Mecz piłkarek Królewskich w Ostrowi Mazowieckiej był drugim z rzędu granym na wyjeździe. Po dobrym starcie w rozgrywkach i trzech wygranych płocczanki jechały na spotkanie z zespołem Ostrovii Ostrów Mazowiecka z dużymi nadziejami.
– Scenariusz naszych meczów bez względu na to, czy wygrywamy, czy przegrywamy, jest bardzo podobny. Zawsze chcemy narzucić przeciwnikowi swój styl gry: utrzymać piłkę długo, aby rywal miał ją jak najrzadziej, i konsekwentnie szukać możliwości dojścia do bramki przeciwnika. Tak samo było i tym razem – opowiada trener Adrian Piankowski.
W I połowie meczu gra toczyła się na połowie Królewskich. Ciężko było zawodniczkom z Płocka przejść przez zasieki przeciwnika, dlatego bardzo często piłkę miały obrończynie i pomocniczki. Gospodynie cały czas rewanżowały się kontratakami po błędach płocczanek. W 23 min. zawodniczki Królewskich straciły gola. Z najbliższej odległości do bramki trafiła skrzydłowa gospodyń.
Niestety stracony gol nie podziałał orzeźwiająco na płocczanki, czego efektem była akcja przeprowadzona kilka minut później. Drużyna Ostrovii wbiła futbolówkę do siatki drugi raz. W tym przypadku sędzia wywiązał się ze swoich obowiązków prawidłowo i odgwizdał pozycję spaloną strzelczyni. Chwilę przed końcem I połowy sytuację Królewskich polepszyła Daria Nowak, która sprytnie wykończyła składną akcję i zdobyła wyrównującą bramkę.
3 min po wznowieniu gry miejscowe po raz drugi znalazły drogę do bramki Marty Hućko. Dopiero to wydarzenie podziałało mobilizująco na płocczanki. Odważniejsze ataki na bramkę Ostrovii zaowocowały przeniesieniem gry na połowę przeciwnika i stworzeniem kilku dogodnych sytuacji prowadzących do remisu. Niestety rozregulowane celowniki Królewskich oraz ofiarna postawa obrończyń i bramkarki spowodowały, że wynik spotkania nie uległ zmianie.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze