Reklama

To jest moje miejsce na ziemi

03/02/2015 12:50
Z wójtem gminy Słupno, Marcinem Zawadką o tym dlaczego chciał zostać wójtem, o rozwoju gminy,
zmianach w Urzędzie Gminy i chłodnych stosunkach z Radą Gminy rozmawia Grzegorz Szkopek

Dlaczego chciał Pan zostać wójtem Słupna?

Ponieważ chcę zmienić naszą gminę. Chcę żeby była bardziej nowoczesna, otwarta na potrzeby ludzi starszych i oczekiwania ludzi młodych. Nie ukrywam, że do tej pory był podział na tych, którzy mieszkają tu od lat i tych, którzy się osiedlili. Chciałbym, żeby te podziały zniknęły. Żeby wszyscy byli traktowani równo i mieli równe szanse.
Od momentu kiedy zamieszkałem w gminie Słupno starałem się aktywnie działać na rzecz lokalnej społeczności. Wrosłem w tę społeczność. Tutaj kupiłem działkę, wybudowałem dom, posadziłem pierwsze drzewa, mój syn poszedł do szkoły. Stwierdziłem, że chcę by tutaj było moje miejsce na ziemi. To był świadomy wybór mój i mojej kochanej żony. Postanowiłem więc zrobić wszystko, żeby się tutaj szybko osiedlić. Znajomi pukali się w głowę, bo jak można budować dom mieszkając i pracując w Warszawie, a na dodatek przenosić się ze stolicy do Płocka, gdy kierunek migracji jest raczej odwrotny. Wszyscy twierdzili, że to szalony pomysł. Ale jestem człowiekiem nieugiętym i udowodniłem im, że można znaleźć w Płocku dobrze płatną pracę, która daje satysfakcję, wybudować dom będąc w Warszawie i być szczęśliwym w Słupnie.
Mieszkam tu sześć lat i wiem, że większe możliwości zmian w naszej gminie daje stanowisko wójta. W ten sposób mogę bardziej pomagać ludziom.

Słupno to najbogatsza gmina w powiecie płockim, jedna z bogatszych w Polsce. Czy w takiej gminie jest jeszcze coś do zrobienia czy pozostaje tylko spokojne zarządzanie?

Przyznam szczerze, że początkowo patrzyłem na gminę tylko poprzez pryzmat samego Słupna. Gdy podczas kampanii wyborczej spotykałem się bezpośrednio z mieszkańcami, zobaczyłem jak duże są dysproporcje pomiędzy miejscowościami w naszej gminie. Mam bardzo dobre rozeznanie w terenie i wiem jak wiele jest do zrobienia np. drogi łączące Rydzyno czy Borowiczki-Pieńki z Płockiem. Dzięki temu szybkie i dobre połączenie z miastem zyskałoby także Liszyno, Wykowo, Bielino. Wówczas te piękne tereny, które zostałyby dobrze skomunikowane z Płockiem cieszyłyby się na pewno sporym zainteresowaniem mieszkańców Płocka i okolic.
Wciąż w naszej gminie mamy zbyt mało ścieżek rowerowych, które poprawiłyby bezpieczeństwo naszych uczniów w drodze do szkoły. Ostatnio głośno się zrobiło o zamiarach wchłonięcia przez Płock Nowego Gulczewa. Jestem przeciwnikiem tego pomysłu. Niestety manipulacja radnych przy budżecie na 2015 rok, gdzie środki zaplanowane na inwestycje w Nowym Gulczewie zostały na siłę przez radnych przesunięte na inne zadania, nie tworzą klimatu wskazującego, że wszyscy myślą podobnie. W tej miejscowości brak świetlicy, boczne ulice toną w błocie i ciemnościach. Ten problem ma jednak szerszy aspekt, nie można patrzeć na gminę tylko przez pryzmat starego Słupna czy Cekanowa, gdzie są piękne, oświetlone ulice. Zrównoważony rozwój to inwestycje w Bielinie, Rydzynie, Samborzu, Ramutowie, Mijakowie, Miszewku Strzałkowskim, Miszewku Stefany, Szeligach, gdzie nie było tak dużo inwestycji.

Czyli będzie Pan miał co robić jako wójt?

Na pewno. Powtórzę – trzeba dążyć do zrównoważonego rozwoju gminy. Mam świadomość, że wielu rzeczy nie da się zrobić od razu. Jest wiele inicjatyw społecznych, którym na pewno będę się przyglądał i starał się znaleźć na nie środki.
Zacznijmy od rzeczy drobnych, które można zrobić od razu, za niewielkie pieniądze, a poprawią one jakość życia mieszkańców. Np. place zabaw przy świetlicach wiejskich czy osłonięte wiaty przystankowe. W celu poprawy bezpieczeństwa mieszkańców na razie udało się doprowadzić do tego, aby tam gdzie jest oświetlenie działało ono przez całą noc.
Sprawy poważne, wymagające nakładów to oczywiście drogi. Kwestią równie ważną są inicjatywy związane z tworzeniem nowych miejsc pracy. Chciałbym zaktywizować w tym kierunku także radnych. Mam pomysł na targ płodów rolnych na terenie Starego Gulczewa. To byłyby nowe miejsca pracy, ale też szansa dla naszych rolników na sprzedaż swoich towarów.

Jeśli chodzi o miejsca pracy, to czy ma Pan pomysły, żeby do gminy ściągnąć inwestorów, którzy mogliby dać pracę mieszkańcom?

Powołaliśmy Gminną Radę Społeczno-Gospodarczą, w której chcemy by znaleźli się nasi aktywni przedsiębiorcy. Mam nadzieje, że uda się wspólnie wypracować rozwiązania i zdefiniować potrzeby. Jednak na pewno rozwiązania typu specjalna strefa ekonomiczna nie wchodzą w grę.

Co prawda Słupno to bogata gmina, ale nawet bogaci oszczędzają. W samorządach część budżetowych pieniędzy przeznacza się na oświatę i właśnie w tej dziedzinie szukają one oszczędności. Czy Pan też będzie szukał oszczędności w oświacie czy wręcz przeciwnie – inwestował w nią, budując np. samorządowe przedszkole w Nowym Gulczewie?

Przedszkole w Nowym Gulczewie to na razie projekt niemożliwy do zrealizowania. Jeśli chodzi o oświatę to w żaden sposób nie zamierzam robić oszczędności. Dokonałem analizy kosztów naszych placówek oświatowych i nie są one w jakiś dramatyczny sposób przytłaczające. Zamierzam inwestować w oświatę. Poprosiłem dyrektor gimnazjum, aby znalazła taki program autorski, który przyciągnie do naszej szkoły młodzież uczącą się dzisiaj w płockich placówkach, a mieszkającą na terenie gminy. Takich uczniów jest ponad setka. Wierzę, że uda się zrealizować te plany i ci uczniowie wrócą do naszego gimnazjum. Myślę, że wszyscy się zgodzimy, iż warto wydać dodatkowe pieniądze, aby podnieść atrakcyjność naszych szkół.
Uważam, że oszczędności trzeba szukać gdzie indziej. Moim zdaniem takim obszarem jest nadzór nad prowadzonymi przez gminę inwestycjami, czy kwestie umorzenia podatków.

W pańskim programie wyborczym pojawiły się m.in. kwestie gminnego centrum rehabilitacji, społecznego asystenta radnego czy gminy jako ciała doradczego. Jak Pan widzi realizację tych zobowiązań?

Jeśli chodzi o gminne centrum rehabilitacji to chciałbym, żeby zajmował się tym ZOZ funkcjonujący na terenie gminy. Wystąpił do Urzędu Gminy o przyznanie pomieszczenia, które mieści się pod obecną przychodnią. To właśnie tam miałoby się znaleźć centrum. Na pewno przydałoby się w naszej gminie. Osoby wymagające rehabilitacji nie musiałyby już jeździć do Płocka.
Jeśli chodzi o społecznego asystenta radnego to myślę, że to fajna inicjatywa, którą warto zrealizować. Myślałem też o powołaniu młodzieżowej rady działającej przy wójcie. Byliby to przedstawiciele np. pięciu największych wsi w wieku do 25 lat. Spotykalibyśmy się raz w miesiącu i rozmawiali o rzeczach dla nich ważnych.
Moim zdaniem wszystko uda się zrealizować, ale potrzeba na to czasu. Na razie tak naprawdę pierwszy miesiąc jestem w urzędzie i przede mną wyzwania związane z organizacją pracy urzędu, które chciałbym zamknąć jak najszybciej. Później zamierzam wyjść do mieszkańców i rozpocząć realizacje obietnic wyborczych.

Stwierdził Pan, że obecnie najważniejszym zadaniem jest organizacja pracy urzędu. Co to oznacza? Bo pojawiają się twierdzenia, że ta organizacja pracy oznacza zwolnienia.

Wszelkie zmiany organizacyjne niosą ze sobą modyfikację zakresu czynności na poszczególnych stanowiskach. Nie ukrywam, że obecna forma organizacji urzędu mnie zaskoczyła. Chciałbym to usystematyzować. W tej chwili mamy w urzędzie osoby, które zajmują się wieloma sprawami. A jeśli ktoś zajmuje się wieloma sprawami, to tak naprawdę nie zajmuje się niczym dobrze. Dla mnie jako osoby z zewnątrz było dziwne, że informatyk zajmuje się też łapaniem psów, albo osoba od promocji zajmuje się ewidencją działalności gospodarczej. Według mnie stanowiska powinny być czytelne. Wdrażając zmiany zmierzam do takiej przejrzystości.
Oczywiście następuje przegląd stanowisk. Trzeba się zastanowić czy wszystkie są potrzebne. Nie ukrywam, że przyglądam się także pracownikom na tych stanowiskach – czy mają odpowiednie kwalifikacje, czy pracują z pasją. Jestem zwolennikiem wykorzystania zasobów ludzkich, które już są w urzędzie. Z drugiej strony jako wójt mam prawo dobierać sobie współpracowników. Dotychczasowe zmiany kadrowe, które nastąpiły w urzędzie, dotyczą wyłącznie stanowisk kierowniczych. Wszystkie osoby, które odeszły z urzędu, odeszły za porozumieniem stron. Wyjątkiem jest jedna z pań – przeszła na zasłużoną emeryturę. Trudno więc mówić o czystkach w urzędzie.
Nie jest dla nikogo tajemnicą, że jak na razie Pana stosunki z Radą Gminy są chłodne. Widzi Pan szanse na ich ocieplenie?

Jestem przekonany, że możemy się porozumieć. Przyznam szczerze, że ten konflikt jest dla mnie dziwny. Moim zdaniem nie ma on podłoża merytorycznego czy programowego. Uważam, że ma charakter personalny i jest skierowany przeciwko mnie. Odnoszę wrażenie, że część radnych nie może się jeszcze pogodzić z wynikiem demokratycznych wyborów. Ale jestem przekonany, że uda się zażegnać te nieporozumienia. Na podsumowania i rozliczenia przyjdzie czas podczas następnej kampanii wyborczej. Teraz powinniśmy wspólnie pracować na rzecz gminy i mieszkańców, odkładając na bok animozje. Będę się starał, aby moje działania przekonały nawet nieprzychylnych mi radnych. Na razie jednak odnoszę wrażenie, że część radnych chce mi koniecznie pokazać kto tu rządzi. Jestem twardym człowiekiem i skłonnym do kompromisu, ale nie za wszelką cenę.

Dlaczego rozwiązał Pan umowę najmu lokalu ze Stowarzyszeniem „Akademia praktyki i innowacji”? Czy powodem było to, że szefową tego stowarzyszenia jest Pana kontrkandydatka w wyborach, Joanna Augustowska?

Absolutnie osoba pani Joanny Augustowskiej nie miała wpływu na moją decyzję. Mimo umowy podpisanej na 10 lat, w dniu 24 listopada ubiegłego roku, czyli tuż przed moim przyjściem, na bezpłatne użytkowanie lokalu – stowarzyszenie nie odebrało kluczy. Jestem odpowiedzialny za weryfikowanie zawartych umów i uważam, że działania płockiego stowarzyszenia „Akademia praktyki i innowacji”, wpisują się w część działań GOPS-u. Nie widzę powodów, by te działania dublować. Najważniejsze jest jednak to, iż o ten lokal wystąpił działający u nas ZOZ, który chce tam zrobić centrum rehabilitacji. To są rzeczywiste powody rozwiązania umowy, do której skonsumowania tak naprawdę nigdy nie doszło. Dla mnie ważne jest, żeby mieszkańcy Słupna uzyskali możliwość rehabilitacji.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości