Tego jeszcze nie było: ogłoszeniu wyników zawodów strażackich OSP w Słomkowie, w gminie Pacyna, towarzyszyły gwizdy. Po nagrodę wyszli tylko zwycięzcy, zdobywcy kolejnych miejsc jakoś się nie kwapili. Nie pomogły wcześniejsze składane na piśmie protesty ani okrzyki dezaprobaty: zwyciężyła drużyna organizatorów, czyli Pacyna. W zdarzenie zamieszano nawet polityka. Na zawody przyjechał niegdysiejszy premier Waldemar Pawlak, rodem z podpacyńskiej Kamionki. Podobno to jego obecność przyczyniła się do sfałszowania zawodów: robiono wszystko, żeby zwyciężyła Pacyna: - Wynik zawodów był z góry ustalony - opiniuje nasz informator. - W zawodach uczestniczyło 7 drużyn z gminy, wszyscy popełniali jakieś błędy, Pacyna też, ale sędziowie podchodzili do niej nadzwyczaj wyrozumiale. Nie uwzględniali protestów, które składaliśmy - twierdzi przedstawiciel jednej z drużyn.
Tak więc strażacy z Pacyny nie otrzymali punktów karnych ani za nieregulaminowe przekroczenie linii, ani za wpadnięcie do wody podczas ćwiczeń bojowych: - Oni sami regulują regulaminem - uważa mężczyzna. - To, co działo się 12 czerwca w niedzielę, w Słomkowie, może zniechęcić do uczciwej rywalizacji młodzież, która na to wszystko patrzyła. Widać było od razu, kto ma zwyciężyć, a komu rzuca się kłody pod nogi.
Gwoli wyjaśnienia: zawody strażackie dzielą się na dwie części - sztafetę i ćwiczenia bojowe. Starszy kapitan Andrzej Ledzion z komendy powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Gostyninie, przewodniczący trzyosobowej komisji sędziowskiej (zgodnie z regulaminem składa się ona z właściwej terytorialnie zawodom powiatowej Straży Pożarnej), uważa, że zawody przeprowadzone zostały zgodnie z regulaminem. Na przykład podczas sztafety, gdy strażak strażakowi przekazuje prądownicę (ta zastępuje pałeczkę w sztafecie), w jej ostatniej części, gdy prądownicę podpina się już do pompy, strażak z Pacyny przekroczył linię, ale to było dopuszczalne, zgodne z regulaminem, a strażak w odpowiednim momencie zasygnalizował koniec czynności: - Na widowni jest wielu ojców sukcesu - komentuje A. Ledzion. Dodaje, że żadnych niedociągnięć nie było też podczas ćwiczeń bojowych, a sędziowie bacznie obserwowali wszystkie odcinki: - Żaden z sędziów nie promował żadnej drużyny - podkreśla sędzia, - a psychologia tłumu jest nieprzewidywalna: gdy jest rywalizacja, są i nerwy.
Nie słyszał i nie widział, że ktoś wpadł do rowu podczas zawodów. Przyznaje, że składano na końcu protesty, ale tak dzieje się przecież na wszystkich zawodach. Zaprzecza, jakoby drużyny nie chciały odbierać nagród: - Pacyna była najlepsza, tak wskazywały punkty i stopery - kwituje.
Zwierzchnik Ledziona, komendant PSP w Gostyninie Roman Kossobudzki zastrzega, że regulamin tego typu zawodów jest bardzo szczegółowy i skomplikowany. Szefowie drużyn wspólnie przed zawodami ustalają zasady, często drobiazgowe, a tych nie znają zawodnicy. Stąd może powstać wrażenie, że są jakieś przekręty: - Często się zdarza, że ci, którzy przegrywają, zarzucają drużynie zwycięskiej, że zwycięstwo było niezasłużone, a sędziowie stronniczy. To jest dla sędziów bardzo stresujące. Uważam, że przypisanie sędziom stronniczości jest w tym przypadku nie fair.
Wójt gminy Pacyna Krzysztof Woźniak wydaje się być wewnętrznie rozdarty: jest wiceprezesem OSP w Skrzeszewach, a zarazem prezesem Zarządu Gminnego OSP w Pacynie, więc organizatorem feralnych zawodów. Nie zgadza się z opinią, że zawody zostały sfałszowane i że Pacyna zwycięża każdego roku: - OSP w Pacynie zwyciężyła dopiero po raz drugi, wcześniej najlepsze były Skrzeszewy. W zasadzie rywalizacja rozgrywa się między tymi dwiema drużynami.
Przyznaje, że podczas ostatnich zawodów panowała zła atmosfera i duże zamieszanie, w poprzednich latach tak nie było. Przekonuje, że decydujący głos podczas zawodów mają sędziowie i nie może być tak, że sędzią jest każdy z widzów zawodów. Dowodem obiektywizmu komisji sędziowskiej ma być fakt, że reagowała na protesty. Na przykład, gdy okazało się, że w młodzieżowej drużynie Pacyny (dodajmy, że laur zwycięstwa zdobyła drużyna seniorów) znajduje się zawodnik, którego zgłoszono dopiero przed zawodami, to drużyna ta została zdyskwalifikowana i znalazła się dopiero na piątym miejscu. Podobnie jak jego przedmówcy z PSP w Gostyninie zastrzega, iż dokładne zasady zawodów ustalane są przed tymi zawodami, więc nic nie może się zmienić w ostatniej chwili.
O głos w sprawie zawodów strażackich w Słomkowie poprosiliśmy osoby spoza drużyn, zwykłych widzów, nie związanych emocjonalnie z żadną z nich. Potwierdzili opinię informatora.
(eg)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze