Był autorem muzyki do kilkudziesięciu spektakli. Współpracował m.in. z Teatrem im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku. Zapamiętamy go jako twórcę muzyki do głośnego przedstawienia „Mistrz i Małgorzata” w reżyserii Andrzeja Marii Marczewskiego, za którą otrzymał Srebrną Maskę.
Kiedy Tadeusz Woźniak przyjechał do Płocka, miał już za sobą spektakle w teatrach w Gnieźnie, Białymstoku, Poznaniu, Wałbrzychu. Był uznanym kompozytorem i wykonawcą (razem z Alibabkami) wielkiego przeboju – nagrodzonego w 1972 roku na Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu utworu pt. „Zegarmistrz światła”, do słów Bogdana Chorążuka. Jego kompozycje dla teatru zauważano, nagradzając m.in. „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego w reżyserii Romana Kordzińskiego (premiera w 1975 roku w Teatrze Polskim w Poznaniu) i „Odprawę posłów greckich” (nagroda na XIX Festiwalu Teatrów Polski Północnej). Napisaną przez Woźniaka „Kołysankę” z „Lata Muminków” wykonywała Krystyna Prońko.
W Płocku pracował przede wszystkim przy spektaklach Andrzeja Marii Marczewskiego: „Oni” Witkiewicza (1983), „Psie serce” Bułhakowa, „Na czworakach” Różewicza (1984). Po premierze „Mistrza i Małgorzaty” (1981) długotrwała owacja nagrodziła zarówno inscenizatora, jak i autora muzyki. Obaj zostali laureatami przyznawanej przez Płockie Towarzystwo Przyjaciół Teatru Srebrnej Maski. Gdy Marczewski powrócił na płocką scenę z „Faustem” (1995), a potem z „Ferdydurke” (1999), również zaprosił Woźniaka do współpracy.
Dla Teatru im. Szaniawskiego stworzył muzykę do „Nie-Boskiej komedii” Krasińskiego oraz „Erosa i Psyche” Żuławskiego w reż. Kordzińskiego, „Spowiedzi” wg wierszy Broniewskiego w reż. Mirosławy Banaszyńskiej (1983), „Zmierzchu długiego dnia” Eugene'a O’Neilla, „Chłopca, który odchodzi” Urbankowskiego, „Dwóch teatrów” Szaniawskiego (1984), „Kubusia Puchatka” (2000) w reż. Jerzego Stępniaka.
- To był wspaniały muzyk, miły, sympatyczny człowiek, bez zadęcia. Pierwszy raz spotkaliśmy się w Kaliszu przy spektaklu „Ballada i Sonet”, do którego robił muzykę. Piosenki wpadały w ucho. Publiczność wychodziła, nucąc. Do dziś pamiętam Mickiewiczowskie „Czaty” i „Dziewczynę” Leśmiana. Tytułowa dziewczyna pisała na murze napis „Solidarność” i cenzura szybko zdjęła spektakl. Kolejny raz nasze drogi przecięły się w Płocku. Grałem w „Nie-Boskiej komedii”. Tu muzyka była już inna, bardziej teatralna. A na premierze sam kompozytor zasiadł przy klawiszach – wspomina aktor Jacek Mąka.
W 2018 roku Woźniak przyjechał do Płocka na obchody 50. urodzin Płockiego Towarzystwa Przyjaciół Teatru, na galę „Gra Srebrnych Masek”. Zagrał z rodziną, żoną i synem, przypominając największe przeboje („Hej Hanno” ze słowami Osieckiej, „Smak i zapach pomarańczy”, „Zegarmistrz światła”). Niespodzianką dla publiczności był motyw muzyczny z „Mistrza i Małgorzaty”. Koncert zakończył się owacją i bisami. - Płocki teatr bardzo mocno noszę w pamięci i sercu. Wtedy, kiedy zaczynałem swoją przygodę z muzyką, z piosenką, trafiłem na festiwal do Płocka. Nagrody nie dostałem. Po latach, kiedy zdarzało mi się tu pracować, wracać do teatru i na koncerty, była to dla mnie właściwa nagroda – powiedział wówczas.
PTPT miało w planach ponowne zaproszenie artysty na jubileusz 50-lecia reaktywowania zawodowej sceny w styczniu 2025. Niestety, „Zegarmistrz światła purpurowy” przyszedł po niego wcześniej.
Tadeusz Woźniak zmarł 8 lipca 2024 roku.
fot. Marek Konarski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze