Reklama

Remisowa klęska

03/06/2022 08:00

Bywają remisy zwycięskie, jak ten na Wembley w siedemdziesiątym trzecim minionego stulecia, bywają remisy - katastrofy. Jak ten środowy piłkarzy ręcznych w meczu o mistrzostwo Polski, który jest bezpośrednią przyczyną powstania niniejszego tekstu. Cóż, sport - najważniejsza z nieważnych dziedzin ludzkiego żywota, pełen jest dramatycznych momentów. Wiedzą to dobrze kibice, zwłaszcza miłośnicy siatkówki czy tenisa. Ileż tam dramatycznych końcówek... Nie tylko tych ostatecznych, decydujących o wyniku meczu, ale w każdym secie czy gemie może się zdarzyć końcówka jak z najlepszego horroru!
Niejedną taką przeżyłem przed telewizorem. I co? Pominę te zakończone happy endem. Po przegranych człowiek długo dochodził do siebie. Rozważał alternatywne scenariusze, wylewał krokodyle łzy... I szukał pocieszenia. Pięknie grali. Walczyli do końca. Przegrali w tie breaku dziewiętnaście do dwudziestu jeden. Obronili siedem meczboli (zmarnowali pięć)... Czy można mieć do nich pretensje? Może nie, ale w głębi duszy jednak żaden prawdziwy kibic nie zapomni tych zmarnowanych szans i jednak nie daruje temu czy tamtemu, że nie skończył "takiej" piłki. Nie jestem wyjątkiem. Wiele takich dramatycznych meczów przeżyłem, wiele rozmaitych tłumaczeń i usprawiedliwień wymyśliłem... Ale od pewnego czasu patrzę na sprawę inaczej. Konkretnie od mistrzostw Europy w dwa tysiące siedemnastym zakończonych złotym medalem dla naszych. Nareszcie!
I to nowe spojrzenie jest aktualne do tej pory. Uważam, że zespół klasowy różni się tym od zespołu mniej klasowego, że takie końcówki wygrywa! Umocniła mnie w tym przekonaniu pewna wypowiedź Huberta Wagnera (dla młodych czytelników: jako jedyny zdobył z siatkarzami mistrzostwo świata i złoty medal olimpijski): nie interesuje mnie co zawodnik potrafi zrobić na początku pierwszgo seta, ważne jest to, co potrafi w końcówce piątego! Oczywiście możliwe jest takie nagromadzenie pecha, że najmocniejsi polegną. Ale to powinien być incydent, a nie reguła! I jestem przekonany, że tak właśnie jest. Inaczej trzeba by przyjąć, że wynik sportowy to kwestia przypadku, swoista ruletka. A w konsekwencji, że kibicowanie to zabawa dla miłośników hazardu. Dla prawdziwego kibica to teoria niemożliwa do zaakceptowania. Nasi wygrywają, bo są lepsi! Po prostu!

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości