Reklama

Sądy - opinie

28/03/2001 10:26
Nie widziałam dzielnicowego - Czytam właśnie w naszym „Tygodniku”, że na Podolszycach w Płocku mieszkańcy chcieliby, żeby powstał komisariat. A ja mam inne marzenie – żeby chociaż raz w życiu ujrzeć swojego dzielnicowego.Tygodnik o tych sprawach dużo pisze. Jest mowa o tym, że nowoczesny dzielnicowy zna swoich mieszkańców, puka do nich, pyta o problemy. Pytam, gdzie są tacy dzielnicowi? Ja mieszkam na ulicy Królowej Jadwigi. Osiedle zadbane, dużo zieleni, jednak kręci się tutaj cała masa podejrzanych osobników. Niestety, nie widziałam jeszcze u nas żadnego policjanta. Nikt się nami nie interesuje. Ja sama zwróciłabym uwagę policji na osoby, które non-stop kradną żarówki. Wiem, kto to robi. Raz zwróciłam im uwagę, to żałowałam tego przez dłuższy czas. I jeszcze jedna kwestia. Zgadzam się ze stwierdzeniem jednego z czytelników „TP”, który stwierdził, że nikt z jego znajomych nie widział w ogóle ankiet na temat bezpieczeństwa, rozprowadzanych przez policję i Fundację „Bezpieczne Miasto”. Na naszym osiedlu także nikt takiej ankiety nie widział. To po co rozpowszechniać takie wiadomości, że 30 tys. specjalnych druków rozprowadzono w całym mieście. Chyba że ktoś wziął pieniądze na wydrukowanie ankiet, a potem.... – niech każdy sobie sam dopowie. Póki co, moja klatka zarzucana jest różnymi drukami reklamowymi i robi się śmietnik. Na takie działanie też nie ma w Płocku prawa. Jeszcze raz zwracam się z prośbą do naszego dzielnicowego. Niechby chociaż listy do nas pisał, informując o swoim istnieniu i o swojej pracy. Podobno jacyś wzorcowi dzielnicowi są na płockich Podolszycach. Czy jednego z nich nie można przenieść do nas? *** Wszechmocna KOMISJA Po przerwie zimowej odwiedziłem ostatnio swoją działkę, która usytuowana jest na Radziwiu – w tak zwanym Nadwiślańskim Ogrodzie Działkowym. Okazało się, że nie wszyscy odpoczywali w zimę. Na tablicy ogłoszeń znalazłem bowiem informację, że prowadzona była inspekcja działek, w efekcie czego powstała odpowiednia lista działek wyróżnionych. Stworzono także drugą listę – działek, które podobno są źle prowadzone. Oczywiście numery tych działek podano na tej tablicy do publicznej wiadomości. Pytanie, według jakich kryteriów oceniano działki? Porównując numery do rzeczywistych działek doszedłem do wniosku, że napiętnowano te działki, na których nie uprawia się po jednym metrze kwadratowym ogórków, pomidorów, marchewki, pietruszki i tego typu podobnych. Ja, i wielu moich sąsiadów, inaczej traktuję działkę. Całą obsiałem trawą, którą w swoim czasie przycinam i traktuję jako teren rekreacyjny. Pomalowałem także drzewka, ale na pewno nigdy nie będę tam uprawiał żadnych warzyw. Na działkę będę przyjeżdżał wtedy, kiedy będę miał ochotę spotkać się ze znajomymi przy rożnie i czymś do picia. Taka forma prowadzenia działki wcale nie jest gorsza od dłubania w ziemi od lutego do listopada. I jeszcze jedno. Czy szanowne oceniające jury wstydzi się słów, które napisało. Jeśli nie, to niech się na przyszłość podpisuje nazwiskami, a nie enigmatycznym, groźnie brzmiącym słowem: KOMISJA... Mam prośbę, żeby szanowna KOMISJA zajęła się choćby utwardzaniem dróg dojazdowych do działek i budową parkingów dla samochodów, a nie wyciąganiem od działkowiczów pieniędzy na budowę świetlicy, która mało komu jest potrzebna. Do ogrodów działkowych przyjeżdżam po to, aby odpocząć od ludzi, pooddychać świeżym powietrzem, a nie pędzić na spotkania do jakiejś świetlicy. W tym momencie jak żywo staje mi przed oczyma film pt. Alternatywy 4. *** Uszczęśliwiani na siłę Mieszkam na Zielonym Jarze w Płocku – w zasobach Młodzieżowej Spółdzielni Mieszkaniowej. Ostatnio, administracja naszej spółdzielni przesadziła chyba z interpretacją ustawy o ochronie danych osobowych. Otóż znikły z klatek spisy lokatorów. W efekcie mnóstwo ludzi ma problemy z odnalezieniem osoby, do której się wybierają z wizytą czy w interesach. Moim zdaniem nie tak to się powinno interpretować. Jeśli ktoś nie chce widnieć w spisie lokatorów, to można jego nazwisko zamazać czarną kredką, ale po co pozostałych uszczęśliwiać na siłę? *** Parking dla złodzieja Zbudowano nowy parking przy ul. Piasta Kołodzieja. Intencja słuszna, bo tą ulicą, z powodu ciasnoty, nie można ani przejść, ani przejechać. Jednak próżny wysiłek. Mało kto chce zostawiać auto na tym parkingu z tego powodu, że jest to idealne wprost miejsce dla złodzieja. Parking jest po prostu bardzo słabo oświetlony. Efekt jest taki, że ludzie wolą parkować na ulicy i na wąskich chodnikach, które powinny pozostać dla pieszych. Zmotoryzowani z Piasta Kołodzieja narażają się zatem na złorzeczenia i ze strony pieszych, i ze strony innych zmotoryzowanych, nie będących mieszkańcami osiedla, którzy dowożą dzieci do SP Nr 16 i muszą się przeciskać pomiędzy zaparkowanymi samochodami. Kto jest temu winien? *** Nieoszczędne władze miasta Mieszkam na Kazimierza Wielkiego. Szłam ostatnio do pracy przez Stary Rynek – jak zwykle około godziny 8.10. Byłam bardzo zdziwiona faktem, że przy bardzo dobrej widoczności, praktycznie dwie godziny po wschodzie słońca, na Rynku palą się wszystkie lampy. Ktoś powiedziałby, że się czepiam. Jednak mam do tego prawo. Za prąd miasto płaci z moich podatków. Nie zgadzam się zatem na taką niegospodarność. Jeśli tak jest w całym mieście, to nie dziwię się, że nie starcza pieniędzy, choćby na renowacje dróg.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości