Zanim piłkarze nożni Wisły Płock rozpoczęli pojedynek w Katowicach już wiedzieli, że jeden z ich głównych rywali – Termalica Bruk-Bet Nieciecza – poległa w Tychach. Wystarczyło więc wygrać spotkanie z GKS-em i przeskoczyć rywala. Takiej szansy nie można było nie wykorzystać.
Trudno się zatem dziwić, że płocczanie od razu zaczęli atakować, stwarzając sobie okazję do zdobycia gola. Niestety, piłka z daleka omijała bramkę Antonina Bucka. Podopieczni trenera Marcina Kaczmarka mieli tak fatalnie ustawiony celownik, że w I połowie ani jeden strzał nie trafił w światło bramki. Na szczęście podobnie wyglądała sytuacja w szeregach katowiczan.
Po przerwie Wisła jeszcze bardziej starała się pokonać zespół gospodarzy, który nie tylko bronił swojej bramki, ale także wychodził z niebezpiecznymi kontrami. Płocczanie próbowali trafić do bramki, ale nie udawało im się to aż do 67 minuty. Po meczu Cezary Stefańczyk powiedział, że tygodniowo wykonuje, także po treningach, około 50 strzałów na bramkę z rzutów wolnych, by w czasie meczu idealnie, tuż obok bramkarza, trafić w siatkę. W tym spotkaniu ta sztuka udała się znakomicie. Życzymy Cezaremu takich okazji w każdym pojedynku.
Na boisku nie było spokojnie. Gospodarze rzucili się do ataku, by uratować choć jeden punkt, za to Wisła miała chrapkę na podwyższenie wyniku. Żadnej drużynie nie udało się zrealizować swojego planu, ale zdobytej bramki Wiśle nikt nie mógł już odebrać. Jak się okazało, bramka była na wagę II miejsca w tabeli i zmniejszyła straty do Zagłębia tylko o 1 pkt. Rywale, zupełnie nieoczekiwanie, bezbramkowo zremisowali przed własną publicznością z walczącą o utrzymanie się w I lidze Pogonią Siedlce. Walka o miejsce premiowane awansem jest bardzo pasjonująca i w 23. kolejce to Wisła wyszła z niej górą.
W najbliższą sobotę będzie kolejna konfrontacja. O godz. 13.00 rozpocznie się pojedynek z Dolcanem Ząbki.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze