Na zaproszenie Stowarzyszenia Osób Niepełnosprawnych „Szansa na życie” do skansenu w Sierpcu przyjechało ponad 500 osób. Okazją były „Mazowieckie Dni Integracji”. Gospodarze przygotowali moc atrakcji i oryginalnych konkurencji typu rzucanie butem na odległość, bieg w płetwach i taniec na pieńku. – Przy takiej zabawie zawsze jest dużo uśmiechu, bo my chcemy dawać ludziom radość, a przy okazji integrować osoby niepełnosprawne ze zdrowymi – mówi Wojciech Rychert, szef stowarzyszenia „Szansa na życie”. Dzięki takim imprezom łatwiej pokonywać bariery i obalać stereotypy.
Organizacja „Mazowieckich Dni Integracji” wymagała sporo zaangażowania. Wojciech Rychert ma jednak dar do przekonywania ludzi do swoich idei. Bez wahania zgodził się wystąpić sierpecki zespół „Kasztelanka”. Muzeum Wsi Mazowieckiej udostępniło wszystkim zaproszonym gościom zwiedzanie skansenu. Zawody sportowo-rekreacyjne przygotował Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji. W organizację włączył się również Urząd Miasta i lokalni sponsorzy, którzy nie szczędzili grosza na poczęstunek dla gości.
Pomagali też wolontariusze, działający przy „Szansie na życie”. Wyróżniali się podczas imprezy czerwonymi koszulkami. Każdy wiedział, że właśnie u nich znajdzie pomoc. Sylwia Wojtas tego dnia miała dwie role. Zanim założyła czerwoną koszulkę, zatańczyła na scenie z zespołem „Kasztelanka”. – 5 lat temu zorganizowaliśmy tę grupę z ks. Oleszko przy parafii św. Benedykta, później przeszła do nas. To 25 osób, głównie młodzież z Liceum Ogólnokształcącego. Spotykają się z dziećmi niepełnosprawnymi nie tylko od święta. Pomagają naszym podopiecznym w nauce, albo zabierają na spacery – chwalą sierpecką młodzież członkowie stowarzyszenia.
Wśród wolontariuszy są również podopieczni stowarzyszenia, którzy wygrali z chorobą. 16-letni Mariusz cierpi na porażenie nóg. Dwa lata temu chował się mamie za plecy. Bał się kontaktu ze społeczeństwem. Dziś ciężko go przy mamie utrzymać.
Twój problem jest naszym zmartwieniem
„Szansa na życie” istnieje w Sierpcu od 6 lat. Obecnie liczy sobie 150 osób. Opiekuje się 53 niepełnosprawnymi dziećmi ze schorzeniami typu porażenie mózgowe, czy choroby nowotworowe. – Zajmujemy się nie tylko integracją. Przede wszystkim pomagamy naszym podopiecznym i tworzymy grupę wsparcia dla rodziców – mówi Wojciech Rychert.
W ramach akcji charytatywnych stowarzyszenie organizuje zbiórki pieniędzy i bale. Ostatnio potrzebne było wsparcie dla Damiana Kozłowsksiego i dla pracownicy Domu Kultury w Sierpcu.
Czy dziś ludzie mają serce, by dzielić się z innymi? – Wystarczy spojrzeć na to, jak bogate są nasze Mazowieckie Dni Integracji, by nie mieć wątpliwości. Ta impreza mogła się odbyć tylko dzięki ludziom wielkiego serca – zaznacza szef stowarzyszenia dodając, że jego organizacja tylko i wyłącznie korzysta z darowizn. Na co dzień współpracuje z Zakładami Pracy Chronionej. Dużo wnoszą rodzice niepełnosprawnych dzieci.
– Ciągle się rozwijamy. Na początku każdy rodzic widział tylko swoje dziecko. Dziś problem członka stowarzyszenia stara się rozwiązać cała grupa. To zmartwienie wszystkich – dowiadujemy się w stowarzyszeniu.
Są powody do radości. W tym roku podopieczni „Szansy na życie” zdobyli aż 50 medali na paraolimpiadach. Chłopiec, który ma problemy z chodzeniem wygrał ostatnio w Warszawie dwa srebrne medale, w tym jeden w chodzie na 50 metrów. Ani razu się nie potknął.
Pierwsza z podopiecznych stowarzyszenia w ogóle nie chodziła. 2 lata temu na zawodach w chodzie na 1000 metrów zajęła pierwsze miejsce. – Obecnie uczęszcza do II klasy gimnazjum, bo chciała żyć tak jak jej rówieśnicy. Takie cuda się zdarzają i jest ich wiele – uśmiecha się pan Wojciech.
Początkowo wszyscy starali się roztoczyć nad dziewczyną parasol ochronny. Szkolny pedagog proszony był o pomoc na przerwach, żeby nawet niechcący, nikt dziewczyny nie przewrócił. Żeby jej nie zniechęcić. W końcu przekonała stowarzyszenie, że nie chce żadnej taryfy ulgowej.
Pan Wojtek
– telefon zaufania
– O stowarzyszeniu dowiedziałam się od znajomych. Mój syn był bardzo nieśmiały. Nie chciał się beze mnie nigdzie ruszać. Teraz nawet na dalsze wycieczki, mama nie jest mu potrzebna. Otworzył się na ludzi. Wszystko dla mnie zrobi, żeby tylko mógł przyjść na spotkanie stowarzyszenia – cieszy się Aldona Witkowska.
Członkowie „Szansy na życie” spotykają się raz w tygodniu. Są to m.in. zajęcia na basenie. Wkrótce planowane są również ćwiczenia dla dzieci na hali sportowej z rehabilitantem. Rodzice wymieniają między sobą informacje o sprawdzonych neurologach. Dobrzy lekarze tej specjalizacji są w stowarzyszeniu najbardziej poszukiwani.
– Ja z kolei jestem takim telefonem zaufania. Wszyscy wiedzą, że zawsze można do mnie zadzwonić i że nasze stowarzyszenie będzie próbowało rozwiązać wszystkie problemy. W Sierpcu zdarzają się bariery, ale my je obalamy – mówi Wojciech Rychert. Zapowiada, że „Mazowieckie Dni Integracji” na stałe wpiszą się w kalendarz imprez stowarzyszenia. W ten sposób sierpczanie chcą dołączyć do własnego kręgu także inne organizacje wspierające osoby niepełnosprawne. W końcu razem można więcej.
W Sierpcu obok „Szansy na życie”, działa jeszcze Polski Związek Niewidomych oraz stowarzyszenie osób chorych na stwardnienie rozsiane. Są też zakłady pracy chronionej m.in. „Wiepol”, Marjoss”, „Rustikal”, PHU „Hollywood” i „Huzar”.
W Mazowieckich Dniach Integracji po raz pierwszy pojawiła się duża grupa mieszkańców z Domu Pomocy Społecznej w Goślicach oraz z DPS-u w Szczutowie. Krąg, z roku na rok, coraz bardziej się powiększa. Niech równie szybko znikają wszelkie bariery. BeeS
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze