Kiedy przed rokiem, po raz pierwszy pisaliśmy o problemach kupców handlujących na targowisku przy ul. Rembielińskiego, wydawało się, że jest ono jednym z bezpieczniejszych w mieście. Kupcy sami podkreślali, że udało im się zlikwidować handel narkotykami i bronią. Sprawa nie wygląda tak różowo.Okazało się bowiem, że nadal kwitnie nielegalny, uprawiany przez obcokrajowców handel, sprzedaje się głównie wódkę i papierosy. - Bardzo wielu handlowców z targowiska – tłumaczy Sławomir Goszkowski, przewodniczący Stowarzyszenia Kupców Płockich. - musiało zamknąć swoje stoiska. Powodem były zbyt duże koszty utrzymania. My, Polacy, musimy płacić podatki, ZUS i inne opłaty, które sprawiają, że ceny oferowanych przez nas towarów są wyższe, niż te które oferują obcokrajowcy. Oni działają nielegalnie i nieuczciwie, a gmina to toleruje, pobierając opłaty targowe, czyli sankcjonuje działania niezgodne z prawem. Nie chcemy likwidować konkurencji, ale chcemy, by była ona uczciwa, działała na takich samych prawach jak my. Tylko dlatego, że chcemy działać zgodnie z prawem, musimy likwidować nasze miejsca pracy, bo z taką konkurencją nie damy sobie rady.Co więc zrobić z nielegalnym handlem prowadzonym przez wycieczki z Białorusi i Ukrainy? Kupcy postanowili wystąpić do referatu Ewidencji Gospodarczej Urzędu Miasta Płocka z prośbą o likwidację tego procederu. Otrzymali odpowiedź, z której jasno wynika, że “Rynex” jako prowadzący targowisko przy ul. Rembielińskiego został zobowiązany przed pobraniem opłaty targowej do sprawdzania osób prowadzących handel na targowisku. Chodzi po prostu o to, by przed pobraniem opłaty zobaczyć stosowne uprawnienia do prowadzenia tej działalności, zgodnie z aktualnymi przepisami prawa. Pismo zostało skierowane do kierownika targowiska, w listopadzie ubiegłego roku.Niestety, albo wycieczki przyjeżdżające z Ukrainy i Białorusi mają stosowne zezwolenia, albo nikt tego nie sprawdza. Wydaje się, że prawdziwe jest drugie stwierdzenie, ale oczywiście to nie oznacza, że można przejść nad sprawą do porządku dziennego.- Wszyscy teraz mają usta pełne frazesów o walce z bezrobociem – dodaje Goszkowski, - ale na targowisku działań nie widać. Stale się zastanawiam, jak gmina może ciągnąć korzyści z nielegalnego handlu. W państwie prawa. Proszę się wybrać na targowisko, ile boksów jest już wolnych. Proszę popatrzeć, kto handluje na stołach. Wszyscy doskonale wiedzą, że bez problemu można kupić wódkę i papierosy bez akcyzy. Rynek jest zapchany towarami zza wschodniej granicy i nie tylko wschodniej. Przecież żaden z krajów Unii Europejskiej, nie pozwoliłby sobie na coś takiego, a u nas to działa w majestacie prawa.Ponieważ pismo do Urzędu Miasta nie przyniosło spodziewanych rezultatów, kupcy postanowili wystąpić do radnych Rady Miasta o podjęcie uchwały w sprawie zakazu handlu na terenie giełd i targowisk płockich dla obcokrajowców nie posiadających zezwoleń na prowadzenie działalności gospodarczej. “W dobie tak dużego bezrobocia - piszą, - dziwi nas fakt, iż tego typu proceder kwitnie w naszym mieście, a służby upoważnione do kontroli tego stanu rzeczy, nic w tej sprawie nie robią. Gmina za pośrednictwem spółki Rynex pobiera od tych osób opłatę targową. Uważamy, że jest to postępowanie niezgodne z prawem. Zatem, można by wnioskować, że gmina w sposób pośredni czerpie zyski z nielegalnego handlu./.../ Trzeba bronić swojego rynku pracy, a nie dopuszczać do jego likwidacji. To my płacimy podatki, a osoby biorące udział w tym procederze nie. Poprzez takie traktowanie czujemy się jak obywatele “drugiej” kategorii, których obowiązują odpowiednie przepisy prawa.”.Kupcy mają nadzieję, że radni zajmą się sprawą i załatwią ją zgodnie z sugestiami. Jak będzie, już wkrótce, bo chyba na najbliższej sesji, będziemy mogli się przekonać. Jolanta Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze