Reklama

Teatr wygrał z dinozaurami

31/03/2015 10:39
– Próba jest sprawą intymną między aktorami i reżyserem, i na próbę raczej się nikogo nie zaprasza. Ale dziś jest wyjątek – mówił dyrektor Marek Mokrowiecki, witając gości na „dniu otwartym” teatru. Zwiedzanie teatru i uczestniczenie w próbie przygotowywanego spektaklu Wujaszek Wania odbyły się w ramach akcji „Dotknij Teatru”.
Kto był najbardziej ciekawy, co kryje się za kulisami sceny? Dzieci. To one przyprowadziły w sobotnie przedpołudnie rodziców na zwiedzanie Teatru im. Jerzego Szaniawskiego. Zazwyczaj uczestniczące w niedzielnych przedstawieniach bajek i baśni, tym razem przyszły zobaczyć dekoracje, kostiumy i aktorów, których znają z Calineczki czy Koziołka Matołka. Siedzący na widowni Adaś, chociaż w domu ma pokaźną kolekcję dinozaurów, tym razem zdecydował się zostawić je w domu i przyjść z tatą do teatru. Do Płocka przyjechali również uczniowie szkoły podstawowej w Emolinku, ze swoimi nauczycielkami i rodzicami. Czterdzieścioro dzieci nie tylko odwiedziło teatr. W planie wycieczki znalazły się też ogród zoologiczny i seans w kinie.
Wizyta w teatrze rozpoczęła się od otwartej próby, na tle dekoracji do wieczornego spektaklu farsy Mayday. Wszystkich powitał dyrektor Marek Mokrowiecki, będący jednocześnie reżyserem Wujaszka Wani. Aktorzy: Jacek Mąka, Marek Walczak, Hanka Chojnacka przedstawili młodym widzom swoje postacie. Potem „próbowali” fragment aktu II sztuki Czechowa.
Są różni reżyserzy. Tacy, którzy nic nie mówią, tylko znacząco chrząkają i aktor musi się domyślać, o co im chodzi. A są tacy, którzy wszystko sami pokazują. Do tych drugich należy Marek Mokrowiecki, który grał razem z aktorami. – Nie nie, tak nie mów. Mów tak, jakbyś wpadła do masażysty w salonie kosmetycznym – instruował Katarzynę Anzorge. – Marek, dłuższa pauza – usłyszał Marek Walczak. – Widzą państwo – jak jest trudny reżyser, to nasz zawód jest bardzo trudny – żartował aktor. Powtarzać trzeba było scenę całowania rąk, bo Kasia (Katarzyna Anzorge) wysmarowała ręce kremem. I jak tu pocałować Helenę? Publiczność usłyszała monolog Profesora i piosenkę zaśpiewaną przez Mariusza Pogonowskiego. Ponieważ widzowie byli młodzi, a sztuka dosyć poważna, aktorzy starali się rozmawiać z dziećmi. Siedzący na widowni Stefan Friedmann dowcipnie wyjaśniał, że dzisiaj pilnuje dekoracji do wieczornego spektaklu. O nowych dekoracjach do Wujaszka Wani myślał zapewne scenograf Marian Fiszer. Największe wrażenie na dzieciach zrobił chyba jednak najmniejszy aktor – siedzący na kanapie w towarzystwie aktorki Hanny Zientary pies. Potem aktorzy pochwycili dzieci za ręce, podzielili na grupy i oprowadzali po teatrze. Szymon Cempura pokazał pracownię krawiecką z pięknymi kostiumami i bardzo ciekawym rekwizytem pośrodku – stołem pingpongowym (podobno najlepszym do przymiarek i poprawek). Kostiumów niestety nie można było przymierzyć. Za to sztuczne wąsy w perukarni, w towarzystwie Piotra Bały – jak najbardziej. Dużym powodzeniem cieszył się też zazwyczaj niewidoczny most oświetleniowy nad sceną. W ramach akcji „Dotknij teatru” płocką scenę odwiedziło ponad 200 gości. (lesz)

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości