Gdzie jest „Kawa czy herbata”? - Od pewnego czasu nie mogę oglądać w telewizji mojego ulubionego programu, nadawanego o godzinie 6.00 w programie I: „Kawa czy herbata”. Nie mogę patrzeć na program, gdyż zamiast tego pojawia się zegar elektroniczny i przeciągły sygnał, jak gdyby programu nie było.A przecież jest ogłaszany we wszystkich programach telewizyjnych. Czyja to jest wina: Telewizji Polskiej, mojego telewizora, czy operatora sieci telewizyjnej Szel-Sat? W czasie, gdy nie ma mojego programu, chętni mogą oglądać jakieś bzdurne disco-polo na Polsacie bądź inne programy w TV Polonia i komercyjnych. Zgłosiłem ten problem w Szel-Sacie, ale jakoś nikt się u mnie nie zjawił... *** Zmiana adresu Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem w ostatnim numerze „Tygodnika” wypowiedź jednego z czytelników tej gazety, który powiedział, że urzędnicy, w związku ze zmianą adresu, naciągnęli go na 30 zł, bo musiał wymienić cały dowód. To jeszcze nic. Jeszcze większe draństwo i naciągactwo jest przy prawie jazdy. Zmiana adresu kosztowała mnie w tym przypadku 70 zł, bo tyle kosztuje nowe prawo jazdy. Ostatnio, zapatrzeni w Unie Europejską, małpujemy wszystko co się da. Gorzej, że przykład bierzemy najczęściej z tych rozwiązań, które są mało ciekawe, od których się odchodzi. *** Bilet bez legitymacji Dzwonię z podobnym problemem do tego, o którym przeczytałem ostatnio w „Tygodniku Płockim”. Chodzi o sprzedaż biletu. Przeczytałem, że PKS robi trudności przy bilecie miesięcznym. Okazuje się, że nie tylko. Głupota i tępota obowiązuje także przy sprzedaży biletów jednorazowych. Córka studiuje w Warszawie. Często dzwoni do mnie i mówi: „tato, przyjeżdżam w piątek wieczorem, wykup mi wcześniej bilet powrotny do Warszawy, na niedzielę wieczorem”. Idę do kasy w PKS i ciągle jest ta sama sytuacja; muszę się wykłócać o kupno biletu ulgowego dla córki, którego nie chcą mi sprzedać bez legitymacji. A skąd mam mieć legitymację, skoro córka ją nosi przy sobie. Koło głupoty się zamyka. *** Znowu znaczki Pisaliście ostatnio o kłopotach związanych z kupnem znaczków pocztowych przed świętami w urzędach pocztowych. Nie zawsze jest to związane ze świętami. Wysyłam mnóstwo listów, bardzo często brakuje pełnych nominałów. Dostaję składankę znaczków o mniejszej wartości, które wszystkie po kolei muszę lizać. Czy nie można coś na to poradzić? *** Komu przeszkadzają święta? Absolutnie nie zgadzam się z opinią jednego z czytelników, zamieszczoną ostatnio w ”Tygodniku Płockim”. Życie nie może polegać jedynie na pracy. Musi być czas na odpoczynek i czas na dłuższe pobycie z własna rodziną. Wyszydzany przez czytelnika tzw. długi weekend (w okolicach świat majowych) jest ku temu doskonałą okazją. Nareszcie będę mogła pojechać gdzieś razem z dziećmi i pobyć z nimi trochę, porozmawiać o różnych problemach. Nie wierzę,, że nie ma komu zostać z dziećmi, bo wszyscy pracują. Przecież zawsze jedno z rodziców może wziąć urlop. W przypadku naszej rodziny ja to zrobię. I o co kruszyć kopie? Cieszmy się wiosną. *** Blikle w nowym wystroju Odwiedziliśmy ostatnio całą rodziną cukiernię Bliklego na Tumskiej. W końcu w tak słynnej cukierni nie wypada nie być choć raz. Wnętrze cukierni urządzone jest bardzo stylowo. Aż się prosi, żeby w tym samym stylu były drzwi wejściowe, które do wnętrza pasują jak pięść do nosa.. W zasadzie cała kamienica jest inna niż wnętrze. Może konserwator zabytków przywróciłby jej dawną świetność. *** Społeczeństwo Big Brothera? Uczestniczyłem w uroczystościach związanych z ponowną dekoracją Płocka Krzyżem Walecznych. Niestety, tak kiepskiej frekwencji nikt się chyba nie spodziewał. Z czego to wynika? Mieszkałem przez kilka lat w Ameryce. Zwiedziłem też amerykańską prowincję. Niezależnie od naszej opinii o Amerykanach, każde miasteczko, każda osada sprzedaje na wszelkie możliwe sposoby wszystko co ma najlepszego, a mieszkańcy szczycą się tym, że w ich miasteczku wydarzyło się coś ważnego. Tymczasem Płock, który ma tak starą i znaną historie być może znudził się jego mieszkańcom. Pewnie należałoby zbudować halę dla Wielkiego Brata, a zainteresowanie sięgnęłoby zenitu. *** Straż musi dojechać Znów mamy wielkie budowanie na Placu 13 Straconych. Nie mam nic przeciwko. Doszły mnie jednak słuchy, że z powodu tak małego placu miedzy budynkami będą wąskie przejścia. Czy ciasna zabudowa nie kłóci się z bezpieczeństwem przeciwpożarowym? Czy w razie pożaru wozy strażackie dojadą bez problemu?
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze