Reklama

Sądy-opinie

07/03/2001 13:02
„Spod lady” - Prowadzę działalność gospodarczą. Ostatnio byłem w Hurtowni Mięsa i Wędlin „Koło” na płockim Kostrogaju. Chciałem kupić trochę kaczek i krew. Niestety, spotkało mnie niemiłe rozczarowanie.Dowiedziałem się, że wprawdzie występuje taki towar w ofercie handlowej, ale jest go mało, dlatego sprzedawany jest jedynie stałym klientom. Poczułem się jak za czasów PRL-u, gdzie towar był, tyle że spod lady i dla znajomych. Czy to jest sposób na nowoczesne handlowanie w zjednoczonej Europie? *** Drogi przeciwpożarowe Ostatnio „Tygodnik Płocki” opublikował artykuł dotyczący braku przejazdu przez tak zwane drogi ewakuacyjne. Chodzi oczywiści o drogi dla Straży Pożarnej, która musi mieć niczym nie ograniczony dojazd do budynku w razie nagłego wypadku, czyli pożaru. Wbrew pozorom jest to bardzo ważny temat. Niestety, nie wszyscy zdają sobie sprawę z jego znaczenia. Znam w Płocku przynajmniej kilka bloków, do których dojazdu nie ma praktycznie żadnego. Jednym z przykładów niech będzie blok przy Słowackiego 16. Jest odpowiednie oznakowanie: droga przeciwpożarowa, zakaz wjazdu i parkowania, a często – gęsto kierowcy robią tam sobie parking. Interweniuje Straż Miejska, jest kilka dni luzu, a potem wszystko wraca do punktu wyjścia. Tylko kto weźmie na siebie koszt naprawy samochodów, jeśli w razie pożaru trzeba je będzie usunąć siłą? *** Postawić zakaz parkowania Jest w Płocku ulica, która nazywa się albo Jasna, albo Polna, nie jestem pewien jej prawidłowej nazwy. Chodzi mi o ulicę łączącą dwie inne: Na Skarpie i Jasną, obok której usytuowana jest przychodnia rejonowa. Mam pytanie do tych, którzy odpowiadają za parkowanie w Płocku. Dlaczego na tej krótkiej, nie przekraczającej długości 100 metrów jezdni, nikt dotychczas nie postawił znaku, który by bezwzględnie zakazywał parkowania? Istnieją chyba jakieś przepisy, które mówią, że na drodze, której szerokość jest mniejsza od iluś tam metrów, parkować nie wolno... Tymczasem ta ulica jest tak wąska, że jeśli parkują na niej samochody, to dla jazdy pozostaje tylko jeden pas ruchu. Widziałem sytuacje, że samochód z innego pasma musiał wjeżdżać na chodnik, żeby nie przytrzeć sobie drzwi. Niech się wreszcie ktoś tą sprawą zajmie. Od redakcji: mamy nadzieję, że tą słuszną kwestią czytelnika szybko zainteresuje się Zarząd Dróg Miejskich w Płocku. Sprawdzaliśmy – ta ulicą faktycznie nie da się normalnie przejechać. *** Nie tylko ganimy.. Nie bardzo się orientuję, czy w tej rubryce można zawrzeć tylko sądy ganiące jakiejś obyczaje i zachowania, czy także inne. Chodzi o, że ja chciałabym pochwalić pewną instytucję, która mnie po prostu bardzo mile, wprost niespodziewanie zaskoczyła. Mam syna z wadą postawy. Takie schorzenie obliguje do wizyt u różnych lekarzy czy rehabilitantów. Pamiętam wizyty sprzed kilku lat w specjalistycznej poradni wad postawy w szpitalu wojewódzkim, gdzie pewien lekarz (nie wymienię nazwiska) rozpoczynał wizytę od kompletnego zrugania rodzica. To ruganie przekraczało wszelkie normy kulturalne i obyczajowe. I teraz drugi obrazek. Dostałam ostatnio skierowanie dla dziecka do takiej poradni. Udałam się do Centrum Rehabilitacji Medycznej na płockich Podolszycach. Byłam zszokowana, oczywiście pozytywnie. Ten szok wynikał z wielu aspektów, bardzo mocno ze sobą związanych. Chodziło a atmosferę miejsca, sposób przyjęcia, zainteresowania się problemem itp.. Sprawy mojego dziecka nie załatwiono w 3 (!) minuty. W gabinecie siedziałam ponad pół godziny. W tym czasie moje dziecko zostało przebadane jak to mówią: wszerz i wzdłuż. Ba, lekarz znalazł nawet czas, żeby porozmawiać z moim synem o jego zainteresowaniach sportowych, w tym o latach świetności drużyny piłki nożnej Widzewa Łódź. Jeśli tak jest w zjednoczonej Europie, to ja taką popieram. *** Antyreklama Mam wielkie pretensje do „Tygodnika Płockiego”, gazety którą zawsze kupuję i bardzo ja cenię. Chodzi o artykuł pani Joli Marciniak, zatytułowany „Antyreklama”. Antyreklamę to ta pani zrobiła „Tygodnikowi”. No bo jak można sport porównywać z piciem piwa w pubach? Czy to ma być alternatywa dla młodzieży. Promowania takich postaw się po „Tygodniku” nie spodziewałam. *** Piłki ręcznej ciąg dalszy Nazywam się Marciniak. Jestem byłym piłkarzem ręcznym Petrochemii, który po konflikcie z władzami musiał odejść z klubu. Wydawało mi się, że z powodu tego faktu nie powinienem żywić najcieplejszych uczuć do drużyny piłki ręcznej Orlenu. Jednak po przeczytaniu tekstu pani Jolanty Marciniak – „Antyreklama” jestem po prostu zbulwersowany. Moim zdaniem artykuł jest napisany bardzo tendencyjnie. Dlaczego pani Marciniak tak bardzo nie lubi piłkarzy ręcznych? Treść tego artykułu wyrządza krzywdę tym zdolnym chłopcom. Wygrali tyloma bramkami, że rzadko się to zdarza, a opinia autorki tekstu jest zupełnie inna. Tak się nie robi. *** Jestem bardzo ciekaw, czy ktoś z Orlenu w ogóle sprawdzał te hasła, które nadsyłali klienci stacji paliwowych Orlenu w związku z konkursem organizowanym wspólnie z koncernem reklamowym Renault. Mam wrażenie, że tylko pobieżnie. Ciekawe także, czy była to sztuka dla sztuki, czy jednak te hasła, które wygrały, pojawią się na szyldach sklepów na stacjach paliwowych?
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości