Reklama

Ręczna czy boks?

19/05/2015 08:45
Drużyna Vive Tauron Kielce pokonała w dwóch pierwszych, finałowych spotkaniach Orlen Wisłę Płock, ale pozostał pewien niesmak. Wygrała wysoko i bezsprzecznie była lepszym zespołem, o czym wszyscy wiedzieli przed tym weekendem. Jednak bijatyk na meczach szczypiorniaka kibice nie bardzo chcą oglądać.
Wszyscy kibice obserwujący sportowe widowiska doskonale wiedzą, że wystarczy jedna kontrowersyjna decyzja sędziego, by całkowicie zmienić oblicze pojedynku. Od lat najwięcej problemów stwarzają sędziowie, którzy nie są w stanie dostosować się do poziomu drużyn i nie potrafią zapanować nad zawodnikami. Apogeum bylejakości arbitrów było przed rokiem, podczas finału Pucharu Polski, gdzie wynik został wypaczony, a sędziowie prowadzący spotkanie odsunięci od swoich obowiązków. Do sędziowania w tym roku też mamy uwagi.
Warto także zauważyć, że niektórym zawodnikom pomyliły się dyscypliny sportu. Można zrozumieć ferwor walki, nerwy, nieprawdopodobne zaangażowanie zawodników. Ale w chwili, gdy piłkarze przestają mieć szacunek dla swojego zdrowia, kiedy w ruch idą pięści – to już nie jest piłka ręczna, ale bijatyka, przypominająca jedynie boks. A skoro do rozstrzygnięcia spotkania nie wystarczą umiejętności piłkarskie, to może zlikwidować namalowane linie, otoczyć boisko linami, postawić jednego arbitra ringowego i pozwolić na „wolną amerykankę”.
O tym, że kielczanie są lepszą drużyną, mającą znacznie dłuższą ławkę, wszyscy wiedzieli od dawna. Pewnie jeszcze przez najbliższe lata hegemonia Vive nie będzie zachwiana. Dopóki obydwie drużyny dzieli finansowa przepaść, płoccy kibice mogą liczyć tylko na cud. Taka sama sytuacja jest w wielu innych krajach – dominuje jedna drużyna, a pozostałe chcą jej tej dominacji pozbawić.
Dodajmy, że zespół Vive dwukrotnie pokonał Orlen Wisłę: 31:26 (13:11) w sobotę oraz 25:16 (11:10) w niedzielę. W ostatniej sekundzie pierwszego meczu czerwoną kartkę, za ewidentny, zupełnie niepotrzebny faul dostał Rodrigo Corrales, osłabiając płocki zespół przed drugim spotkaniem. Bohaterem drugiego pojedynku był inny bramkarz, Marin Sego, który jeszcze przed rokiem bronił barw Orlen Wisły.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości