Reklama

Tak trzeba grać

12/04/2016 08:53
Piłkarki nożne KS Królewscy Płock rozpoczęły rundę wiosenną w III mazowieckiej lidze kobiet. Pierwszy, inaugurujący rozgrywki mecz dziewczęta zagrały poza Płockiem, na stadionie w Łącku i zdobyły komplet punktów.
Niestety drużyna nie może rozgrywać swoich spotkań w Płocku z bardzo prostego powodu. – Nie mamy gdzie. Ze względu na brak dostępu do pełnowymiarowego boiska przygotowania do sezonu również nie wyglądały idealnie. Na szczęście w ostatnim okresie udało się nam zagrać dwa mecze kontrolne z drużynami ze Zduńskiej Woli i Włocławka, dzięki czemu piłkarki powinny chociaż w małym stopniu poczuć odległości na dużym boisku – tłumaczy prezes klubu Adam Blidzewski.
Na szczęście to tylko jeden spory problem do rozwiązania, bo sytuacja kadrowa lekko się poprawiła. – Do zespołu wróciła Aleksandra Kujawska, czekamy jeszcze na nasze dwie mocno kontuzjowane zawodniczki. Natalia Marciniak i Julia Krawczyk są już na ostatniej prostej przed rekonstrukcją więzadeł krzyżowych kolana. Trzymamy za dziewczyny mocno kciuki, bo cały proces wychodzenia z kontuzji jest trudny, mozolny i wyczerpujący – zapewnia.
Dziewczęta rozpoczęły rundę rewanżową od trudnego przeciwnika, Tygrysa Huta Mińska, z którą to drużyną w pierwszej rundzie wygrały na wyjeździe 5:2. Trener spodziewał się trudnego pojedynku, bo rywalki sąsiadują z płocczankami w tabeli. – Boisko w Łącku znamy dosyć dobrze, bo trenowaliśmy tam podczas obozu letniego, ale mimo wszystko nie będzie to do końca gra u siebie. Trudno przewidzieć, jak szybko dziewczęta przyzwyczają się do wymiarów boiska oraz do naturalnej nawierzchni, której nie widzieliśmy od października – martwił się przed meczem Piankowski.
Jak się okazało, jego obawy nie do końca były uzasadnione. Rywalki od początku ustawiły się defensywnie, co skutecznie przeszkadzało gospodyniom w budowaniu ataków. Do tego pewna niefrasobliwość i nerwowość płocczanek spowodowała, że już w 5. min przeciwniczki prowadziły po skutecznie wykonanym rzucie karnym, podyktowanym za dotknięcie piłki ręką w polu karnym. Po stracie bramki płocczanki się nie załamały, ale szybko złapały swój rytm na naturalnej, niezbyt równej murawie. Szkoda tylko, że w I części pojedynku sytuacji zagrażających bramce Tygrysa nie było zbyt wiele. Statystyk naliczyłby zaledwie dwa rzuty wolne wykonywane przez Darię Nowak, jednak bez powodzenia. Pod koniec I połowy zmiana Dominiki Janickiej wymusiła rotację zawodniczek na kilku pozycjach. Środek ataku zajęła Klaudia Stradomska, co wpłynęło na decyzję trenera Adriana Piankowskiego wobec dalszych losów spotkania.
Od początku II połowy spotkania Królewskie narzuciły swoje warunki i zepchnęły przeciwniczki do głębokiej obrony. Jednak mimo przytłaczającej przewagi przyjezdne mogły strzelić bramkę po niebezpiecznych kontrach. Mozolnie budowane akcje z dużą ilością podań zmęczyły zawodniczki Tygrysa, co podopieczne trenera Piankowskiego skrzętnie wykorzystały. W 59. min w polu karnym sprytem wykazała się Klaudia Stradomska, uderzając czubkiem buta celnie przy słupku. 8 minut później ta sama zawodniczka wbiła piłkę do pustej bramki po podaniu Darii Nowak. Po upływie chwili bardzo podobną sytuację wykończyła Daria Nowak. Mając wynik spotkania pod kontrolą, płocczanki zwalniały i uspokajały grę, aby dotrwać do końcowego gwizdka sędziego.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości