Reklama

Transfer 70-lecia Wisły

13/06/2018 10:19
W piątek obrońca Wisły Płock Arkadiusz Reca, prosto z podróży poślubnej pojechał do Włoch na testy medyczne do siódmej drużyny włoskiej Serie A – Atalanty Bergamo. Zaliczył koncertowo i podpisał kontrakt, opiewający na 4 mln euro, plus bonusy uzależnione od jego gry w Serie A i procenty z kolejnego transferu. To był najwyższy transfer w 70-letniej historii Wisły Płock, w której klub zarobił więcej niż na sprzedaniu pozostałych piłkarzy.
Arkadiusz Reca przyszedł do Wisły Płock 8 czerwca 2015 roku ze spadającej z I ligi Floty Świnoujście. Jeden sezon grał z Nafciarzami w I lidze, wywalczył z zespołem awans do Ekstraklasy. Początkowo występował na pozycji napastnika, trener Jerzy Brzęczek przesunął go na pozycję obrońcy. Kibice znają Recę z wykonania salta po każdej strzelonej bramce.
W czasie trzech sezonów Reca zagrał w 94 spotkaniach, strzelił 19 bramek i zaliczył 10 asyst. Z 19 goli zdobytych, 7 razy trafił do bramki przeciwnika w ekstraklasie, występując w 65 meczach.
Dzięki prezesowi Wisły Jackowi Kruszewskiemu mieliśmy możliwość krótkiej rozmowy z byłym już zawodnikiem Wisły.
– Wydaje się kibicom, że jesteś w Płocku bardzo długo, a to tylko trzy sezony. Inna sprawa, że najważniejsze jak do tej pory w sportowym życiu. Czy odchodząc z Floty i podpisując kontrakt z Wisłą myślałeś, a może miałeś nadzieję, że tak potoczy się Twoja kariera?
– Oczywiście bardzo chciałem, aby moja przygoda z piłką trwała jak najdłużej i była piękna. Dlatego zbytnio się nie zastanawiałem nad zmianą klubu, choć zainteresowanie moją osobą było w 2015 r. spore. Decydujący głos miał tu mój ówczesny menadżer – Łukasz Masłowski, który zdecydowanie proponował postawić na Wisłę i bardzo dobrze, że tak się stało.
– Decydującą o aktualnym zainteresowaniu Tobą była decyzja o zmianie pozycji z napastnika na obrońcę. Kto to wymyślił, jak Cię przekonał i jak ten proces przebiegał? Chyba nie żałujesz tamtej decyzji?
– Już w moim debiucie w Wiśle, latem 2015 r. w meczu z Bytovią, zostałem ustawiony przez trenera Marcina Kaczmarka na lewej obronie. Delikatnie mówiąc nie szło mi najlepiej – już w przerwie zostałem zdjęty z boiska i więcej szansy na tej pozycji nie dostałem. W ogóle wtedy miałem problem z przebiciem się do składu, udało mi się to dopiero w 6. chyba kolejce, nieco przypadkowo, kiedy to musiałem zastąpić w Nowym Sączu naszego podstawowego „młodzieżowca” – Patryka Stępińskiego. Zagrałem, strzeliłem 2 gole i poszło... Na poważnie bocznego obrońcę zobaczył we mnie dopiero trener Jerzy Brzęczek, który nie zrażał się moimi błędami, stawiał na mnie, ufał mi i mocno ze mną pracował. To jest właśnie taki trener, jemu w ostatnim okresie najwięcej zawdzięczam i bardzo dziękuję za wszystko.
– Po sezonie zrobiło się bardzo głośno o Tobie, zainteresowały się Tobą inne kluby, choćby Legia. Masz małe dziecko, zmieniłeś stan cywilny, jak taki młody chłopak radzi sobie z nadmiarem koniecznych do podjęcia ważnych decyzji? Z kim je konsultujesz, kto jest ważny w Twoim życiu?
– Muszę sobie radzić. Jako bardzo młody człowiek wyjechałem z domu rodzinnego i byłem skazany tylko na siebie. Cały czas jednak uczę się życia, które stawia przede mną co krok nowe wyzwania. Dziś najważniejsze są dla mnie moje dziewczyny – córka Zuzia i żona Kasia, często też rozmawiam z moją mamą oraz rodzeństwem z Chojnic. Na duże i wszechstronne wsparcie mogę także liczyć ze strony mojego agenta Marcina Kubackiego. Dziś jest o mnie głośno, ale nie zapominam, że jeszcze zupełnie niedawno wieszano na mnie psy, zwłaszcza w internecie, anonimowo. Taka branża, trzeba z tym żyć. Jedno jest pewne – woda sodowa mi do głowy nie uderzy.
– Jak będziesz wspominał Płock po odejściu z Wisły i czego będziesz oczekiwał po następnym etapie kariery?
– Nie wiem, co przyniesie przyszłość. Wyjeżdżam do jednej z najlepszych lig świata, do zespołu z ambicjami, ale też co dla mnie najważniejsze – pracującego i stawiającego na młodzież. Zrobię wszystko, żeby szybko się w Italii odnaleźć i dalej rozwijać. Co będzie, czas pokaże... Wy trzymajcie kciuki. Jeśli chodzi o to, co już za mną, to na pewno był to wyjątkowy, bardzo ważny, niezapomniany czas w moim życiu. Pomogłem trochę Wiśle w awansie do Ekstraklasy, zadebiutowałem w elicie i strzeliłem w niej pierwszego gola, tu w końcu zrobiono ze mnie obrońcę i stąd wyjeżdżam w świat jako najdroższy piłkarz w historii klubu. Płock także pozostanie na zawsze w moim sercu, bo w tym pięknym mieście poznałem moją żonę i tu urodziła się nam córeczka... Dziękuję wszystkim, którzy wspierali mnie przez te trzy fajne, płockie lata, którzy we mnie wierzyli i nie odwrócili się w trudnych chwilach. Było tych osób sporo, od prezesa i pani Lili z magazynu, po wielu kibiców Wisełki... Będzie mi was brakować, ale... może kiedyś wrócę... Mam na koncie „tylko” 96 meczów w barwach Nafciarzy, a chciałbym ustrzelić minimum setkę, żeby chłopaki z marketingu mogli mi przygotować jubileuszowy obraz. Nie mówię więc żegnajcie, ale do zobaczenia.
Na dowód, że transfer Arka Recy jest najwyższy w historii klubu, przypominamy wszystkie pozostałe:
Ireneusz Jeleń – Auxerre – 900 tys. euro
Tomáš Došek – Zbrojovka Brno – 350 tys. euro
Paweł Magdoń – GKS Bełchatów – 330 tys. euro
Przemysław Szymiński – Palermo – 250 tys. euro
Łukasz Grzeszczyk – Widzew Łódź – 140 tys. euro
Adrian Mierzejewski – Polonia Warszawa – 125 tys. euro
Jacek Góralski – Jagiellonia Białysok – 100 tys. euro
Piotr Wlazło – Jagiellonia Białystok – 100 tys. euro
Fabian Hiszpański – Podbeskidzie Bielsko-Biała – 50 tys. euro
Krzysztof Kamiński – Ruch Chorzów – 35 tys. euro
Filip Burkhardt – Górnik Łęczna – 30 tys. euro
Mateusz Lewandowski – Pogoń Szczecin – 25 tys. euro
Łukasz Skowron – Polonia Warszawa – 15 tys. euro

Jola Marciniak
fot. Archiwum Arka Recy

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości