Każdego dnia do OTOZ Animals trafia na zwierzęta, które potrzebują natychmiastowej pomocy. Jest to ciągła walka i nieustająca misja. - To, ile okrucieństwa wobec zwierząt jest w naszym kraju, ile okrucieństwa jest w okolicach naszego miasta, to jest po prostu straszne. A najgorsze jest to, że jest na to przyzwolenie, że kary są niskie, że instytucje, które powinny się tym zajmować nawalają, że wiejscy lekarze weterynarii widząc warunki, stan psów - nie reagują, wystawiają zaświadczenia, że pies nie nadaje się do leczenia po samym spojrzeniu na niego - tłumaczą członkowie organizacji.
Z jakimi sytuacjami się na co dzień spotykają? Podczas wielu interwencji słyszą, że karma właśnie się skończyła i właściciele już jadą po nią do sklepu dla swojego psa, stojącego przy budzie na łańcuchu obok pustej miski. Członkowie OTOZ Animals podkreślają, że nie wszyscy mają takie podejście do zwierząt, ale niestety, nie jest to rzadkość.
Dodajmy, że towarzystwo interweniuje w przypadku zwierząt właścicielskich, czyli takich, które mają właściciela, ale są przez niego zaniedbywane.
- Sporadycznie pod naszą opiekę trafiają zwierzęta bezdomne. Zgodnie z Ustawą o Ochronie Zwierząt opiekę nad zwierzętami bezdomnymi sprawuje gmina - zaznaczają.
Reklama
Głównym celem Animalsów jest też edukowanie ludzi.
- Zależy nam na tym, aby wskazać błędy i zmobilizować do poprawy warunków. Niestety, często jest to niemożliwe i wtedy mamy prawo do odbioru zaniedbywanego zwierzęcia - tłumaczą.
Odebrane zwierzę trafia do domu tymczasowego bądź do kojców, którym dysponuje organizacja. Najczęściej szukają jednak wsparcia u ludzi dobrego serca, którzy oferują zwierzętom dach nad głową na określony czas. W zamian członkowie Animalsów pomagają w codziennym utrzymaniu zwierzaków.
Ostatnio do Animalsów trafił Snikers. To około półroczny, maleńki, zagłodzony psiak. Waży 5.6 kg, powinien 8-9 kg. Żył w atrapie budy. Trząsł się z zimna. Nie miał wody, jedzenia, a jego całym światem wyznaczał krótki łańcuch. Psiak został zabrany właścicielom. Od razu trafił do weterynarza, który stwierdził u psiaka wychudzenie, zaniki mięśniowe, ogromne zapchlenie i przerośnięte pazury.
- Snikers jest już najedzony. To, jak rzucił się na swój pierwszy pożywny posiłek, zostanie w naszej pamięci na długo. Jest wystraszony. Mamy jednak nadzieję, że jako psie dziecko szybko nam zaufa – tłumaczą.
Reklama
Snikers szuka domu tymczasowego! Jeśli znajdzie, zwolni się miejsce u Animasów na wyrwanie z koszmaru kolejnego zwierzaka! Podajemy kontakt w sprawie domu tymczasowego lub adopcji - 727-943-495. Wcześniej należy wysłać SMS-a.
Na nowy dom czeka też Zoja. Została uratowana z pustostanu, gdzie była zupełnie sama, wychudzona, w dodatku w zaawansowanej ciąży. Dzięki pomocy kobiety, suczka trafiła pod opiekę płockich Animalsów. Mimo tego co przeszła, nie straciła wiary w człowieka.
- Dała się poznać jako łagodna, łaknąca kontaktu, wesoła, aktywna suczka, która chętnie dzieli przestrzeń z psimi i kocimi kumplami. Uwielbia zabawy z nimi. Idealny byłby zatem dom z psim i/lub kocim rezydentem (oczywiście po wcześniejszym zapoznaniu). Zoja lubi też jazdę samochodem. Z pewnością będzie świetnym towarzyszem długich wycieczek – zachwalają podopieczną Animalsi.
Reklama
Zoja aktualnie przebywa w hoteliku w okolicach Płocka. Ma 1,5 roku. Jest po sterylizacji i szczepieniach. Kontakt do opiekuna 696 980 005. Też warto wcześniej wysłać SMS. Animalsi podają też numer telefonu interwencyjnego - 533 950 160.
BS
fot. arch. Animals
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze