Nadal nie wiadomo, komu ostatecznie będzie podlegała Państwowa Szkoła Muzyczna w Płocku. Ministerstwu czy samorządowi. Spór i dyskusje w tej kwestii toczą się już od wielu tygodni. A odpowiedzi nie ma.W identycznej sytuacji znajdują się wszystkie szkoły artystyczne w całej Polsce. Wstępnie, w 1999 roku, kiedy zaczęła się reforma oświaty, zapadła decyzja o tym, że szkoły artystyczne nie będą przez najbliższe dwa lata przejmowane przez samorządy. Zdaniem dyrektorów i samorządowców dobrym rozwiązaniem byłoby pozostawienie ich nadal pod nadzorem ministra kultury. Jednak warunek był taki, że po jakimś okresie ( pierwszy termin określono na listopad ubiegłego roku) szkoły i tak mają przejść pod kuratelę samorządów. W listopadzie, Ministerstwo Edukacji, na wniosek Ministerstwa Kultury i dyrektorów szkół, zgodziło się na przedłużenie tego terminu jeszcze o rok. Równolegle pojawił się senacki wniosek nowelizacji ustawy o systemie oświaty. Był w nim zapis mówiący o tym, że szkoły artystyczne już na stałe mają być prowadzone przez ministerstwo. Rozmowy nie przyniosły kompromisu. Nadal Ministerstwo Edukacji nie chce poprzeć zapisu znajdującego się w senackim wniosku. Ministerstwo kultury popiera go. Również za takim rozwiązanie opowiadają się samorządowcy, którzy twierdzą, że nie są w stanie utrzymać tak drogich szkół jakimi są szkoły artystyczne. – - Uważam, że nadal powinny one być prowadzone przez ministerstwo kultury. Koszt utrzymania takiej szkoły jest kilkakrotnie wyższy niż szkoły ogólnokształcącej. Dzieci utalentowane artystycznie wymagają indywidualnego toku nauczania, odrębnej pracy. Nie jesteśmy w stanie dopłacać do tego rodzaju szkoły - powiedział Zygmunt Buraczyński, wiceprezydent Płocka. Jego zdaniem przekazanie obowiązku prowadzenia szkoły samorządowi mogłoby w przyszłości doprowadzić do sytuacji, w której jedynym rozwiązaniem byłaby konieczność likwidacji placówki. Aby jednak samorząd mógł podjąć taką decyzję, będzie potrzebna pozytywna opinia ministra kultury. Dyrektor płockiej Szkoły Muzycznej, Mikołaj Burakowski, potwierdza, że szkolnictwo muzyczne jest drogie. Pieniądze potrzebne na jego prowadzenie często dochodzą do wysokości budżetu gminy. – Utrzymanie jednego ucznia jest trzy razy droższe niż w szkole ogólnokształcącej. Ogólne koszty ponoszone przez nas wynoszą tyle samo co w szkole ogólnokształcącej, mającej około dziewięciuset uczniów. U nas uczy się około trzystu dziesięciu. Najdroższy jest wydział wokalny. Z pewnością jest to zbyt duże obciążenie dla samorządów – powiedział Mikołaj Burakowski . Według dyrektora Burakowskiego pieniądze potrzebne na prowadzenie szkoły powinny być zabezpieczone na szczeblu ministerialnym. Samorząd, ze względu na konieczność zagwarantowania dużych środków finansowych, nie będzie w stanie podjąć się tej roli. - Co prawda w MEN przygotowano zasady finansowania szkół artystycznych, według których samorządy miałyby otrzymywać dodatkowe pieniądze na ten cel. Ale nie wiadomo jak wyglądałaby realizacja – mówi dyrektor Burakowski. Zygmunt Buraczyński twierdzi, że mogłoby to być podobnie jak z przekazywaniem powiatom pieniędzy na subwencję oświatową, czy programy do walki z bezrobociem. rad
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze