Zaginiona, pięćdziesięciodwuletnia kobieta została odnaleziona zupełnie przypadkowo w sierpeckim lesie. Na jej ziemiankę przypadkowo trafił jeden z okolicznych mieszkańców. Pracownicy sierpeckiej Straży Miejskiej przewieźli kobietę do płockiej noclegowni dla kobiet. Okazało się, że w takich prymitywnych warunkach mieszkała przez sześć miesięcy.To niestety jeden z wielu takich przypadków. Ten akurat miał swój szczęśliwy finał. Policja od kilku miesięcy prowadziła poszukiwania kobiety, także rodzina we własnym zakresie robiła, co mogła. - Długi czas pobytu w takich warunkach spowodował, że w pierwszym momencie nie byliśmy w stanie nawet dokładnie rozpoznać rysów jej twarzy. Dopiero po wykonaniu zabiegów higienicznych mogliśmy wstępnie określić jej wiek i wygląd. Informacje przekazaliśmy do warszawskiej fundacji „Itaka”, zajmującej się pomocą ludziom dotkniętym problemem zaginięcia. Dzięki temu udało się ustalić, że kobieta jest mieszkanką domu pomocy społecznej w Tarnobrzegu. Zawiadomiliśmy rodzinę i po kilku dniach odebrano kobietę. Po prostu wyszła z placówki i zagubiła się. Wędrowała po całej Polsce przez kilka miesięcy – powiedziała Grażyna Cieślik, prezes Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej w Płocku. W ciągu ubiegłego roku kilkakrotnie do placówki przy Kościuszki 3A trafiały poszukiwane kobiety, o nieustalonej tożsamości. Powody zaginięć były różne. Podobnie jak w poprzednim przypadku zanik pamięci, upośledzenie umysłowe, demencja. – Jedna z kobiet, która trafiła do nas, jest mieszkanką osiedla Łukasiewicza. Rodzina zostawiła nie zamknięte na klucz drzwi. W tym czasie kobieta (wiek około 60) wyszła sama z domu. Bardzo szybko, w ciągu kilkunastu godzin, udało się ustalić jej tożsamość i adres – powiedziała Grażyna Cieślik. Podobne przypadki zaginięć miały miejsce i w tym roku. W noclegowni przebywała kobieta o nieustalonej tożsamości, którą przywiozła policja. Trzydziestodwuletnia mieszkanka Sandomierza przez kilkanaście dni przebywała w płockiej placówce, zanim udało ustalić się jej personalia. Okazało się, że kobieta ( z chorobą psychiczną) jeździła pociągami po całym kraju. Jej podróż została przerwana na płockim dworcu. Poprzez Itakę, informacja o takiej osobie została przekazana do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Sandomierzu i po dwóch dniach odebrała ją rodzina. Bardzo często przyczyną zaginięć, zwłaszcza dzieci do piętnastego roku życia, są problemy w szkole, trudne sytuacje rodzinne, przemoc domowa. Jak poinformowała nas Grażyna Cieślik, takie przypadki także nie są rzadkością. – W tym roku już dwukrotnie mieliśmy takie przypadki. Jedna z dziewczyn mieszkała w Radziwiu, druga uciekła aż z Gdańska. Obie trafiły do płockiego ośrodka dla osób niepełnoletnich. Coraz więcej zaginionych Tak wynika z rejestrów płockiej policji. Potwierdzają to również informacje zgromadzone w bazie danych fundacji „Itaka”. Największą grupą zaginionych są ludzie w wieku od 14 do 17 lat. Ucieczka z domu jest powodowana różnymi przyczynami, brakiem akceptacji w szkole, grupie rówieśniczej, patologiami. Podobne są także przyczyny zaginięć osób w wieku 18 – 25 lat. Z informacji „Itaki” wynika, że ludzie niekiedy zrywają kontakty z rodziną i zaczynają życie w nowym miejscu. Zdarza się także, iż wyjeżdżają za granicę i nie dają znaku życia. Kolejną pod względem wielkości grupą osób zaginionych są dzieci w wieku od 7 do 13 lat. W tej grupie jest zauważalne obniżanie się wieku uciekinierów. Zdarza się, że z domu uciekają już dziesięciolatkowie. Tu główną przyczyną zaginięć jest najczęściej brak właściwej opieki. Dzieci same pozostają na podwórku, nawet do późnych godzin nocnych, wałęsają się po ulicach. Wtedy wielokrotnie bywa, tak, że stają się ofiarami przestępstwa. Policyjne rejestry Osoby poszukiwane przez policję są odnotowywane w dwóch rodzajach rejestrów. Jeden z nich obejmuje przestępców lub podejrzanych o dokonanie przestępstwa. Drugi to rejestr identyfikacyjno – poszukiwawczy, do którego trafiają osoby zaginione, uciekinierzy z domów, osoby o nieustalonej tożsamości, a także zwłoki ludzi o nieustalonej tożsamości. - W ubiegłym roku odnotowaliśmy 79 zgłoszeń o osobach zaginionych w Płocku i powiecie. W 49 przypadkach informacje dotyczyły dzieci do lat 15. W tym roku mamy już 26 zgłoszonych przypadków zaginięć, z czego w jedenastu przypadkach osoby zostały odnalezione – mówi podinspektor Mieczysław Romel, komendant miejski policji w Płocku. – Najstarsza sprawa zaginięcia, której do tej pory nie rozwiązaliśmy pochodzi z 1989 roku. Zaginiony mężczyzna miał wtedy 34 lata. Do dziś nie wiadomo, co się z nim stało. - W tej sprawie podejrzewaliśmy zabójstwo. Byli zatrzymani – dodaje przysłuchujący się naszej rozmowie oficer operacyjny płockiej policji, nadzorujący pracę sekcji zajmującej się poszukiwaniami. Niestety policja dysponowała jedynie poszlakami. Brakowało konkretnych dowodów. - Poszukiwania osoby zaginionej policja prowadzi przez 15 lat, ponieważ według kodeksu cywilnego po upływie tego czasu osoba zaginiona może być uznana za zmarłą – uzupełnia Mieczysław Romel. Największą akcję poszukiwawczą z użyciem nowoczesnych środków technicznych płoccy policjanci prowadzili w maju ubiegłego roku. Szukali Jadwigi R., mieszkanki miejscowości Brody, która wyszła z domu 15 grudnia 1999 roku. Blisko sto osób, psy i helikopter z kamerą termowizyjną. To wszystko dlatego, że policjanci operacyjnie zdobyli informacje, że kobieta mogła zostać zamordowana. Piloci wskazali kilka miejsc, gdzie mogą być zwłoki ludzkie, jednak po dokładnym przeszukaniu nic nie znaleziono. - Kobieta mogła z niewiadomych przyczyn wyjechać z miejsca zamieszkania w inny rejon kraju – powiedział wtedy podinspektor Jarosław Brach, rzecznik prasowy płockiej policji. Szczęśliwie zakończyły się poszukiwania 86-letniej Stefanii M. – grzybiarki z Radziwia, która zaginęła 19 września ubiegłego roku w lesie w okolicach Popłacina. W akcji brało udział około trzystu osób: strażacy, policjanci, uczniowie. Wykorzystano sprowadzony specjalnie z Warszawy sprzęt – noktowizory i kamery termowizyjne. Kobieta odnalazła się sama. Wsiadła w Górach do autobusu Komunikacji Miejskiej. Tam rozpoznał ją kierowca. Informacje do komendy policji przekazali także inni pasażerowie. Po 24 godzinach w lesie kobieta wróciła szczęśliwa do rodziny. - Poszukiwania rozpoczynamy natychmiast jeżeli zaginione są dzieci, osoby starsze lub chore. W przypadku osób pełnoletnich, w pełni sprawnych nasze działania polegają tylko na ustaleniu miejscu pobytu i przekazaniu adresu osobie zgłaszającej zaginięcie – powiedział podinspektor Mieczysław Romel. - Kto najczęściej jest poszukiwany? Dzieci i młodzież. Są to z reguły ucieczki z powodu problemów w szkole, znęcania się fizycznego i psychicznego przez rodziców lub prawnych opiekunów. Pozostałe przyczyny ucieczek dzieci i młodzieży to miedzy innymi nieszczęśliwe miłości czy problemy z narkotykami – uzupełnia oficer operacyjny płockiej policji. - W ubiegłym roku, od kwietnia do maja, poszukiwaliśmy dwójki rodzeństwa – szesnastoletniej dziewczyny i czternastoletniego chłopca. Wyszli z domu i nikt nie wiedział, gdzie są. Wrócili do domu, dopiero kiedy w lokalnych mediach pojawiły się policyjne komunikaty o ich poszukiwaniach – powiedział nadkomisarz Jerzy Wiśniewski, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Sierpcu. Z uzyskanych przez nas nieoficjalnych informacji wynika, że dzieci przez cały czas przebywały w Sierpcu w mieszkaniu innego rodzeństwa – siedemnastoletniego chłopaka i jego niewiele starszej siostry. - Zaginieni dorośli to osoby starsze. Poszukujemy też osób z chorobami psychicznymi – dodał Mieczysław Romel. – Kolejną kategorią wśród zaginionych dorosłych są osoby, które zrywają kontakt z najbliższymi z powodu różnego rodzaju niepowodzeń życiowych, na przykład utraty pracy, kiedy nie są w stanie zapewnić utrzymania sobie i rodzinie. W pierwszej fazie poszukiwań, szczególnie jeżeli zaginęły dzieci, lub osoby starsze lub chore, zaangażowanych jest wiele osób, często także środki techniczne. Kiedy te kilkudniowe poszukiwania nie przynoszą rezultatu, rozpoczyna się kolejna faza prowadzona przez policję i rodzinę zaginionych. Jak już napisaliśmy wcześniej zgodnie z kodeksem cywilnym policja prowadzi poszukiwania przez piętnaście lat. Rodziny nigdy nie tracą nadziei. - W rejestrze identyfikacyjno poszukiwawczym są także odnotowywane przypadki odnalezienia niezidentyfikowanych zwłok. Po wykonaniu sekcji są one chowane na cmentarzu. Na tabliczce na grobie jest tylko napis NN. Wykonuje się dokładny opis położenia takiego grobu i staramy się ustalić tożsamość zmarłego, odnaleźć i powiadomić rodzinę – powiedział podinspektor Mieczysław Romel. – Specjaliści mogą między innymi na podstawie wyglądu czaszki odtworzyć twarz zmarłego, co może pomóc przy ustaleniu tożsamości. W ubiegłym roku w powiecie płockim na brzegu Wisły odnaleziono zwłoki kobiety, w dużym rozkładzie. W ciągu zaledwie kilku godzin udało się ustalić, że jest to młoda nauczycielka z Warszawy, która zaginęła jesienią 1999. Rodzina dziewczyny mieszkała w jednej z miejscowości na południu dawnego województwa płockiego. Jacek Danieluk Teresa Radwańska Zdjęcie z informatora fundacji „Itaka” zajmującej się pomocą ludziom dotkniętym problemem zaginięcia.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze