasie Dolnośląskiego Festiwalu Nauki i Festiwalu Wysokich Temperatur, którego jest współorganizatorem. W 2014 roku dla wrocławskiego Teatru Kalambur wykonał z aluminium niezwykłą rzeźbę Krokodyla. Praca powstała z okazji obchodów 57. rocznicy powstania placówki, symbolizuje eksperyment i zaskoczenie. Zaskakująca jest już sama jej forma – patrzący widzi duże zwierzę unoszące się w powietrzu.
We wnętrzu płockiej galerii zaaranżowano wystawę prac wykonanych metodą asamblażu. Gwoździe, śruby, zapisane zeszyty, stary bojler, zużyte blejtramy – wszystko może zostać częścią sztuki. Michał Staszczak tworzy ze znalezionych obiektów, dodając do nich szlachetne materiały. Od przedmiotów spotykanych w codziennym życiu pożycza kształty, faktury i umieszcza je w dziełach w postaci odcisków i form gipsowych. Gdy koncepcja pracy jest gotowa, odlewa całość w aluminium, żeliwie lub brązie. Jak wyjaśnia, jego rzeźby i płaskorzeźby są odzwierciedleniem postrzegania świata jako kolażu, w którym następuje stała migracja i modyfikacja jego elementów. – Jest to pierwsza tak rozbudowana wystawa autorska Michała Staszczaka – mówi dyrektor PGS, Alicja Wasilewska. – Swoje résumé przygotował specjalnie dla nas. Przestrzeń galerii bardzo mu się podoba. W Płocku możemy oglądać rzeźby z serii „Wehikuły”, „Imaginaria”, „Obecne/Nieobecne”.
Prace Staszczaka są nośnikiem różnych opowieści. To rzeźby jednocześnie narracyjne i abstrakcyjne. Stając przed nimi możemy odkrywać znane elementy „wtopione” w artystyczne kompozycje. Autor nie unika przewrotności, jest dowcipny – zaczepia odbiorcę zmiętą serwetką, którą chce się dotknąć i wyprostować. W Stoliczku nakryj się znajdziemy... seler. Nie mówiąc już o palcach Możdżera, które same w sobie są sztuką. Lot balonem, Osobisty skraplacz mgły, Nielot na biegunach i fantastyczne Wehikuły wydobyte z morskiego dna, umieszczone jakby na podeście ze starego drzewa korespondują z aluminiowymi pracami dwustronnymi, z serii „Obecne/nieobecne”. W Galerii Kreska znajduje się instalacja pn. Jednocześnie przypominająca fotoplastykon, która skrywa w środku asamblażowe rzeźby możliwe do obejrzenia przez szkło powiększające. Wystawie towarzyszy starannie wydany katalog. Ekspozycja czynna do 6 grudnia. (lesz)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze