Reklama

Przez naftowy szlak -Angielskim dyliżansem

05/12/2000 10:10
Podróż odtwarzająca tę historyczną, naftową trasę handlową, wiodącą z Gdańska do Wysowej koło Gorlic, na południu Polski, miała być nie tylko okazją do przeżycia wspaniałej przygody. Pomysłodawca wyprawy, Bolesław Jeziorowski, w ten bardzo oryginalny sposób promował również wartości ekologiczne, turystyczne, sportowe. Wyjazd nafciarzy na szlak poprzedzony był długotrwałymi przygotowaniami. Wspólnie z historykami, odtworzono dokładny przebieg pierwotnej trasy, dopracowywano wszystkie szczegóły techniczne, ustalano miejsca postojów oraz ilość kilometrów przewidzianych do przebycia w ciągu dnia. - Pomysł „Dyliżansu” udało mi się zrealizować dzięki entuzjazmowi przyjaciół, wsparciu sponsorów, a w szczególności Rafinerii Nafty „Glimar” w Gorlicach. Skąd pomysł? Chęć odbycia takiej podróży marzeń tkwiła gdzieś w duszy od dawna. Stwierdziłem, że schyłek wieku był dobrym momentem na zrealizowanie moich planów. U progu trzeciego tysiąclecia, galopującej cywilizacji w bardzo prosty sposób mogłem propagować wartości ekologiczne, turystyczne, rekreacyjne. Pokazać jak wielką rolę odgrywają one w naszym życiu - powiedział Bolesław Jeziorowski, właściciel Ośrodka Jeździeckiego w Cierszewie, organizator imprezy. O przygotowaniu i odbyciu podróży nie było by mowy gdyby nie kolejna pasja Bolesława Jeziorowskiego - konie. - Pomysł „Dyliżansu” pozwolił uświadomić jak wielką rolę odegrało to zwierzę w historii Polski. To nie tylko symbol elegancji i piękna. Dzisiejsi miłośnicy jeździectwa i hodowli koni są bezpośrednimi spadkobiercami pięknej tradycji polskiej lekkiej jazdy, husarii i ułanów. Być może przypomnienie tej tradycji skłoni nas do tego, byśmy sport i rekreację połączyli z chęcią uprawiania sportu jeździeckiego i powożenia zaprzęgami konnymi. Ta wspaniała i niekonwencjonalna inicjatywa spotkała się z uznaniem i życzliwością. Okazywali ją nawet kierowcy tirów, którzy przekazywali na trasie pozdrowienia najstarszemu przewoźnikowi. Tuż za Gdańskiem, na odcinku kilkunastu kilometrów, cztery z nich konwojowały dyliżans. Konceptu komunikacyjnego gratulowali także przedstawiciele władz samorządowych miast odwiedzanych przez dyliżans. Gratulacje i wpisy pamiątkowe w kronice z podróży złożyli między innymi prezydent Sopotu, Gdańska, właściciele z zaprzyjaźnionych ośrodków sportów konnych. Z północy na południe Według pierwotnego zamierzenia, dyliżans miał przebyć cały 800 kilometrowy szlak, od Gdańska do Gorlic. Plan ten udało się zrealizować w połowie. Dyliżans, będący repliką wykonaną według wzoru angielskiej karety pocztowej z 1890 roku, wyruszył z Gdańska. Przejechał trasę trzystu kilometrów do Cierszewa. Dyliżansem zaprzężonym w cztery konie, powoził sam organizator. Dziennie pokonywano trasę około trzydziestu kilometrów. Dodatkową atrakcją była możliwość skorzystania z dwudziestominutowej przejażdżki na trasie szlaku. Obecnie trwają przygotowania do pokonania kolejnego etapu szlaku nafciarzy, na odcinku Cierszewo - Gorlice. Tym razem podczas podróży będzie prezentowany specjalny program artystyczny. Do przejechania pozostało pięćset kilometrów. - Mam nadzieję, że dzięki „Dyliżansowi”, mieszkańcy odwiedzanych przez nas miast pokochają konie i ekologiczny wypoczynek - powiedział Bolesław Jeziorowski. Pozostaje tylko życzyć, aby tej zaczarowanej dorożce pokonującej stary szlak, Pegaz dodawał skrzydeł. rad
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości