Zabrakło znaczków - Nie wiedziałam, że dożyję takiej chwili, kiedy jak żywo stają mi przed oczyma sceny z lat osiemdziesiątych, gdy w sklepie towarów brakowało i za czymkolwiek trzeba było biegać po całym mieście. A jednak.We wtorek 10 kwietnia biegałam po całym mieście w poszukiwaniu znaczków pocztowych. Bo w poszczególnych urzędach pocztowych ich po prostu nie było. To znaczy były, ale o nominałach 5 i 10 gr. Czy poczta nie potrafi przewidzieć wzmożonego ruchu interesantów związanego ze świętami? *** Zabrano mi działkę Spotkała mnie ostatnio taka mało miła przygoda, że do dzisiaj nie wiem czy to prawda, czy to może tylko przykry sen. Wpada do naszego mieszkania jakiś facet i kategorycznym tonem żąda zabrania wszystkich „gratów” z działki, jaką posiadamy na płockim Radziwiu. Podobno działkę tę zarząd ogródków nam zabrał.... Jakim prawem? To po pierwsze. Po drugie dlaczego nikt mnie o tej decyzji nie poinformował? Jak to jest, że zabiera mi się krwawicę całego życia? Czy mamy do czynienia z kolejna reformą rolną? Ten napastujący nas facet stwierdził, że działkę nam zabrano, bo jej nie uprawialiśmy. Jak to nie? Przecież posialiśmy na niej trawę i służyła nam jako miejsce spotkań rekreacyjnych. Przecież ja nie muszę na niej uprawiać marchewki. *** Bilet z legitymacją Dziwne zwyczaje panują w płockim oddziale PKS. Zapatrzenie się w jakieś idiotyczne przepisy poszło tak daleko, że nie dostrzega się problemów zwyczajnych ludzi. Wybrałem się do Płocka, żeby kupić bilet miesięczny dla mojej córki, która z powodu nauki codziennie dojeżdża z Bulkowa do Płońska. Niestety, w kasie w Płocku odmówiono mi sprzedaży biletu. Stwierdzono, że mogą go sprzedać tylko wtedy, jeśli okażę legitymacje szkolną. A jak ja mogę ją okazać, skoro córka mi tej legitymacji po prostu nie da. Nie da dlatego, że musi ją posiadać przy sobie jadąc do szkoły, bo w razie kontroli biletów, bez legitymacji jest mandat. I tu koło się zamyka. Córka do Płocka nie przyjedzie, bo uczy się w Płońsku i nie może sobie pozwolić na dzień wolnego, a mnie biletu dla córki długo nie chciano sprzedać, bo nie mam jej legitymacji. I tak oto przepisy ważniejsze są od człowieka. Pogratulować! *** Dla kogo święta? Przed nami kolejny tak zwany długi weekend i kolejny ból głowy, co zrobić z dziećmi. Chodzi mi oczywiście o dni w okolicach 1 i 3 maja. Już chyba tradycją (niestety, nie najszczęśliwszą) stało się, że cały tydzień jest wolny od zajęć lekcyjnych. W tym roku jest tak samo, o czym powiedziały mi moje dzieci. Uważam to za kompletny absurd robiony ku wygodzie nauczycieli. Za tzw. odrabianiem dni są nauczyciele, dlatego, że mogą gdzieś wyjechać wtedy ze swoimi dziećmi. To prawda. Co jednak ma zrobić normalny człowiek, który w pozostałe dni, poza 1 i 3 maja, musi pójść do pracy? Z kim ma zostawić dzieci, skoro szkoła jest dla nich zamknięta? O tym nikt nigdy nie myśli. Nie mówię już o jakości odrabianych w soboty lekcji. Najczęściej przychodzi na nie połowa dzieci i nauczyciele nie biorą wcale nowych tematów. Moim zdaniem ktoś w końcu powinien z taką praktyką skończyć. *** Zmiana adresu ze zmianą dowodu Niech ktoś mi wytłumaczy, dlaczego w efekcie zmiany miejsca zamieszkania muszę wymieniać wszystkie dokumenty? Ostatnio kupiłem dom jednorodzinny. Poszedłem do urzędu, żeby dokonać odpowiedniego wpisu. Tam jednak zamiast niego otrzymałem jedynie poświadczenie o zameldowaniu. Powiedziano mi, że muszę zmienić dowód. Pytam się, po co? Chyba po to, żeby wyciągnąć ze mnie 30 zł, bo podobno tyle kosztuje nowy dowód tożsamości. *** Przede wszystkim polski język Może się czepiam, ale wydaje się, że niektórzy pracownicy biura promocji płockiego Orlenu są na bakier z gramatyką języka polskiego. W hasłach reklamowych zauważam bowiem występowanie takiego zjawiska, o którym się mówi „masło maślane”. Otóż w ramach przyciągnięcia klientów do stacji benzynowych wymyślono w Orlenie specjalne karty, na które zbiera się punkty za poszczególne tankowania. Konkretna ilość punktów to jakaś nagroda. Pomysł bardzo dobry, nie powiem. Na dystrybutorach paliwowych wywieszone są ulotki, których treść brzmi mniej więcej tak: „Żeby zdobyć punkty wystarczy zatankować za minimum 99 zł”. Zawsze mi się wydawało, że słowo „wystarczy” eliminuje jednocześnie słowo „minimum”. Czyż nie mam racji? I jeszcze jedna uwaga. Nazwa tej karty. W słowniku języka polskiego nie znalazłem nigdzie słowa „VITAY”. Ostatnio w Orlenie dziwna moda na wymyślanie słów nie mających związku z gramatyka języka ojczystego. Przecież na karcie równie dobrze mógł się pojawić napis „WITAJ”. Byłoby sympatycznie i po polsku.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze