Rolnicy ruszyli na traktory i to nie tylko z powodu dobrej pogody sprzyjającej pracom polowym, ale także z powodu rozprzestrzeniającego się w Polsce koronawirusa. Chcą jak najszybciej wykonać niezbędne prace, aby w razie choroby czy kwarantanny ich uprawy były zabezpieczone. Najbardziej obawiają się jednak hodowcy zwierząt. Bo co się stanie, gdy cała rodzina będzie musiała zostać w domu? Co ze zwierzętami? To realny problem, z którym będzie musiało się zmierzyć wielu z nich.
W rolnictwie wszystko ma swój czas, a wiosna to okres siewu zbóż jarych oraz nawożenia i opryskiwania tych, które zasiano jesienią. W ostatnich dniach pogoda wyjątkowo sprzyjała pracom polowym, dlatego na polach uprawnych masowo pojawiły się ciągniki rolnicze ze wszelkiego rodzaju sprzętem. Ale tak duża mobilizacja wywołana jest także zagrożeniem, jakie dla wszystkich stanowi koronawirus.
Walka z czasem
Rolnicy starają się jak najszybciej wykonać niezbędne prace, aby ich uprawy były zabezpieczone na wypadek ich choroby czy kwarantanny. To realny problem. Choć wszyscy apelują o pozostawanie w domu, to rolnicy zwyczajnie muszą pracować, tak jak farmaceuci czy kasjerzy. Dlaczego? Jeśli nie będą tego robić, to zagrożone są ich uprawy, a co za tym idzie, w dalszej perspektywie także dostawy żywności. Pamiętajmy o tym, że jeśli plony będą mniejsze niż zazwyczaj, to wszyscy odczujemy to w naszych portfelach. Po prostu ceny produktów pójdą mocno w górę.
Wiosenne prace polowe mają to do siebie, że nie wymagają współdziałania wielu osób, a więc możliwość zakażenia się koronawirusem podczas ich wykonywania jest minimalna. Ciężko zarazić się czymkolwiek, kiedy samotnie przemierzamy ciągnikiem połacie całkowicie pustych pól. – Korzystam ze sprzyjającej aury i z tego, że nikt z mojego otoczenia nie jest zarażony koronawirusem i nie muszę się poddawać 14-dniowej kwarantannie. Nie wiem, co przyniosą kolejne dni – mówi rolnik z gminy Bielsk.
Podkreśla również, że od wykonanych w odpowiednim czasie prac zależy plon, jaki zostanie zebrany podczas żniw. Chodzi zarówno o siew, jak również nawożenie czy stosowanie środków ochrony roślin. Tu wszystko ma swój czas, a kwarantanna może zaburzyć całkowicie ten naturalny harmonogram. – Jeśli u rolnika zostanie zdiagnozowany koronawirus, to nie będzie się mógł ruszyć z domu co najmniej przez 14 dni. Co wtedy z jego uprawami? Uprawy polowe z niewykonanymi na czas zabiegami zarosną chwastami albo zostaną zniszczone przez choroby grzybowe, a co za tym idzie, rolnik może zapomnieć o przyzwoitym plonie. Właśnie dlatego biorąc pod uwagę sytuację epidemiologiczno-sanitarną rolnicy starają się jak najszybciej wykonać niezbędne i wymagane prace polowe. Stąd tak dużo osób pracuje teraz na polach. Lepiej zrobić to jak najszybciej, bo nikt nie wie, co przyniosą kolejne dni – wyjaśnia rolnik.
tekst i fot. Eliza Kinalska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Co za bzdury. Ten temat został wyjaśniony. Całe gospodarstwo jest traktowane jak dom. Na kwarantannie można normalnie pracować we własnym gospodarstwie.
Pewnie gdyby nie wirus ruszyli by na pola w czerwcu a tak muszą się spieszyć . Przecież taki mają sprzęt że prace polowe szybko opanują . A co mają powiedzieć wszyscy ludzie którzy pracują w przemyśle też muszą zarabiać i utrzymać dzieci jak rolnicy i więcej mają kontaktu z ludźmi A o zarażenie nietrudno
Co za bzdury. Ten temat został wyjaśniony. Całe gospodarstwo jest traktowane jak dom. Na kwarantannie można normalnie pracować we własnym gospodarstwie.
Pewnie gdyby nie wirus ruszyli by na pola w czerwcu a tak muszą się spieszyć . Przecież taki mają sprzęt że prace polowe szybko opanują . A co mają powiedzieć wszyscy ludzie którzy pracują w przemyśle też muszą zarabiać i utrzymać dzieci jak rolnicy i więcej mają kontaktu z ludźmi A o zarażenie nietrudno