Takiej pierwszej polowy w tym sezonie kibice jeszcze nie oglądali. Wydawało się w 10. min spotkania, że to goście zdominują pojedynek, bo prowadzili już 6:2, a trener Sabate musiał wziąć czas. Wcale nie lepiej było po kwadransie gry, bo Orlen Wisłą przegrywała 5:10.
A jednak drużyna zdołała się podnieść. Po zmianie rozgrywających, płocczanie zaczęli odrabiać straty. W 23. min na tablicy był wynik 8:11, a przed szansą na zmniejszenie rozmiarów porażki stanął Tin Lucin, który niestety nie wykorzystał rzutu karnego. Podopieczni trenera Sabate się nie poddawali i w 28. min, Lucin zdobył kontaktowego gola na wynik 11:12. Ostatecznie na przerwę z 14 zdobytymi bramkami schodzili goście. Po stronie płockiej było 12 bramek. Zapowiadało to wielkie emocje po przerwie.
I emocje były. W 42. min na tablicy był remis 17:17, a w 43. min Orlen Wisła wyszła po raz pierwszy na prowadzenie 18:17. Potem spotkanie było bardzo wyrównane, coraz lepiej bronił Mirko Alilovic.
Żeby się dowiedzieć, co się działo później, czytelnicy muszą przeczytać w papierowym wydaniu TP.
Jol
Fot. Dariusz Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze