Rozpoczynamy cykl „Moje najlepsze foto”, w którym prezentujemy najlepsze zdjęcia wykonane przez fotografów z Płocka, prezentujących najciekawsze i wyjątkowe kadry zrobione w naszym mieście bądź w najbliższym regionie. Tematyka pozostaje dowolna – miejsce, ludzie, wydarzenie, przyroda… Liczy się uchwycenie tego momentu na zdjęciu, które sprawia, że nie można oderwać od obrazu wzroku. Fotografowie pokazują nam swoje najlepsze prace. My je zaprezentujemy, a przy okazji – dzięki naszemu wywiadowi - zdradzimy tajemnice, jak robi się takie ujęcia.
Paweł Zaborowski miał szczęście uchwycić na zdjęciu bielika. To wyjątkowy, piękny i rzadki drapieżny ptak. Tym bardziej cieszy fakt, że można go spotkać w naszym regionie.
- Jak „poluje się” na bielika? Łatwo go znaleźć? Jak dowiedziałeś się, gdzie go szukać?
- Spotkać bielika można częściej niż nam się wydaje. Zazwyczaj nie zwracamy na niego uwagi. Wystarczy w czasie rodzinnych spacerów brzegiem Wisły spoglądać od czasu do czasu na niebo. Można wypatrzeć go szybującego wysoko, a także lecącego dość nisko, kiedy poluje nad wodą. Często widuję go w granicach godzin 10-11 pomiędzy starym mostem a szpitalem na Winiarach. Zdarza się że, widać go nawet krążącego wysoko nad Starym Rynkiem. Niestety, przy takich okazjach nie udało mi się zrobić przyzwoitego zdjęcia. Bielik pomimo tego, że jest jednym z największych drapieżników królujących na naszym niebie, jest bardzo ostrożny, uważny. Charakteryzuje go wyostrzony wzrok. By sfotografować go z bliska, trzeba godzinami siedzieć w ukryciu. Jeden nieprzemyślany ruch może go wypłoszyć i tego dnia nie zobaczymy go już przed obiektywem aparatu.
- Jak przygotowywałeś się do sesji z bielikiem w roli głównej? Czy to było zaplanowane fotopolowanie, a może raczej czysty przypadek?
- Zdjęcie powstało na terenie Gostynińsko-Włocławskiego Parku Krajobrazowego. Korzystając z zaproszenia kolegi, udałem się do jego czatowni pełen nadziei, że po raz pierwszy uda mi się sfotografować bielika z mniejszej odległości. Jak widać, opłacało się wstać w środku nocy, dotrzeć na miejsce przed świtem i o poranku oglądać spektakl, jaki zgotowała nam przyroda.
Całość rozmowy w kolejnym wydaniu Tygodnika Płockiego.
BeeS
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze