Reklama

Strażnicy Ochrony Przyrody - Być albo nie być

21/02/2001 14:03
Na terenie działania płockiej Ligi Ochrony Przyrody pracuje społecznie około 300 osób, pełniących funkcję Strażników Ochrony Przyrody. Zdaniem przedstawicieli LOP-u to ogromny potencjał ludzi, którzy z własnej inicjatywy starają się chronić przyrodę. Wszystko wskazuje jednak na to, że niebawem ich zajęcie przestanie być legalne. Dlaczego?Straż Ochrony Przyrody rozpoczęła w Polsce działalność w 1924 r. Po wojnie wznowiła działalność w 1957 r. Dziś nikt nie łoży na jej utrzymanie, a koszty funkcjonowania ponoszą organizacje społeczne. Za czasów 49 województw, sprawa była wielokrotnie podnoszona w ministerstwie, ale tłumaczono się wówczas problemami legislacyjnymi. Sejmowe boje o „być albo nie być” społecznych Strażników Ochrony Przyrody trwają od 1991 r. Strażnicy zawodowi pracują tylko w parkach narodowych, „prawie” zawodowa jest straż rybacka i łowiecka. Strażnicy LOP, którzy z własnej inicjatywy nadzorowali lasy i tzw. tereny zielone (np. zgłaszając istnienie dzikich wysypisk), mieli prawo pouczać osoby naruszające przepisy o ochronie przyrody, legitymować je, odbierać narzędzia, które służyły do popełnienia przestępstwa lub wykroczenia. Nie mogli jedynie nakładać mandatów. Kompetencje strażników były jasno określone. Mogli nimi zostawać członkowie LOP, PTTK oraz kół łowieckich i wędkarskich. 2 lutego br. weszła w życie znowelizowana ustawa z 1991 r. Najpierw Sejm większością głosów przyjął wersję, w której strażnikom pozostawiano ich dotychczasowe kompetencje, potem Senat strażników z ustawy wyrzucił, następnie, podczas powtórnego głosowania w Sejmie, strażnicy przegrali. Szybko nastąpiła jednak reakcja zwolenników istnienia straży w jej obecnej postaci: - Grupa posłów z inicjatywy Teresy Liszcz wniosła do Marszałka Sejmu projekt nowelizacji nowej ustawy i powrócenie do zapisu z pierwszego głosowania w Sejmie – mówi Bożenna Sendzielska, sekretarz generalny Zarządu Głównego LOP. – Nowy projekt opracowywał m.in. Zespół Integracji Europejskiej. Pozytywną opinię na jego temat wydało Biuro Ekspertyz Europejskich. Boje o strażników teoretycznie jeszcze się nie zakończyły. Zdaniem pani sekretarz, straży po prostu nie może nie być: - Na razie działamy na zasadach, na jakie pozwala prawo. I czekamy na dalsze rozwiązania, bo nie wyobrażamy sobie, żeby strażnicy przestali istnieć. Trzeba dodać, że w gestii starostów leży powoływanie społecznych strażników-opiekunów ochrony przyrody. Póki co, do płockiego starostwa chętni się nie zgłosili. (eg)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości