Ruszył ogólnopolski konkurs na bezpieczne gospodarstwo rolne. W ślad za nim volkswagenem busem 3 kwietnia 2003 roku ruszyła w teren konkursowa komisja, składająca się z przedstawicieli Oddziału Regionalnego KRUS w Płocku (z Gostynina, Łęczycy, Skierniewic - bo teren działania obejmuje dawne województwo płockie), Państwowej Inspekcji Pracy w Płocku i płockiego oddziału Wojewódzkiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Warszawie. Wraz z komisją w teren podąża “Tygodnik Płocki”.Przed nami pięć (z 50 zgłoszonych na konkurs) gospodarstw z powiatu płockiego. Okazało się, że bezpieczeństwo i estetyka zależą głównie od pań, a żon dla rolników wciąż deficyt. “Lustrację” rozpoczynamy od Leszczyna Szlacheckiego w gminie Bielsk. Już na początku - falstart. Okazuje się, że w domu nie ma ani Bogusława Jankowskiego, ani jego żony. Komisja musi czekać - właściciel podobno już jedzie. Ponieważ oprócz rolnictwa para się też biznesem, ktoś pyta retorycznie, skąd jedzie, bo może ze Szczecina. Na szczęście już po godzinie udaje nam się z gospodarzem porozmawiać. W przypadku gospodarstwa Jankowskich trudno rozdzielić działalność rolniczą od gospodarczej – “Agro-Chem” sprzedaje nawozy i środki do produkcji rolnej, skupuje złom (sterta żelastwa przy wjeździe). Areał 172 ha (razem z dzierżawą), znajduje się aż w 62 częściach. Wokół dużo sprzętu m.in. nowy ciągnik “John Deere” i kombajn TC 56 New Holland. Uprawa głównie kukurydzy (60 ha), rzepaku (30 ha), na słabszych glebach żyto. Zboże sprzedaje do ARR, na rzepak ma wieloletnie umowy z Kruszwicą i Zakładami Tłuszczowymi w Warszawie. Ze sprzedażą kukurydzy problemów nie ma żadnych – pobliska ferma “Złote Jajko” bierze każdą ilość. Brakuje magazynu zbożowego, więc gospodarz zamierza kupić silosy BIN-owskie na pojemność ok. 4 tys. ton (może dzięki środkom pomocowym UE?), część mogłaby zostać wykorzystana na skup rzepaku pod kątem biopaliw. To drugi konkurs Jankowskiego – w ubiegłym roku został w Agrolidze mistrzem powiatu. Wszędobylska komisja dopatruje się m.in. niewskazanej grzęskości nawierzchni, braku pomieszczenia na środki chemiczne, ułożone zębami do góry brony, ubytki w stopniach i szlifierki bez osłony. Są za to w gospodarstwie gaśnice i odpowiednio składuje się paliwo. Estetykę obejścia Jankowskiego oceniono na 3 punkty, ujemnych (za błędy) dostaje tylko 14. To gospodarstwo na pewno poradzi sobie ekonomicznie w strukturach UE. Jaki będzie wynik konkursu, oceni komisja. Zęby brony w dół Gospodarstwo Waldemara Felczaka ze wsi Kierz w gminie Staroźreby (na zdjęciu) liczy 37 ha. Rolnik uprawia pszenicę i buraki cukrowe. Ma 4 ciągniki, kombajn zbożowy i buraczany, 34 dojne krowy. Obora tradycyjna, ale zadbana, budynki gospodarskie stawiał sam, bo jak się już za coś weźmie, to musi to zrobić. W konkursie bierze udział po raz pierwszy, bo “nie czuje się aż tak dobry”. Komisję przyjmuje z mieszanymi uczuciami, wątpi w wartość swego obejścia, ale to chyba przesadna skromność, bo porządek jest wszędzie (i nie jest to porządek “okolicznościowy”). O obejściu mówi, że jest trochę bałaganu, ale komisja go uspokaja, że bałaganu to on jeszcze nie widział, dlatego nie ma skali porównawczej. Czy opłaca mu się produkcja rolna?: - Musi się coś opłacać, mleko to jeszcze, jeszcze... Teraz odstawia do Łowicza (nie było z tym problemów, bo wszyscy chcieli skupować), za klasę E płacą 90 gr do 1 zł (ostatnio staniało), wcześniej odstawiał do Danona, ale cała okolica dostała wymówienia. Rocznie produkuje ok. 150 tys. litrów mleka (w tym będzie ok. 200 tys. litrów, bo zwiększa hodowlę). Czujnemu oku komisji nie umknął gruz na podłodze w jednym budynku, nawóz składowany przy paszy, nie osłonięta szlifierka, kluczyk pozostawiony w stacyjce. Na pochwałę zasługują haki zabezpieczające wrota przed zamknięciem, szafka na środki azotowe, zabezpieczona kosiarka rotacyjna, dobrze ułożone brony. Estetyka jest na 5 punktów (kiedyś maksymalnie przyznano 8), 14 ujemnych. To podobno nieźle. Muzyka w oborze Po gospodarstwie Ryszarda Goszczyńskiego w Brudzynie w gminie Staroźreby oprowadza syn Stanisław: 52 ha, dwa ciągniki, kombajn zbożowy i ziemniaczany, 20 dojnych krów (mleko przyjmuje Łowicz), które w trakcie naszej wizyty słuchają muzyki płynącej z I programu Polskiego Radia (to podobno wzmaga mleczną wydajność), hartujące się o tej porze roku wszędzie w skrzynkach ziemniaki (ok. 10 ha zasadzą w tym roku) sprzedaje się jesienią na giełdzie w Broniszach. Wydajność ziemniaków zależy od roku, “cienko” było dwa lata temu, gdy złapał mróz. W 1986 roku gospodarstwo Goszczyńskich dostało Złotą Wiechę, dwa lata temu wyróżnienie w lokalnej Agrolidze. Ale to już chyba przeszłość - za budynkami porozrzucane garnki, folie, papiery. Bałagan w warsztacie (specjalnych przygotowań przed przyjazdem komisji na pewno nie było), zagrożenie w postaci psa, dużo progów (co jest niewskazane), brak gaśnicy, kluczyki w stacyjce. Są za to dobre ciągi komunikacyjne i prawidłowa obsługa zwierząt (m.in. wyciąg do paszy). Za estetykę Goszczyńscy dostają 2 punkty, minusowych – 27. Komisja się potyka Sławomir Nowakowski z Warszewki w gminie Drobin rozrzuca w polu nawóz (uprawia 60 ha), po obejściu komisję oprowadza żona Mariola. Gospodarstwo kontrastów: ładny teren rekreacyjny obok domu, za nim tzw. graty złożone na przyczepie i pusta obora (zrezygnowali z hodowli bydła). Uprawiają zboża i warzywa (marchew, buraki ćwikłowe, fasola szparagowa, cebula), które sprzedają do chłodni w Olsztynie (do “Kubusia”) i Ciechanowa. Obejście dobrze zabezpieczone przed rabusiami: zamiast ogrodzenia w czterech miejscach psy na długich łańcuchach, więc naszej wizycie towarzyszy niemal nieustanny jazgot. Na jednym z budynków zardzewiała tablica przypomina, że w swej świetlanej przeszłości było tu gospodarstwo wdrożeniowe Wojewódzkiego Ośrodka Postępu (!) Rolniczego. Komisja krytykuje progi (jeden z członków miał nieszczęście się potknąć), bałagan za nieużywaną oborą, brak pomieszczenia na środki ochrony roślin, byle jakie drabiny, nie zabezpieczony kanał samochodowy, brak zabezpieczeń do drzwi. Chwali dobre ciągi komunikacyjne, suche podłoże, “jeszcze ciepłą” osłonę do sprężarki, osobny zbiornik na paliwo. Estetyka na 2 punkty, minusowych Nowakowscy dostają 18. Komisję zachwycają kafelki i kury Gospodarstwo Janusz Karpińskiego z Bielska przy ul. Drobińskiej 28 “szokuje” pozytywnie. Ładne zabudowania, wybetonowane podwórko, wszystko jak pod linijkę. Jednym słowem – ideał. Do niczego nie można się przyczepić. Na 35 ha (razem z dzierżawą) Karpińscy uprawiają głównie buraki i pszenicę, mają trzy ciągniki (2 zetory i 1 ferguson) i 17 krów: dojarka w kafelkach, ale atestu dostać nie może, bo do gospodarstwa nie dociera wodociąg. Po mleko przyjeżdżają co drugi dzień z Piotrkowa Kujawskiego, w klasie E litr kosztuje 70 gr. Dwa lata temu gospodarstwo zajęło trzecie miejsce w konkursie regionalnym na bezpieczne gospodarstwo rolne: - Musimy gospodarować, bo jesteśmy młodzi, inwestujemy w gospodarstwo, ale jest bardzo ciężko – komentują Karpińscy. Komisję zachwyca całe w kafelkach pomieszczenie na środki ochrony roślin (ktoś żartuje, że napis o środkach umieszczony jest w środku dlatego, żeby złodziej nie wiedział, gdzie one się znajdują). Po podwórku wędrują kury i kaczki. Na pytanie, czy polskie rolnictwo ma przyszłość w Unii, Karpiński nie znajduje odpowiedzi. Po zabudowaniach widać, że jest już “dostosowany do wymogów”. Podczas wizytacji towarzyszy nam wiernie córka Ola, uczennica szóstej klasy szkoły podstawowej. Komisja komentuje po wizycie u Karpińskich: - Ludzie w porządku i gospodarstwo w porządku. Niewielkie “ale” to niezabezpieczone otwory stropowe i połówka osłony przy jednej z maszyn. Estetyka surowo oceniona na 6 punktów (nie było udogodnień), minusowych tylko 7. To stawia obejście na trzecim miejscu. *** Do 3 kwietnia włącznie komisja konkursowa obejrzała 28 gospodarstw. Przed nią było jeszcze 12. Z wszystkich wizytowanych wyłoniony zostanie laureat regionalny (poznamy go w maju na Giełdzie Rolniczej), który weźmie udział w etapie wojewódzkim. Dopiero po nim wyłonione zostaną najbezpieczniejsze w Polsce gospodarstwa rolne. Nie wiadomo tylko, czy organizatorzy sprostają wymogom rolników, ponieważ jeden z nich w charakterze nagrody domagał się... dwudziestoletniej dziewczyny. To sugestia, że szuka żony na wieś. Pieniędzy nasi rolnicy raczej nie mają, ale poczucie humoru na szczęście i owszem. Tekst i fot. Elżbieta Grzybowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze