W?a?nie min??o 2,5 roku, kiedy Jacek J. wyszed? z domu na spacer. Spotka? koleg?, kt?ry zaproponowa? mu mi?e sp?dzenie czasu przy butelce w?dki. Okaza?o si?, ?e w?dka jest kupiona na bazarze i spokojnie wystarczy jej na dw?ch.W?dka podzia?a?a na Jacka J. nieco inaczej ni? to zwykle bywa. Przede wszystkim przewr?ci? si?, a potem ju? tylko czu? pog??biaj?ce omdlenie w nogach. Wreszcie okaza?o si?, ?e nie mo?e si? rusza?. – Nie wiedzia?em, co ze sob? zrobi? – opowiada. – Nie pracowa?em, sko?czy?o mi si? ubezpieczenie w po?redniaku, wi?c nawet nie poszed?em do lekarza. Wiem, ?e powinienem i?? do szpitala, ale kto by za to zap?aci?. 25-letni dzi? Jacek J. przez dwa lata le?a? w ???ku i czeka? na pomoc. Nigdzie nie wychodzi?, bo i jak wyj??, kiedy nie mo?na si? rusza?, a do pokonania s? trzy wysokie pi?tra. Jacek mieszka na poddaszu jednej z kamienic przy ul. Kolegialnej. Wsp?lna ?azienka i ubikacja dla czterech rodzin, a on zajmuje jednopokojowe mieszkanie, kt?re, dzieli z matk? i bratem. Wreszcie p?? roku temu do akcji wkroczy?a bratowa Jacka J., kt?ra przynios?a wnioski z opieki spo?ecznej i pomog?a je wype?ni?. Potem przysz?a komisja, zosta? ubezpieczony, otrzyma? sta?e zasi?ki, dzi?ki kt?rym jego ?ycie zmieni?o si? zupe?nie. Zacz?? si? leczy?. Szybko okaza?o si?, ?e nogi, to nie jedyna dolegliwo??, z kt?r? musi sobie radzi?. W szpitalu wykryto u niego kamienie na nerkach i ?ylaki w prze?yku. M te? ia? operacj? serca, po kt?rej sta? si? bardzo nerwowy. Mimo tego dosta? si? na rehabilitacj? i z wielkimi problemami, je?dzi? do przychodni na ul. Wolskiego. To, ?e je?dzi?, to ?atwo napisa?, ale w rzeczywisto?ci to by? horror. Najpierw trzeba by?o za?atwi? karetk?, potem nam?wi? sanitariuszy, ?eby znie?li go z III pi?tra. A po zaj?ciach, zm?czonego i wyczerpanego, trzeba by?o zanie?? na g?r?. Wa?y oko?o 70 kg, a na dodatek bardzo boi si? tego znoszenia i wnoszenia. Na korytarzu jest w?sko, jednym s?owem taka wyprawa to ogromny wysi?ek dla wszystkich. Niestety, nie ma w?zka inwalidzkiego, co oznacza, ?e tylko mo?e by? przenoszony. Po konsultacji ortopedycznej okaza?o si?, ?e choruje na polineuropati? obu n?g. Wcze?niej mia? tak?e k?opoty z r?kami, ale te uda?o si? wy?wiczy? i teraz s? sprawne. Okaza?o si? jednak, ?e mo?na doprowadzi? Jacka J. do sprawno?ci, mo?e chodzi?, ale najpierw trzeba wstawi? mu stawy biodrowe, bo te, kt?re ma dzisiaj, s? zaro?ni?te i nie mog? pracowa?. W szpitalu na Winiarach Jacek J. Dowiedzia? si?, ?e w p?ockim szpitalu takiego zabiegu nie podejmuj? si? wykona?. Dlatego teraz szuka, a w?a?ciwie pr?buje swoim przypadkiem zainteresowa? instytucje, redakcje, by kto? mu pom?g?, znalaz? taki szpital, gdzie mu te stawy wstawi?. Wtedy jest du?e prawdopodobie?stwo, ?e po rehabilitacji zacznie chodzi? i b?dzie m?g? dopiero naprawd? ?y?. Wyleczy swoje dolegliwo?ci, mo?e znajdzie prac?, za?o?y rodzin?. Teraz le?y ca?y dzie? i ogl?da telewizj?, to jego jedyny kontakt ze ?wiatem. Nie ma mowy o ?adnym spacerze ani o ?wie?ym powietrzu. – Wiem, jaka pogoda jest za oknem, kiedy jest przeci?g – t?umaczy. – Dzi?ki opiece bratowej, nie mam odle?yn, cho? ca?y czas sp?dzam na le??co. Nie mog? siedzie?. Mo?e gdybym mia? w?zek inwalidzki, wtedy jako? m?g?bym podeprze? nogi i siedzie?. Opr?cz najbli?szych, Jackowi J. nikt nie pomaga, a on sam nie wie, jak tej pomocy szuka?, gdzie o ni? poprosi?. Ma pieni?dze na lekarstwa, ale pozosta?o marzenie o operacji, kt?ra da nadziej? na wyzdrowienie. Wie, ?e g?upio straci? t? w?adz? w nogach, nikogo za to nie wini opr?cz siebie, ale marzy jeszcze o normalnym ?yciu. Czy to takie wielkie marzenie? Okazuje si?, ?e jest du?a szansa na spe?nienie tego marzenia. Jacek J. w?a?nie z?o?y? wniosek do Mazowieckiej Kasy Chorych i nie jest wykluczone, ?e wkr?tce b?dzie mia? przeprowadzon? operacj?. Oczywi?cie b?dziemy mu kibicowa? i informowa? czytelnik?w, jak potocz? si? jego losy. J. Marciniak Fot. D. Ossowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze