Reklama

Sądy i opinie

28/11/2000 09:34
Bezduszni ludzie - 7 listopada w godzinach przedpołudniowych znalazłam na ulicy Armii Krajowej wrzucone do śmietnika akwarium z dwoma małymi chomikami. Było bardzo zimno, padał deszcz, wiał wiatr. Zwierzątka na pewno nie przeżyłyby.Zdenerwowałam się strasznie na takie okrucieństwo i podłość. Ci, co to zrobili, niegodni są, żeby ich nazywać ludźmi. Bo jeżeli nie chce się czegoś chować, to po co brać, a potem skazywać na śmierć przez zamarznięcie. Przecież można oddać do sklepu. Ja wtedy nie mogłam ich wziąć, ale zaczęłam zatrzymywać ludzi i prosić o pomoc. Kiedy wracałam, około godziny 20.30, do domu, zdecydowałam, że je zabiorę i oddam do sklepu. Z ogromną ulgą i radością stwierdziłam, że mój alarm odniósł skutek, bo zwierzątek już nie było. Ktoś je zabrał do domu. Na szczęście są jeszcze prawdziwi ludzie. Proszę im podziękować w moim imieniu. Proszę również o ostre słowa krytyki za takie postępowanie. Sama chowam prawie 2 lata suczkę, którą znalazłam szczeniaczkiem w dniu 27 I 1999 roku i uratowałam od śmierci. *** Wyrzucić handlujących? Czytam właśnie “Opinie” zamieszczone w ostatnim numerze “Tygodnika Płockiego”. Przyznam, że jestem zbulwersowany wypowiedzią pani, biorącej w opiekę osoby, które handlują jajkami w okolicach targowiska miejskiego. To, co ta pani zaproponowała to wierutna bzdura. Jak bowiem w ogóle można wyrazić zgodę na taki handel. W cywilizowanym świecie nie może to mieć miejsca. Kto posprząta po tych paniach? Poza tym, wśród tych handlujących mnóstwo jest tak zwanych “etatowych”, którzy wcale nie przyjeżdżają ze wsi ze świeżymi jajami. Przez tych handlujących Dom Towarowy “Rzemieślnik” odcięty jest od świata. Tymczasem oni nie ponoszą żadnych opłat. Tak nie może być. Nie jesteśmy Afryką, tylko Polską. *** Lepsze upomnienie, niż mandat Chciałbym podać przykład, jak ostre, ale dobitnie wyrażone upomnienie ustne jest czasami lepsze niż mandat finansowy. Przechodziłem w czwartek 23 listopada ulicą Grodzką i zobaczyłem “maluszka”, który jechał pod prąd - od Placu Narutowicza do Starego Rynku. Z drugiej strony nadjeżdżał policyjny samochód patrolowy. Byłem bardzo ciekawy reakcji policjantów. Ci zatrzymali kierowcę malucha. Padła reprymenda: “Nie dość, że lekceważy pan zakaz ruchu, to jeszcze na dodatek jedzie pan pod prąd. Proszę natychmiast zawrócić!” Po tych słowach policjanci odjechali. Skruszony kierowca po chwili zawrócił i odjechał w kierunku Placu Narutowicza. Dlaczego podaję ten przykład? Ano dlatego, żeby uświadomić niektórym, że czasami takie ustne upomnienie bez wypisywania mandatu jest bardzo skuteczne. Temu panu musiało być bardzo głupio. W duchu był pewnie wdzięczny policjantom, że nie musiał wyjmować pieniędzy na mandat, których na pewno wiele nie miał. Gdyby dostał mandat, jego uczucia do policji na pewno nie można by było nazwać życzliwymi. *** Więcej zdecydowania, koledzy kierowcy! Jeżdżę codziennie do pracy z Podolszyc do miasta. Jestem świadkiem potężnych korków, jakie tworzą się rano i po południu. Myślę, że częściową ich przyczyna jest ślamazarność kierowców i brak zdecydowania. Niestety, w tej kwestii przodują panie. Nie jestem zwolennikiem piratowania Wyszogrodzką 100 km na godzinę, jednak trzeba mieć na uwadze, że jeśli droga pozwala na rozwinięcie szybkości 60 km/h, to trzeba z tego skorzystać. Tymczasem niektórzy jadą z prędkością, sprawdziłem, 40 km na godzinę. A najgorsze, że nie trzymają się prawego pasa, tylko jadą lewym, służącym, w świetle przepisów ruchu drogowego, jedynie do wyprzedzania. I jak tu nie słać gromów, na takich niedzielnych kierowców? I jeszcze taka osoba jest bardzo zdziwiona, kiedy jadąc lewym pasem 40 km/h zwracam jej uwagę światłami, że chcę ją wyprzedzić. Ani myśli zwolnić blokowany pas ruchu. Tacy kierowcy też stwarzają niebezpieczeństwo, więc myślę, że policja powinna się tym zająć. *** Bezsensowne oznakowanie Swojego czasu na ulicy Chopina, obok stacji State Oil, przed skrzyżowaniem z ulicą Bielską, namalowane były trzy pasy ruchu. Jeden dla skręcających w lewo, jeden dla wykonujących podobny manewr w prawo, jeden wreszcie dla jadących prosto. Wszyscy byli z tego rozwiązania bardzo zadowoleni, bo nie powodowało to żadnych sytuacji kolizyjnych. Ktoś genialny wpadł jednak na pomysł, żeby to zmienić. Mamy obecnie dwa pasy ruchu: jeden dla skręcających w lewo i jadących prosto, drugi dla jadących prosto i skręcających w prawo. W efekcie powstał bałagan aż miło. Skoro z dwóch pasów można jechać prosto, to ludzie jadący prosto ustawiają się na dwóch pasach. Problem jest po przejechaniu skrzyżowania. Kto komu ma ustąpić pierwszeństwa, kiedy po przejechaniu skrzyżowania jest już tylko miejsce dla jednego samochodu, a nie dwóch jadących obok siebie? Wreszcie ci, którzy bez problemu mogli wcześniej skręcić w prawo (strzałka zielona na to zezwala) muszą obecnie czekać, aż odpowiedni pas się zwolni, zatarasowany jest bowiem przez samochody jadące prosto. Całe szczęście, że kierowcy sami wymyślili ostatnio najlepsze rozwiązanie nie czekając na jajogłowych. Ustawiają się po staremu, nie zważając na namalowane znaki poziome. Niestety, łamią w ten sposób przepisy, bo ktoś zadecydował za nich inaczej. Czy ktoś w końcu te znaki przemaluje?
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości