Grupa rowerzystów z Gostynina w 35. rocznicę zamordowania księdza Jerzego Popiełuszki pojechała na tamę we Włocławku, aby oddać hołd kapelanowi Solidarności. Uczcili w ten sposób duchownego, który za mówienie prawdy o systemie komunistycznym poniósł największą ofiarę - z życia.
Rowerzyści z Gostynina wyruszyli do Włocławka już po raz kolejny. W tym roku w Nowym Duninowie spotkali się z grupą cyklistów z Płocka. W wyprawie uczestniczyli m.in. burmistrz Gostynina Paweł Kalinowski i senator Marek Martynowski. Na miejscu, tam gdzie mordercy wrzucili ks. Jerzego Popiełuszkę do wody i gdzie po kilku dniach go z niej wydobyto, rowerzyści zapalili znicze i odmówili krótką modlitwę. – Z roku na rok przybywa pielgrzymów na tamę i do Sanktuarium Męczeństwa bł. ks. Jerzego Popiełuszki. W tym roku jedna z mieszkanek Włocławka Irena Naczmańska przygotowała dla pielgrzymów 100 litrów żurku. W drodze powrotnej płocczanie pojechali drogą na Nowy Duninów, a rowerzyści z Gostynina udali się w kierunku Smólnika i w pięknych, jesiennych krajobrazach przemierzali Gostynińsko-Włocławski Park Krajobrazowy. W Gostyninie licznik rowerowy wskazał 98 km – relacjonował po wyprawie Andrzej Adamski.
Pętla na szyi, kamienie u nóg
Gostynianie pojechali na tamę we Włocławku w 35. rocznicę śmierci duchownego, który walczył z systemem komunistycznym, jednak nie dla samej idei walki, ale po to, aby ratować ważne dla Polaków idee godności i wolności. Ks. Jerzy Popiełuszko (ur. 14 września 1947 r.) był kapelanem ludzi pracy, związanym z Solidarnością. Podczas mszy za ojczyznę, sprawowanych w kościele św. Stanisława Kostki na stołecznym Żoliborzu, publicznie krytykował nadużycia władzy komunistycznej. Równocześnie – zgodnie z głoszoną przez siebie zasadą „Zło dobrem zwyciężaj” przestrzegał przed nienawiścią do funkcjonariuszy systemu.
19 października 1984 r., gdy z Bydgoszczy wracał do Warszawy, został w miejscowości Górsk porwany przez oficerów Służby Bezpieczeństwa z IV Departamentu MSW. Duchownemu założono kajdanki i knebel. Następnie Grzegorz Piotrowski, Leszek Pękala i Waldemar Chmielewski pobili go i nieprzytomnego wrzucili do bagażnika samochodu. Pod Toruniem, gdy funkcjonariusze otworzyli bagażnik, duchowny próbował uciec. Wtedy został pobity do nieprzytomności. Założono mu też sznur w taki sposób, że gdy próbował wyprostować nogi, to zaciskała mu się pętla na szyi. W obawie przed złapaniem SB-cy przywiązali do nóg księdza worek kamieni, a usta zakleili plastrem. Następnie wyrzucili jeszcze żywego księdza do Zalewu Wiślanego w okolicach Włocławka. Dzień później wyłowiono zmasakrowane ciało księdza. Sprawcy morderstwa zostali skazani kolejno na 25, 15 i 14 lat więzienia. Wszyscy są już na wolności. Wychodzili z więzienia w latach 1990, 1995 i 2001 roku.
Krzyż na tamie
W chwili śmierci ks. Popiełuszko miał 37 lat. Został pochowany na placu przed kościołem św. Stanisława Kostki, gdzie był duszpasterzem. W pogrzebie uczestniczyły setki tysięcy ludzi. Do dziś wiele faktów związanych ze śmiercią księdza nie ujrzało jeszcze światło dziennego. Ks. Jerzy Popiełuszko został beatyfikowany 6 czerwca 2010 r. podczas mszy św. na Placu Piłsudskiego w Warszawie. Obecnie trwa jego proces kanonizacyjny.
Aby upamiętnić duszpasterza na tamie we Włocławku, powstał tam Krzyż - Pomnik. Postawiono go w miejscu wyłowienia ciała zamordowanego księdza. stanął z inicjatywy biskupów Jana Zaręby i Henryka Muszyńskiego. Projektantami pomnika byli artyści Jerzy Kalina i Andrzej Krawczyk. Jest to kilkunastometrowa konstrukcja z metalu i szkła. Został wykonany przez pracowników Zakładów Azotowych „Włocławek”. Krzyż miał docelowo stanąć jako pomnik męczeństwa księdza Jerzego Popiełuszki obok zapory. Formalną zgodę na postawienie krzyża w obecnym miejscu w 1989 r. wydał wojewoda włocławski. Ostatecznie ustawiono go na półwyspie u stóp zapory włocławskiej. Krzyż 7 czerwca 1991 r. poświęcił papież Jan Paweł II podczas pielgrzymki do Polski. 19 października 1991 r. odbyło się odsłonięcie i pobłogosławienie krzyża. Uroczystościom przewodniczył prymas Polski Józef Glemp.
Pod ten krzyż przyjeżdżają od lat ludzie z całej Polski, także gostynianie, którzy w sobotę 19 października, 35 lat po zabójstwie ks. Popiełuszki, chcieli być w jednym z najważniejszych miejsc w kraju.
(eg)
fot. Gostynin24.pl
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jaki chory może być naród, tylko Polak wie. Zboczen na tym świecie jest wiele. Zboczony katolib nigdy nie wróci do normalnego społeczeństwa. Pokazywanie i upajanie się takimi akcjami to świadectwo patologii i choroby psychicznej.
Jaki chory może być naród, tylko Polak wie. Zboczen na tym świecie jest wiele. Zboczony katolib nigdy nie wróci do normalnego społeczeństwa. Pokazywanie i upajanie się takimi akcjami to świadectwo patologii i choroby psychicznej.