Podróż odtwarzająca tę historyczną, naftową trasę handlową, wiodącą z Gdańska do Wysowej koło Gorlic, na południu Polski, miała być nie tylko okazją do przeżycia wspaniałej przygody. Pomysłodawca wyprawy, Bolesław Jeziorowski, w ten bardzo oryginalny sposób promował również wartości ekologiczne, turystyczne, sportowe. Wyjazd nafciarzy na szlak poprzedzony był długotrwałymi przygotowaniami. Wspólnie z historykami, odtworzono dokładny przebieg pierwotnej trasy, dopracowywano wszystkie szczegóły techniczne, ustalano miejsca postojów oraz ilość kilometrów przewidzianych do przebycia w ciągu dnia. - Pomysł „Dyliżansu” udało mi się zrealizować dzięki entuzjazmowi przyjaciół, wsparciu sponsorów, a w szczególności Rafinerii Nafty „Glimar” w Gorlicach. Skąd pomysł? Chęć odbycia takiej podróży marzeń tkwiła gdzieś w duszy od dawna. Stwierdziłem, że schyłek wieku był dobrym momentem na zrealizowanie moich planów. U progu trzeciego tysiąclecia, galopującej cywilizacji w bardzo prosty sposób mogłem propagować wartości ekologiczne, turystyczne, rekreacyjne. Pokazać jak wielką rolę odgrywają one w naszym życiu - powiedział Bolesław Jeziorowski, właściciel Ośrodka Jeździeckiego w Cierszewie, organizator imprezy. O przygotowaniu i odbyciu podróży nie było by mowy gdyby nie kolejna pasja Bolesława Jeziorowskiego - konie. - Pomysł „Dyliżansu” pozwolił uświadomić jak wielką rolę odegrało to zwierzę w historii Polski. To nie tylko symbol elegancji i piękna. Dzisiejsi miłośnicy jeździectwa i hodowli koni są bezpośrednimi spadkobiercami pięknej tradycji polskiej lekkiej jazdy, husarii i ułanów. Być może przypomnienie tej tradycji skłoni nas do tego, byśmy sport i rekreację połączyli z chęcią uprawiania sportu jeździeckiego i powożenia zaprzęgami konnymi. Ta wspaniała i niekonwencjonalna inicjatywa spotkała się z uznaniem i życzliwością. Okazywali ją nawet kierowcy tirów, którzy przekazywali na trasie pozdrowienia najstarszemu przewoźnikowi. Tuż za Gdańskiem, na odcinku kilkunastu kilometrów, cztery z nich konwojowały dyliżans. Konceptu komunikacyjnego gratulowali także przedstawiciele władz samorządowych miast odwiedzanych przez dyliżans. Gratulacje i wpisy pamiątkowe w kronice z podróży złożyli między innymi prezydent Sopotu, Gdańska, właściciele z zaprzyjaźnionych ośrodków sportów konnych. Z północy na południe Według pierwotnego zamierzenia, dyliżans miał przebyć cały 800 kilometrowy szlak, od Gdańska do Gorlic. Plan ten udało się zrealizować w połowie. Dyliżans, będący repliką wykonaną według wzoru angielskiej karety pocztowej z 1890 roku, wyruszył z Gdańska. Przejechał trasę trzystu kilometrów do Cierszewa. Dyliżansem zaprzężonym w cztery konie, powoził sam organizator. Dziennie pokonywano trasę około trzydziestu kilometrów. Dodatkową atrakcją była możliwość skorzystania z dwudziestominutowej przejażdżki na trasie szlaku. Obecnie trwają przygotowania do pokonania kolejnego etapu szlaku nafciarzy, na odcinku Cierszewo - Gorlice. Tym razem podczas podróży będzie prezentowany specjalny program artystyczny. Do przejechania pozostało pięćset kilometrów. - Mam nadzieję, że dzięki „Dyliżansowi”, mieszkańcy odwiedzanych przez nas miast pokochają konie i ekologiczny wypoczynek - powiedział Bolesław Jeziorowski. Pozostaje tylko życzyć, aby tej zaczarowanej dorożce pokonującej stary szlak, Pegaz dodawał skrzydeł. rad
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze