Płockie starostwo chce odbudować zniszczony w pożarze jeden z budynków w DPS „Nad Jarem” w Nowym Miszewie. Ale z tym musi poczekać na decyzję nadzoru budowlanego. Na razie wiele instytucji i osób zaangażowało się w zbiórki na rzecz mieszkańców i samego DPS-u. A w kilka dni po pożarze wokół budynku nadal unosi się specyficzny swąd spalenizny.
DPS „Nad Jarem” w Nowym Miszewie (gm. Bodzanów) działa od 1952 r. Jest przeznaczony dla osób dorosłych niepełnosprawnych intelektualnie z oddziałem dla osób przewlekle psychicznie chorych. Może w nim mieszkać 186 osób. DPS to kompleks czterech budynków, w tym zabytkowego pałacu z XVIII wieku.
Pożar, który wybuchł w nocy z 3 na 4 sierpnia, pojawił się w głównym, największym budynku. Mieszkało w nim 100 osób. Dzięki przytomności i szybkiej reakcji pracowników DPS wszyscy mieszkańcy budynku zostali ewakuowani. Nikt nie odniósł obrażeń. A nie było to łatwe, bo to osoby starsze, chore, wymagające często stałej opieki.
W gaszeniu pożaru brało udział kilkadziesiąt zastępów straży pożarnej, nie tylko z powiatu płockiego, ale też sąsiednich powiatów. Akcja strażaków trwała przez całą noc. Spłonęło poddasze i dach budynku. Ogień strawił też wyposażenie i zapasy. Akcja ratownicza sprawiła, że mieszkańcy budynku stracili także rzeczy osobiste.
W kilka dni po pożarze widok budynku i jego otoczenia jest dość przerażający. W pobliżu nadal unosił się charakterystyczny swąd spalenizny. W niektórych miejscach dachu nie ma w ogóle, gdzie indziej widać nadpalone resztki. Wokół budynku leży blacha i przypalone drewniane krokwie. W budynku oprócz pokoi dla mieszkańców były też pomieszczenia biurowe. Teraz cała administracja musiała się przenieść do budynku zastępczego. Gdy patrzy się na spalony dach i straty, jakie spowodował ogień, można stwierdzić, że cudem nikt nie odniósł obrażeń w pożarze.

tekst i fot. Grzegorz Szkopek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze