Przedwiośnie zagościło na dobre nie tylko w kinach, ale również w naszym życiu. Jednych wprawia w euforię, porównywalną ze stanem podwyższonej gotowości, innych całkowicie zniechęca do wszystkiego, co związane jest z wysiłkiem, lub wymaga błyskotliwości umysłu.Nie ma się czemu dziwić. Zawsze po zimie wielu ludzi dopada zmęczenie, ospałość, czy uporczywe bóle głowy. Zapytaliśmy naszych czytelników, jak sobie radzą z przednówkowymi przypadłościami, zastojem w interesach, słabym samopoczuciem. Poprosiliśmy, by zdradzili nam swoje sposoby na wiosenne przesilenie. W opinii większości przednówek trzeba po prostu przetrwać. Słońce przygrzewa, dni są dłuższe, to dobry znak, że będzie już tylko coraz lepiej! A może nie będzie...Wojciech Przyjemski - szewc, cieszy się z przyjścia wiosny. Uważa, że jest dobrze, jednak nie widzi najbliższej przyszłości w “różowych kolorach”.“- Dla mnie przednówek jest w miarę dobrym okresem w interesach. Ludzie robią remanenty w szafach, odkładają ciepłe okrycia, zakładają lżejsze buty, które często trzeba naprawiać. Jest to więc pozornie dobry czas, dopóki człowiek nie zastanowi się, co się dzieje wokół. Wystarczy posłuchać wiadomości. Tu pryszczyca, tam wściekłe krowy. To przycichnie, pojawia się wizja opodatkowania wszystkiego. Dalej okazuje się, że już i klasa średnia nie może znaleźć nigdzie zatrudnienia. Oto w jakich czasach przyszło nam żyć. W moim odczuciu ludzie mają coraz gorzej. Są rozdrażnieni, nieprzystępni, mają poważane powody. Życie staje się z dnia na dzień trudniejsze. Nie wpływa to w żaden sposób na pozytywne myślenie. Dla wszystkich perspektywy są coraz gorsze. Nie ma się co dziwić, że i obecna aura skłania bardziej do pesymizmu, niż do entuzjazmu.”Jadwiga Nowakowska - magister resocjalizacji, uważa, że przedwiośnie trzeba po prostu przetrwać, a najlepiej aktywnie. “Przedwiośnie rządzi się własnymi prawami, dlatego nic nie poradzimy na to, że dopada nas zmęczenie - mówi. - Ten nieprzyjemny czas po zimie, musimy zwyczajnie przetrwać. Sama czasami odczuwam jego negatywne skutki na własnej skórze. Kiedy świeci słońce, chce mi się żyć, a kiedy za chwilę zachodzi ono za chmurami i zaczyna padać deszcz, najchętniej na cały dzień zaszyłabym się w domu. Jednak walczę z wiosennym przesileniem. Staram się nie dawać wszechogarniającej ospałości. Moim sposobem jest chociażby lektura dobrej książki. A kiedy jest ciepło i słonecznie, obowiązkowo wychodzę na długie spacery, lubię też popracować na działce. Jest to sama korzyść i dla zdrowia i dla samopoczucia nie tylko na wiosnę. Poza tym przedwiośnie kojarzy mi się nieodłącznie z wiosennymi porządkami, które niestety trzeba zrobić.”Danuta Chojnacka - pracownik umysłowy, proponuje, by na prawdziwą wiosnę poczekać w internecie. - Muszę przyznać, że wbrew panującym opiniom, wyjątkowo optymistycznie podchodzę do przesilenia wiosennego. Dzieje się tak dlatego, że zajmuję się obecnie tym, na czym mi najbardziej zależy, co mnie też w pełni satysfakcjonuje. Piszę bowiem razem ze swoim internetowym kolegą wspólne opowiadania, jednocześnie w głowie mam coraz więcej wierszy, a to znak, że wiosna jest blisko. Przedwiośnie to również wyjątkowy czas w internecie. W miarę pojawiania się ciepłych dni, ożywiają się coraz bardziej moje internetowe kontakty i znajomości, dlatego wydaje mi się, że wszyscy ludzie czekają na wiosnę, a na jej wszelkie przejawy reagują spontanicznie. Po sobie widzę, że na moich ustach częściej gości uśmiech. Poza tym jest jeszcze jeden powód, dla którego cieszę się z przyjścia wiosny. Co roku z tej “okazji” ubywa mi pięć lat. To wystarczy, by rozpierała mnie energia i abym ogólnie nabrała chęci do życia i do pracy. A może to zasługa słońca...Jadwiga Koncka - pielęgniarka - przyjście wiosny odczuwa bardzo negatywnie na własnym zdrowiu, na szczęście zna sposoby, które pomagają złagodzić wszelkie niedogodności. - Jestem neuropatą. Z tego powodu bardzo dotkliwie odczuwam nie tylko samo przesilenie wiosenne, ale również wszelkie zmiany pogody. Obecnie przedwiośnie wiąże się w moim przypadku ze słabym samopoczuciem, a także z uporczywymi i z nieznośnymi bólami głowy. W ostateczności uciekam się do środków farmakologicznych. Na ogół jednak chociażby na znużenie pomaga mi lektura dobrej książki, czy rozwiązywanie krzyżówek. A jeżeli to zawiedzie, idę na wiosenne zakupy. Wydaje mi się, że mały, osobisty drobiazg każdemu jest w stanie poprawić nastrój. Pomimo niedogodności, jakie muszę znosić co roku, to jednak cieszę się z przyjścia wiosny. Lubię, jak wszystko “budzi” się do życia. Jednocześnie mam nadzieję, że w najbliższym czasie pogoda się ustabilizuje i wszelkie dokuczające mi dolegliwości na jakiś czas ustaną.Mariusz Grulewicz - handlowiec - przekonuje, że nie należy się przejmować przesileniem wiosennym, lepiej poszukać miłości. - Od przedwiośnia dzieli nas tylko krok do wiosny. Już sama myśl o tej porze roku budzi we mnie chęci do życia. Znajduję w sobie siły, by realizować nowe plany życiowe przewidziane na ten rok. Staję się też bardziej otwarty wobec bliskich mi osób. Staram się zapomnieć o zeszłorocznych problemach i troskach. Nie cofam się, raczej patrzę do przodu. Zresztą nie tylko ja w ten sposób odczuwam nadejście wiosny. Obserwuję coraz częściej uśmiechających się ludzi na ulicach... Aha, nie można w tym przypadku zapominać o jeszcze jednej ważnej sprawie. Wiosna to najlepszy czas dla osób samotnych, które szukają nowej miłości i wydaje mi się, że warto tę szansę wykorzystać. Mam nadzieję, że tymi optymistycznymi myślami zarażę wszystkich smutasów i ponurasów, którzy nieco gorzej odbierają przedwiośnie. Zanotowała Blanka Stanuszkiewicz fot. Dariusz Ossowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze