Reklama

Strażak wygwizdał strażaka

29/06/2005 09:12
Tego jeszcze nie było: ogłoszeniu wyników zawodów strażackich OSP w Słomkowie, w gminie Pacyna, towarzyszyły gwizdy. Po nagrodę wyszli tylko zwycięzcy, zdobywcy kolejnych miejsc jakoś się nie kwapili. Nie pomogły wcześniejsze składane na piśmie protesty ani okrzyki dezaprobaty: zwyciężyła drużyna organizatorów, czyli Pacyna. W zdarzenie zamieszano nawet polityka. Na zawody przyjechał niegdysiejszy premier Waldemar Pawlak, rodem z podpacyńskiej Kamionki. Podobno to jego obecność przyczyniła się do sfałszowania zawodów: robiono wszystko, żeby zwyciężyła Pacyna: - Wynik zawodów był z góry ustalony - opiniuje nasz informator. - W zawodach uczestniczyło 7 drużyn z gminy, wszyscy popełniali jakieś błędy, Pacyna też, ale sędziowie podchodzili do niej nadzwyczaj wyrozumiale. Nie uwzględniali protestów, które składaliśmy - twierdzi przedstawiciel jednej z drużyn.

Tak więc strażacy z Pacyny nie otrzymali punktów karnych ani za nieregulaminowe przekroczenie linii, ani za wpadnięcie do wody podczas ćwiczeń bojowych: - Oni sami regulują regulaminem - uważa mężczyzna. - To, co działo się 12 czerwca w niedzielę, w Słomkowie, może zniechęcić do uczciwej rywalizacji młodzież, która na to wszystko patrzyła. Widać było od razu, kto ma zwyciężyć, a komu rzuca się kłody pod nogi.

Gwoli wyjaśnienia: zawody strażackie dzielą się na dwie części - sztafetę i ćwiczenia bojowe. Starszy kapitan Andrzej Ledzion z komendy powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Gostyninie, przewodniczący trzyosobowej komisji sędziowskiej (zgodnie z regulaminem składa się ona z właściwej terytorialnie zawodom powiatowej Straży Pożarnej), uważa, że zawody przeprowadzone zostały zgodnie z regulaminem. Na przykład podczas sztafety, gdy strażak strażakowi przekazuje prądownicę (ta zastępuje pałeczkę w sztafecie), w jej ostatniej części, gdy prądownicę podpina się już do pompy, strażak z Pacyny przekroczył linię, ale to było dopuszczalne, zgodne z regulaminem, a strażak w odpowiednim momencie zasygnalizował koniec czynności: - Na widowni jest wielu ojców sukcesu - komentuje A. Ledzion. Dodaje, że żadnych niedociągnięć nie było też podczas ćwiczeń bojowych, a sędziowie bacznie obserwowali wszystkie odcinki: - Żaden z sędziów nie promował żadnej drużyny - podkreśla sędzia, - a psychologia tłumu jest nieprzewidywalna: gdy jest rywalizacja, są i nerwy.

Nie słyszał i nie widział, że ktoś wpadł do rowu podczas zawodów. Przyznaje, że składano na końcu protesty, ale tak dzieje się przecież na wszystkich zawodach. Zaprzecza, jakoby drużyny nie chciały odbierać nagród: - Pacyna była najlepsza, tak wskazywały punkty i stopery - kwituje.

Zwierzchnik Ledziona, komendant PSP w Gostyninie Roman Kossobudzki zastrzega, że regulamin tego typu zawodów jest bardzo szczegółowy i skomplikowany. Szefowie drużyn wspólnie przed zawodami ustalają zasady, często drobiazgowe, a tych nie znają zawodnicy. Stąd może powstać wrażenie, że są jakieś przekręty: - Często się zdarza, że ci, którzy przegrywają, zarzucają drużynie zwycięskiej, że zwycięstwo było niezasłużone, a sędziowie stronniczy. To jest dla sędziów bardzo stresujące. Uważam, że przypisanie sędziom stronniczości jest w tym przypadku nie fair.

Wójt gminy Pacyna Krzysztof Woźniak wydaje się być wewnętrznie rozdarty: jest wiceprezesem OSP w Skrzeszewach, a zarazem prezesem Zarządu Gminnego OSP w Pacynie, więc organizatorem feralnych zawodów. Nie zgadza się z opinią, że zawody zostały sfałszowane i że Pacyna zwycięża każdego roku: - OSP w Pacynie zwyciężyła dopiero po raz drugi, wcześniej najlepsze były Skrzeszewy. W zasadzie rywalizacja rozgrywa się między tymi dwiema drużynami.
Przyznaje, że podczas ostatnich zawodów panowała zła atmosfera i duże zamieszanie, w poprzednich latach tak nie było. Przekonuje, że decydujący głos podczas zawodów mają sędziowie i nie może być tak, że sędzią jest każdy z widzów zawodów. Dowodem obiektywizmu komisji sędziowskiej ma być fakt, że reagowała na protesty. Na przykład, gdy okazało się, że w młodzieżowej drużynie Pacyny (dodajmy, że laur zwycięstwa zdobyła drużyna seniorów) znajduje się zawodnik, którego zgłoszono dopiero przed zawodami, to drużyna ta została zdyskwalifikowana i znalazła się dopiero na piątym miejscu. Podobnie jak jego przedmówcy z PSP w Gostyninie zastrzega, iż dokładne zasady zawodów ustalane są przed tymi zawodami, więc nic nie może się zmienić w ostatniej chwili.

O głos w sprawie zawodów strażackich w Słomkowie poprosiliśmy osoby spoza drużyn, zwykłych widzów, nie związanych emocjonalnie z żadną z nich. Potwierdzili opinię informatora.

(eg)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości