W Mąkolinie, gm. Bodzanów o godz. 19.30 doszło do tragicznego wypadku, w którym śmierć na miejscu poniosła jedna osoba. Dwie osoby w stanie ciężkim trafiły do szpitala.
W Mąkolinie doszło do dachowania samochodu. Autem podróżowało 5 osób - kierowca oraz czterech nastoletnich pasażerów.
- Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że 18-letni kierujący samochodem marki BMW na łuku drogi najprawdopodobniej stracił panowanie nad pojazdem, zjechał z drogi, po czym auto dachowało – mówi podkom. Monika Jakubowska z Komendy Miejskiej Policji w Płocku.
Jak podaje mł. kpt. Wojciech Pietrzak, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Płocku, trzy osoby były reanimowane na miejscu zdarzenia. Dwie osoby czekają na decyzję lekarza o skierowaniu do szpitala.
- Jedna osoba poniosła śmierć, druga w stanie ciężkim została zabrana śmigłowcem do szpitala, trzecia również trafiła do szpitala w stanie ciężkim – informuje rzecznik straży.
Niestety, pomimo podjętej reanimacji, życia 14-letniej dziewczyny nie udało się uratować.
Na miejscu lądowały trzy śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Droga w miejscu zdarzenia jest całkowicie zablokowana. Na miejscu pracują wszystkie służby ratunkowe.
AKTUALIZACJA
Kolejne informacje z KMP w Płocku z godz. 21.15
Wstępne badanie stanu trzeźwości wykazało, że kierujący był trzeźwy.
W wyniku poniesionych obrażeń dwoje pasażerów (w wieku 16, 17 lat) przetransportowano do szpitala Lotniczym Pogotowiem Ratunkowym.
Kierujący oraz 17-letni pasażer również zostali zabrani do szpitala.
fot. KMP w Płocku
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
No to poświętowali nowe prawko. Pewnie na tiktoku nie powiedzieli im, że należy jeździć z dozwoloną prędkością, a sami nie wpadli na taki "szalony" pomysł, żeby przestrzegać przepisów. "Młodzież musi się wyszaleć", mówił tatuś dający samochód.
No to poświętowali nowe prawko. Pewnie na tiktoku nie powiedzieli im, że należy jeździć z dozwoloną prędkością, a sami nie wpadli na taki "szalony" pomysł, żeby przestrzegać przepisów. "Młodzież musi się wyszaleć", mówił tatuś dający samochód.